Showing posts with label orzechy i ziarenka. Show all posts
Showing posts with label orzechy i ziarenka. Show all posts

May 31, 2026

Cukinia z orzeszkami nerkowca (cashews)

Orzeszki nerkowca (cashews) są dość typowym dodatkiem kuchni azjatyckiej - przede wszystkim tajskiej. Cashew chicken to jedna z tych potraw, które można dostać chyba w każdej restauracji. I jedno z moich ulubionych. Ta potrawa wegetariańska, a wręcz nawet wegańska nie jest próbą przerobienia kurczaka na cukinię, a po prostu próbą stworzenia dania z lekką nutką azjatycką, które może być podane samodzielnie, na przykład z ryżem, lub też być dodatkiem do dań niewegetariańskich jako ekstra warzywo. Robi się ją szybko, ponieważ cukinia ma być smażona tylko tyle, by pozbyła się swojej surowości, a nie stała miękka. 

Print Friendly and PDF

March 04, 2026

Pasta ze słonecznika

Tak pysznej pasty już dawno nie jadłam. Jej podstawą jest słonecznik, a właściwie jego nasiona. Reszta to dodatki wedle uznania i na oko. Przepisów na pastę na bazie słonecznika jest mnóstwo - wystarczy wstukać takie hasło w wyszukiwarkę. Moja propozycja, to jedna z wielu lub też kolejna. Ze względu na używanie miary "około" lub "na oko" czy też "do smaku" za każdym razem wychodzi nieco inna. Smakuje, jak już wspomniałam rewelacyjnie. Może zastąpić nam dipy, a może być pastą-smarowidłem na chlebie. Zwłaszcza z chlebem razowym z ziarenkami. A jak dodamy do tego plasterki świeżego ogórka, to zabraknie nam słów by opisać wrażenia smakowe. 

Print Friendly and PDF

November 25, 2025

Tort czekoladowy z kremem pistacjowym

Pistacje nadal pozostają modne. Był okres kiedy niemal każdy deser musiał zawierać pistacje - czy to w postaci kremu, czy posypki z całych lub siekanych orzechów.  A od czasu, kiedy czekolada dubajska - rzec by można - szturmem wdarła się do naszych kuchni, pistacje i kremy pistacjowe biją rekordy popularności. Chyba już nie ma ani jednej osoby, która by nie spróbowała czekolady dubajskiej lub czekolady w stylu dubajskim. Po udanym torcie w stylu dubajskim, który był przepyszny i bardzo efektowny, na kolejne urodziny rodzinne powstał tort z kremem pistacjowym. Maliny wspaniale uzupełniają jego smak i nadają mu świeżości i lekkości. 

Print Friendly and PDF

October 13, 2025

Tort w stylu dubajskim

Czekolada dubajska nie tylko sama podbiła serca wielu osób, ale i zainspirowała masę wyrobów cukierniczych. Są więc i lody, i croissanty, i ciasta, i torty. Ja sama nie przepadam za czekoladą dubajską, bo jest dla mnie po prostu zbyt bogata i za słodka, ale w domu mam kilka zwolenników tegoż wyrobu. W Chorwacji skusiłam się i na lody à la czekolada dubajska, ale podobnie jak sama czekolada okazały się dla mnie za słodkie. Kiedy byłam małą dziewczynką nie mogłam się nadziwić, że dorośli mówią, iż coś jest za słodkie, a teraz sama tego doświadczam. Dobrze, że dla zbalansowania miałam marakujowe. 😉  No ale trudno nie ulec modzie. Ostatnio chcąc zrobić jakiś fajny tort urodzinowy, wpadłam na pomysł zrobienia właśnie tortu dubajskiego, zwłaszcza, że poza kremem pistacjowym z dodatkiem kataifi, którym miał być przełożony, reszta mogła być przygotowana ze sprawdzonych wcześniej wypiekach przepisów. Tort świetnie się udał i smakował wszystkim. Zaskoczył mnie i smakiem, a przede wszystkim tym, że kataifi chrupało do samego końca pomimo wymieszania go z kremem oraz hojnego nasączenia samego tortu! 

