W końcu postanowiłam poeksperymentować z zupą z soczewicy i zobaczyć co mi wyjdzie. Nie dawałam do niej kiełbasy, ale dawałam dość sporo marchewki i pietruszki lub selera. Czasem podsmażałam cebulkę na boczku, a innym razem pomijałam boczek - wszystko w zależności od tego czy miałam ochotę na zupę wegetariańską czy bazującą na mięsie.
Z czasem zupa zagościła na stałe w naszej kuchni. Szczególnie gdy jest zimno, ma się ochotę ją jeść, gdyż nie tylko zasyca, ale i rozgrzewa. Najlepsza jest dzień po ugotowaniu, dlatego zawsze przygotowuję ją wieczorem dnia poprzedzającego jedzenie.
2 szklanki soczwicy (red lentil)
2 duże marchewki
1 pietruszka
2 gałązki selera naciowego
1 cebula
kilka plasterków boczku (lub olej jeśli chcemy zupę w wersji wegetariańskiej)
2 solidne szczypty majeranku
sól i pieprz do smaku
kilka ziaren ziela angielskiego
2-3 listki laurowe
Opcjonalnie - 2-3 łyżki octu balsamicznego
Cebulę drobno pokroić, po czym zeszklić na oleju lub z boczkiem w garnku w którym będziemy gotować zupę. Dodać soczewicę, drobno pokrojone w kostkę marchewki i pietruszkę oraz drobno pokrojone gałązki selera. Zalać wodą - ok. 3 litrów. Zagotować, a następnie zmniejszyć moc i gotować ok. 10 minut pod przykryciem, od czasu do czasu mieszając.
Dodać sól, pieprz, ziele angielskie, liście laurowe oraz ocet balsamiczny (jeśli go używamy). Na koniec posypać majerankiem. Pogotować kolejne 10-15 minut. Gdyby była zbyt gęsta, dolać wody, choć niezbyt dużo, gdyż ta zupa ma być dość zawiesista.
Podawać samą lub z chlebem.
Zupa ta bardzo dobrze też smakuje w kombinacji z pomidorami. Do tej wersji, należy dodać ok. 1 szklanki pomidorów z puszki. Można też samemu poddusić pomidory. Ja często też wykorzystuję resztkę zupy pomidorowej i dolewam ją do zupy z soczewicy.

No comments:
Post a Comment