Karczmiska znane są, podobnie jak i cały rejon lubelski, z upraw, a co za tym idzie i wykorzystania bobu do celów kulinarnych. „U nas na to warzywo mówi się bober, a my sami mamy ksywkę bobry, bo bober uprawiany był u nas z dziada pradziada. Zawsze sadziło się go na wiosnę w ziemniakach. Matka sadziła ziemniaki, ojciec przyorywał je ziemią, a dziecko co dwa kroki rzucało ziarno bobru – wspomina Niezgoda. I tak było w każdym gospodarstwie. Teraz takie widoki są rzadkością. A bób najczęściej rośnie w przydomowych grzędach.”* Bób kojarzy mi się z latem i kupowaniem go na kilogramy na bazarach w plastikowych torebkach. Latami najpopularniejszy zdawał się być bób gotowany - młody nie wymagał nawet łuskania ze skórek. Z czasem zaczęłam robić i inne dania z bobu. W karczmiskach sztandarową potrawą są pierogi z bobru (bobu). I to właśnie one trafiły na listę produktów tradycyjnych i regionalnych. Tradycja przyrządzania pierogów z bobem jest długa. Dzisiaj nadal się je robi - zwłaszcza na festyny i imprezy promujące lokalną tradycję ludową. Ich oryginalność sprawia, że są nie tylko cenione, ale często i wyróżnianie za smak i propagowanie tradycji kulinarnej.
Fasolakia, czyli grecka potrawa z fasoli i pomidorów, bardzo nam rok temu przypadła do gustu. Do tego stopnia, że była niemal na każdy obiad aż do dnia, gdy się nam znudziła. W tym roku próbuję jej odmianę z bobem. Ten pomysł przyszedł mi do głowy, gdy przeglądałam jakieś zdjęcia z Grecji. Na iluś była fasolia yiahni, czyli fasolka w sosie pomidorowym, okraszona na koniec fetą. Nie mając pomysłu na lekki obiad, uznałam, że taki eksperyment będzie wart grzechu. I wszystko by się udało, gdyby nie to, że w ostatniej chwili okazało się, że fety w naszym domu z jakiegoś nieznanego powodu nie ma. A za późno było by jechać do sklepu. I tak powstała potrawa z oscypkiem oraz dużą ilością koperku.
Robi się coraz chłodniej i zupy powolutku wracają na nasze stoły. Póki jeszcze można kupić najsmaczniejsze cukinie w różnych kolorach, warto więc zrobić te zupę-krem. Oczywiście i później też można ją przygotowywać, zwłaszcza, że cukinie są dostępne cały rok, a i bób można zawsze kupić w sklepach śródziemnomorskich. Jednak teraz z lokalnych cukinii, trafiających w nasze ręce niemal prosto z "krzaczka", jest ona najsmaczniejsza. Z kolei mrożony bób wręcz nawet ułatwia zrobienie zupy, bo jest już obrany i wystarczy go tylko krótko gotować z innymi składnikami.