Print Friendly and PDF

August 07, 2025

Prażone orzechy pekan (pecan)

Orzechy to taki świetny dodatek do bardzo wielu dań i potraw. O chrupaniu samych nawet nie wspomnę. Ale muszą to być dobre orzechy. Niestety, wiele lat temu zraziłam się do orzechów włoskich - dość często trafiały mi się zjełczałe, nawet wtedy gdy rzekomo były świeże. Zepsuły mi kilka potraw. Wtedy przerzuciłam się na orzechy pekan (pecan) - te nie zawiodły mnie nigdy. Surowe orzechy pekan (pecan) są świetne, a podprażone, to już ekstraklasa w kategorii orzechów. Mają rewelacyjny smak i dodają uroku każdej potrawie z nimi serwowanej, niezależnie od tego czy jest to ciasto nimi udekorowane, sałatka z ich dodatkiem czy zwykła owsianka. Dlatego niemal zawsze mam pod ręka prażone orzechy pekan (pecan) i często wykorzystuję je w kuchni. 

Print Friendly and PDF

July 14, 2025

Salatka z serem norweskim gjetost

Kiedy byłam w Norwegii w 1988 r.  poznałam smak brązowego sera norweskiego brunost i od pierwszego momentu go polubiłam. Kåre i Kenita, gospodarze na farmie, na której pracowałam jedli go na ciepłych tostach z nutellą i dżemem. Ja też tak zaczęłam jeść. Ale jak się ma 21 lat i pracuje fizycznie, to można jeść dowolną ilość cukru. Dzisiaj te czasy dawno za mną, ale brunost nadal lubię. Tyle, że jem na grzankach bez dodatków (poza masłem). Brunost nazywany często był w naszym domu "szarym mydłem", gdyż jego wygląd do złudzenia nam przypominał szare mydło, które można było kupić w PRLu. 
Brunost to  norweski ser brązowy, choć bardziej trafnie byłoby powiedzieć o karmelowym zabarwieniu, który powstaje poprzez gotowanie serwatki (produktu ubocznego przy produkcji sera) aż do momentu, gdy naturalne cukry ulegną karmelizacji. Dzięki temu ma słodki, ale i lekko kwaskowaty smak. Nazwa brunost odnosi się do szerszej kategorii brązowych serów na bazie serwatki, które mogą zawierać mleko krowie. Najczęściej kupuję gjetost, czyli rodzaj brunostu, wytwarzany specjalnie z mleka koziego (lub mieszanki mleka koziego i krowiego). W języku norweskim „gjet” oznacza kozę, a „ost” – ser.
Tę sałatkę najlepiej zrobić latem, gdy mamy dostęp do lokalnych truskawek i szparagów. Wtedy jest najsmaczniejsza!!!! 

Print Friendly and PDF

January 25, 2025

Welewetka i kaszubski kuch marchewny

Przez wiele lat byłam przekonana, że ciasto marchewkowe to wytwór kuchni amerykańskiej. I do tego średnio udany, bo bardzo długo nie umiałam się przekonać do tego wypieku. Tymczasem, jak się okazało, ta właśnie niechęć wynikała z jedzenia średniej jakości ciast, najczęściej udekorowanych niewyobrażalną ilością okropnie słodkiej masy. Kiedy trafiłam w końcu na smaczne ciasto marchewkowe, zmieniłam zdanie. Ostatnio, pod wpływem książki Stasi Budzisz  "Welewetka. Jak znikają Kaszuby" oraz szykowanej lekcji o Kaszuba, zaczęłam szukać smakołyków kaszubskich  odkryłam, że ciasto marchewkowe znane jest od pokoleń i w Polsce, na Kaszubach. 

Zacznijmy od książki. "Welewetka" jest przepiękną i bardzo osobistą opowieścią o Kaszubach, a przede wszystkim o odkrywaniu przez autorkę jej historii rodzinnych i tożsamości kaszubskiej. 
Wciąga od pierwszych stron i to tak, że nie sposób przestać ją czytać, a jak się nawet przestanie, to nadal się o niej myśli. Z książki dowiadujemy się i o historii samych Kaszub, i o przeżyciach rodziny autorki, sięgającej XIV w. Budzisz urodziła się i wychowała w czasach, kiedy bycie Kaszubem nie było czymś, czym należy się chwalić. Delikatnie mówiąc było "niefajne". W szkołach nie uznawano gwar i języków etnicznych, więc trzeba było mówić po polsku, co dla niektórych oznaczało wyizolowanie, wytykanie przez rówieśników, naukę polskiego niczym obcego języka. Kaszuby kojarzyły się ze wsią i przaśnością, a nie z kulturą regionalną. O tragicznej historii Kaszubów milczano i nie uczono w szkołach; a dostało się Kaszubom najpierw od Prusaków/Niemców, potem od Polaków i sowietów. Ale po kolei. Choć Kaszubi, według Prusaków, a potem Niemców, byli dobrym materiałem na zniemczenie, to wcale im do tego nie było spieszno. Oni byli Kaszubami, tak jak Ślązacy byli Ślązakami, nawet jeśli identyfikowali się z Polską mniej lub bardziej otwarcie. Na początku II wojny światowej, w czasie tzw. akcji Intelligenzaktion na Pomorzu, zwanej również Säuberungsaktion, „krwawą pomorską jesienią”, „niemieckim Katyniem 1939-1940, w masowych egzekucjach w Piaśnicy, obok Polaków i Żydów, zginęły tysiące Kaszubów - zwłaszcza 
przedstawicieli społeczności kaszubskiej, zwłaszcza tych uważanych za jej przywódców. Według hitlerowców, to właśnie oni stanowili ważny element tej społeczności, a także otwarcie identyfikowali się z Polską, co dla Niemców było zdradą. Okupanci bardzo dobrze mieli to rozpracowane i doskonale zdawali sobie sprawę, że elita tego regionu nie podda się germanizacji i może wpływać na innych. W późniejszym okresie, na Kaszubach wymuszano podpisywanie Volkslisty i wcielano na siłę do Wermahtu. Odmowa oznaczała represje wobec całej rodziny. Słynny "dziadek z Wermahtu", który wypłynął przy okazji wyborów w 2015 r. to właśnie efekt zmuszania Kaszbów i mieszkańców Pomorza do służenia w armii niemieckiej. Za to właśnie oskarżano ich (i nadal oskarża) o zdradę i kolaborację, mimo iż wielu dezerterowało przy pierwszej nadarzającej się okazji. A kiedy nadeszło wyzwolenie od hitlerowców, przyszła też kolejna fala represji i brutalnego podejścia do Kaszubów, których sowieci traktowali jak Niemców. No a Niemki należało gwałcić, by "złamać za pomocą gwałtu zarozumiałość rasową germańskich kobiet", jak to nawoływał propagandzista sowiecki, Ilja Erenburg*. O gwałtach na kobietach nie tylko nie mówiło się na lekcjach historii, bo przecież wspaniali wyzwalający nas żołnierze radzieccy nie mogli być szkalowani takimi oskarżeniami, ale i w rodzinach ofiar. W tym i w rodzinie Budzisz. Dopiero z czasem te fakty i wspomnienia "wyszły" na jaw. "Welewetka" właśnie o tym opowiada; a także i o tym jak odżywają Kaszuby. I o tym jak stali się "odłamem Narodu", podobnie jak Ślązacy, Mazurzy czy Warmiacy. Odłamem, który trzeba było wcielić do jednego narodu, kosztem zniszczenia kultury, języka, tożsamości etnicznej. Z ciekawością się nie tylko jej słucha czy czyta książkę Welwetka, ale i ogląda fotografie rodzinne Stasi Budzisz, dowiaduje wszelkich ciekawostek i poznaje własną drogę autorki - odejścia od kaszubszczyzny, powodowanego wstydem, "czyszczenia" języka z polkaszu i niechcianego akcentu, a następnie powrotu do kaszubszczyzny i rodzinnych korzeni. Powrót był nieco przypadkowy, ale bardzo ciekawy dla nas, czytelników, z którymi Stasia Budzisz podzieliła się swoją opowieścią.  
Print Friendly and PDF

October 25, 2024

Ciasteczka grzybki

Jesień i sezon na zbieranie grzybów w pełni. Wszędzie dookoła pełno kolorowych liści, a grzyby pojawiają się i w lasach, i w ogrodach, a nawet w doniczkach, nie wiedzieć czemu. 😉 Ale my zamiast iść na grzyby, zabieramy się za robienie grzybków. I to jakich! Są bardzo smaczne, a wyglądem bardzo przypominają prawdziwki. Są nieco pracochłonne w wykonaniu, choć nie przesadnie, ale efekt i wizualny, i smakowy jest wart tego wkładu czasowego. Smakują i dzieciom, i dorosłym. 

Print Friendly and PDF

May 24, 2024

Tort orzechowy z kawowym kremem

Po torcie makowym, właśnie orzechowy był moim ulubionym i najchętniej robionym. Aż do dnia gdy poniosłam spektakularną klapę - ciasto na tort, choć pyszne w smaku kruszyło się makabrycznie podczas krojenia go na placki. Co najgorsze zostało mało czasu, by coś zrobić. W sumie udało mi się uratować tort, łącząc go z innym ciastem i też wyszedł pyszny tort, ale mimo wszystko zostało rozczarowanie, że ten właśnie tort, zrobiony z samych orzechów się nie udał.  Próbowałam potem kilka razy robić tort orzechowy z samych orzechów, ale za każdym razem kończyłam z mniejszą lub większą ilością kruszonki, chyba że piekłam każdy placek osobno i nie kroiłam go przed przełożeniem. Jednak nie zawsze jest to możliwe. Zaczęłam więc szukać nowej metody na zrobienia tortu i w końcu znalazłam sposób, który mnie zadowolił. Smaku tortu dopełnia krem kawowo-czekoladowy zrobiony na bazie ganache z białej czekolady i dekoracja z gorzkiej czekolady.

Print Friendly and PDF

April 28, 2024

Sałatka z gruszkami i serem pleśniowym

Kombinacji sałaty lub mieszanki sałat z gruszkami, serem pleśniowym i orzechami chyba nie da się pobić. Dla mnie to jedna z najlepszych mieszanek smakowych - delikatność sałaty, lekka słodycz gruszki, ostrość sera i chrupiące orzechy rzec by można głaszczą nasze kubki smakowe. Do tego sos - słodko-kwaśny podkręcony delikatnie musztardą, która nie tylko - wraz z miodem - nadaje aksamitnej konsystencji, ale i delikatnie nadaje jej ostrości.  Sałatka ta jest świetna jako przystawka lub część większego posiłku, podana na przykład z grzankami lub focaccią. 

Print Friendly and PDF

March 14, 2024

Kruche orzeszki

Podobno w czasach PRL-u był to kultowy deser. Jego urok miał polegać na prostocie wykonania - kruche orzeszki smażyło/piekło się na kuchence gazowej. Kilka razy należało obrócić orzeszkownicą, by orzeszki się nie przypaliły, po czym ze środka wyskakiwała porcyjka orzeszków, gotowych do nadziania. Być może, choć ja go nie znałam. Podobno przybysze zza wschodniej granicy sprzedawali orzeszkownice na straganach ulicznych czy też obok stadionów. Ale ja jakoś nigdy nie poznałam ani smaku orzeszków, ani też nie widziałam handlujących nimi sprzedawców. Co nie znaczy, że tak nie było. Z orzeszkami zetknęłam się lata temu, kiedy kupiłam w rosyjskim sklepie gotowe "skorupki" orzeszków i zrobiłam z nich deser na Halloween - dynie dla krasnoludków. I wtedy okazało się, że cała masa moich znajomych zna ciasteczka-orzeszki. Ale... wszystkie one mieszkały na południu lub południowym wschodzie Polski. Czyżby tam orzeszki były bardziej znane? Od tamtego momentu przymierzałam się do tego, by samej zrobić ciasteczka, zwłaszcza, że w sklepach rosyjskich nienadzianych orzeszków od lat już nie można dostać. Wyparły je gotowe orzeszki, ale jakiś nigdy nie wzbudzały mojego zaufania. Kupiłam w końcu orzeszkownicę i gdy już odleżała w szufladzie ze dwa lata, zabrałam się za pieczenie ciasteczek. Główną przeszkodą w zrobieniu tego wcześniej była kwestia dostępu do kuchenki gazowej. Wszystkie instrukcje pokazywały robienie orzeszków na kuchence gazowej. Ale skorzystałam z uprzejmości mojej przyjaciółki i zrobiłam u niej pierwszą partię orzeszków. Drugą zrobiłam w piekarniku, po znalezieniu porady gdzieś w internecie, że tak też można. Wyszły super. Jedne i drugie, choć przyznam, że te z piekarnika były ładniejsze. Tyle, że wymagają nieco dłuższego pieczenia niż gdy korzysta się z kuchenki gazowej. 
Print Friendly and PDF

December 09, 2023

Nalewka świąteczna

Kiedy wprowadziliśmy się do domu, nabrałam rozpędu z szykowaniem przetworów różnej maści. W tym właśnie nalewek. Bo choć nie jestem specjalnie dobrą kompanką do picia, to od czasu do czasu mam ochotę na jakiś ciekawy w smaku likier. Najbardziej lubię likiery czekoladowe lub "krówkę". Jednak święta nastrajają do czegoś innego - o smaku suszonych owoców czy piernika. Nalewkę bożonarodzeniową zrobiłam pierwszy raz wiele lat temu, w zamierzchłych przedinternetowych czasach, gdy znalazłam przepisy na różne nalewki w jakimś przysłanym mi piśmie. 
Nalewka dość szybko dojrzewa, więc wystarczy jej nawet tylko 2-3 tygodnie, by być gotową na święta. Ale oczywiście można zrobić ją wcześniej. Z pewnością jej to nie zaszkodzi. 
Print Friendly and PDF

November 14, 2023

Ciasto żurawinowe z orzechami

 Doskonałe, proste ciasto z dodatkiem żurawin i orzechów oraz nutką pomarańczową. Idealne na Święto Dziękczynienia, kiedy i żurawin jest w bród, i nie ma za bardzo czasu na wymyślne ciasta. Znika tak szybko, że najlepiej zrobić je od razu z podwójnej porcji. Kwaskowate żurawiny świetnie balansują słodycz ciasta i lukru. 

W wersji oryginalnej było ono podawane z kruszonką, ale według mnie jest ona zbędna. Natomiast można je dodatkowo posypać orzechami - i dla dekoracji, i dla smaku. 

Ciasto to zrobiłam raz w wersji nieco wykwintniejszej wizualnie. Zamiast zwykłego lukru, zrobiłam lukier na bazie serka Philadelphia, a do dekoracji wykorzystałam czekoladki Merci - miało kształtem przypominać fortepian. I przypominało, a wykorzystane dodatkowe składniki nie zakłóciły jego oryginalnego smaku. 

Print Friendly and PDF

April 26, 2023

Naleśniki czekoladowe

Kolejne naleśniki rodem z kuchni francuskiej i z książeczki poświęconej właśnie tej kuchni w cyklu Encyklopedia Kulinarna, wydanymi wiele lat temu przez wydawnictwo Tenten. Właśnie dzięki tym książeczkom odkrywaliśmy smak kuchni francuskiej w czasach gdy świat powoli się przed nami otwierał. Plamy na kartkach z książeczki pokazują, jak bardzo były one używane. 
Naleśniki czekoladowe są bardzo smaczne. Jednak nie da się zjeść ich zbyt dużo, gdyż są bardzo bogate i sycące, mimo iż zmniejszyłam ilość użytej czekolady. Ale czasem trzeba zaszaleć i zrobić sobie taką ucztę. Idealnie nadają się na deser po lżejszym obiedzie lub na jakąś imprezę dla dzieci. No albo po prostu na poprawę humoru w szarobury, ponury dzień, kiedy potrzeba nam czegoś dobrego.... 
Print Friendly and PDF

March 26, 2023

Pasztet wegański z orzechów włoskich

Kiedy po raz pierwszy podjęłam wyzwanie jedzenia wegańskiego, nie miałam pojęcia, że może być ono tak pyszne. Tak, bywałam w wegańskich restauracjach, ale były to pojedyncze wyskoki. Najdłuższy epizod z kuchnią wegańską miałam w czasie wizyty znajomych wegan i wegetarian. Zazwyczaj wpadałam w panikę, gdy zbliżał się termin ich przyjazdu - co im zrobię do jedzenia. Teraz te czasy daleko za mną. I choć nadal wiem, że do weganizmu mi daleko i zapewne nigdy nie zostanę weganką, to jest mi daleko również i do czasów, gdy mięso było podstawą obiadu. Na półce kulinarnej mam więcej książek wegetariańskich i często z nich korzystam. I właśnie w jednej z nich znalazłam ten pasztet. To absolutny hit! Pośród niemięsnych pasztetów nie ma sobie równych - wszystkie inne odpadają w przedbiegach. Naprawdę ciężko domyśleć się, że powstał wyłącznie z orzechów. Świetnie się rozsmarowuje na chlebie i smakuje tak, że nie sposób przestać go jeść. Jest rewolucyjny, jak go określiła Marta Dymek w swojej książce "Jadłonomia po polsku". I rewelacyjny. 

Print Friendly and PDF

August 10, 2022

Chleb z morelami i orzechami

Do tego chleba zachęcił mnie Tomek. Tomek to przyjaciel, od lat. Muzyk i agent nieruchomości. A przede wszystkim nietypowy artysta. Do dzisiaj wspominam z rozrzewnieniem czasy, gdy pracował nad recitalem. Z nikim tak dobrze się nie pracowało nad wierszami, jak z Tomkiem. Przekonałam się wtedy, że znienawidzone przez wielu uczniów analizy wierszy/rozbiory wierszy, tak uwielbiane przez nauczycieli języka polskiego nie powinny w ogóle być zadawane uczniom. Tomek wyjechał z Polski gdy był nastolatkiem. Gdy go poznałam, mówił po polsku biegle, ale z akcentem i widać było, że czasem brakuje mu słów. Kiedy zaczął pracować na polskimi wierszami, przeszedł niesamowitą transformację. To było niesamowite doświadczenie - był dociekliwy, rozbijał każdy wiersz na cząsteczki, na sylaby, dbał o akcent, o płynność. Każde z nim spotkanie to była frajda! Nigdy tak nie lubiłam poezji jak wtedy i wraz z nim odkrywałam ją na nowo. Podobnie uwielbiałam jak Tomek opowiadał o muzyce. Potrafił dla przykładu zagrać ten sam fragment w najróżniejszy sposób, na innej skali. WOW! Tu się miało wrażenie, że jesteśmy we Francji, tu że w Azji.... Niesamowite. Do tego Tomek zawsze był precyzjonistą, jak go nazywałam, co pokazywał przy analizie wierszy. Gdy kiedyś pokazywał nam jak remontuje swój dom i opowiadał co i jak zrobił, by nie zatracić stylu, przyznam, że potwierdziło to moje wcześniejsze wrażenia. Gdy Tomek się za coś bierze, to nie na pół gwizdka, ale całym sobą. Kiedy więc dowiedziałam się, że zaczął wypiekać chleby, wiedziałam, że będą ciekawe. O swoich doświadczeniach chlebowych opowiadał z taką pasją jak mało kto. To nie była opowieść o zwykłym chlebie! To była opowieść o niezwykłym chlebie, o smaku, o strukturze.  Fotografie tylko potwierdzały jak się wyszkolił w pieczeniu i jak piękne chleby piecze. 

No i właśnie tak apetycznie brzmiała opowieść o jego chlebie z morelami, że postanowiłam spróbować upiec. Za bazę wzięłam mój wypróbowany chleb na zakwasie. Do niego zaś dołożyłam dodatki sugerowane przez Tomka. Nie był to pierwszy raz, gdy wykorzystywałam suszone owoce i orzechy w chlebie. Robiłam już chleb z rodzynkami i orzechami. Chleb z morelami jest ciekawy w smaku. Najlepszy jest zaraz po upieczeniu albo lekko, gdy masło się na nim rozpływa, a skórka lekko chrupie. Rewelacyjnie smakuje z serem kozim i z dżemem morelowym, który wzmacnia jego walory smakowe. 

Print Friendly and PDF

February 28, 2022

Pasta z papryki i orzechów

Polubienie grup wegańskich w mediach społecznościowych zaowocowało nie tylko motywacją do próbowania wegańskich potraw, ale i znajdowaniem ciekawych przepisów na nie w miejscach zupełnie niespodziewanych. Niewątpliwie dużą inspiracją kulinarną jest grupa wegańska na Facebooku, przez którą poznałam nie tylko przepisy, ale przy okazji i kilka blogów, które zaczęłam częściej odwiedzać. I tak oto dowiedziałam się o broszurce z przepisami na pasty i hummusy, wydanej przez sklep "Biedronka", w której pojawił się przepis na tę pastę z orzechów i papryki, przypominająca nieco dip muhammara. Świetna do chleba, krakersów czy chipsów. Ledwie zdążyłam ją sfotografować, bo się okazało, że jest tak pyszna, że znika momentalnie. Jest świetna i jako dodatek do chleba, i jako typowy dip do chipsów czy warzyw. 

Print Friendly and PDF

December 12, 2021

Ciasteczka "kulki śniegowe"

Orzechowe ciasteczka "kulki śniegowe", czyli snow ball cookies to absolutny hit sezonu.  Są przepyszne, delikatne i dosłownie rozpływają się w ustach. Jednocześnie lekko chrupią, bo orzechy nie były rozdrobnione na mączkę, tylko zostało w nich troszkę większych kawałków. Aż dziwne, że nigdy wcześniej nie robiłam tych ciasteczek, biorąc pod uwagę ile przepisów na nie krąży w internecie i jak często pojawiają się w amerykańskich zestawieniach ciastkowych na święta. No, ale lepiej późno niż wcale. Teraz nadrabiamy zaległości i objadamy się nimi. I powstają kolejne porcje. A każda z innymi orzechami. 


Print Friendly and PDF

June 14, 2020

Birmańska sałatka z pomidorów

Coraz częściej myślę, że chyba zostanę wkrótce wegetarianką. Warzywa i owoce zawsze lubiłam i jadłam ich najwięcej z całej rodziny. Pobyty w Polsce męczyły mnie, bo za mało było warzyw, a za dużo mięsa. Zaczęłam w końcu dokupywać je sama, choć zawsze miałam poczucie, że robię tym przykrość gospodarzom. Na moją obronę działało jednak to, korzystałam, z tego, że wreszcie mogłam jeść to, czego nie dostanę w USA - latami bób, różne śliwki, poziomki. Zima kusiła najróżniejszymi sałatkami kupowanymi w Hali Wola - zwykle była to kapusta kiszona z różnymi dodatkami. Jednak  ostatnio doszłam do takiego etapu, że kiedy nie ma w lodówce twarożku czy jakiejś pasty lub jajek, to nie ma nic do zjedzenia. Wędliny przestały mi smakować. Obiad spokojnie może być bezmięsny. Coraz częściej szukam więc przepisów na sałatki i potrawy jarskie, jak to się kiedyś mawiało. Jadłonomia stała się jedną ze stron, z którymi się zaprzyjaźniłam i chętnie tu zaglądam szukając inspiracji. Ta sałatka przyciągnęła mój wzrok, ze względu na kolory. W oryginale była zrobiona z jednokolorowych pomidorów, ale i tak była taka radosna w połączeniu z zieleniną i orzeszkami. Ja wykorzystałam kolorowe małe pomidorki, dzięki czemu zachęca kolorami,  a tym co ją spróbują daje dodatkowo ciekawe doznania smakowe.  Sama autorka w oryginalnym przepisie proponuje kilka podmian, z czego chętnie skorzystałam, bo nie miałam wszystkiego w domu, a sałatkę chciałam wypróbować od razu. 

Print Friendly and PDF

December 19, 2014

Rumowe kuleczki

Rumowe kuleczki (rum balls) to chyba jedne z najbardziej popularnych czekoladek okresu świątecznego w USA. W sumie to nawet nie wiem czemu nazywane są rum balls, bo w wielu przepisach wymieniany jest bourbon, a nie rum. Ja z kolei dodałam koniak.

Kuleczki robi się bardzo łatwo i nie wymagają one żadnych wielkich umiejętności. Prezentują się okazale, a smakują jeszcze lepiej - zwłaszcza, jeśli się lubi alkoholowe słodycze, 

Kuleczki mają jeszcze i tę zaletę, że można je przygotować z wyprzedzeniem, gdyż im dłużej poleżą, tym są smaczniejsze. 
Print Friendly and PDF