Showing posts with label kuchnia francuska. Show all posts
Showing posts with label kuchnia francuska. Show all posts

January 09, 2026

Aligot

Aligot było jedną z pierwszych potraw z kuchni francuskiej jakie zrobiłam. Jeszcze przed ślubem zaczęliśmy zbierać książki z cyklu Encyklopedia Kulinarna, a w niej jako jedne z pierwszych tomów pojawiły się dwie książeczki poświęcone kuchni francuskiej. Mało ją wtedy znaliśmy, bo w Warszawie nie za bardzo można było znaleźć francuskie restauracje, a wyjazdy do Francji jeszcze nie za bardzo wchodziły w rachubę; Europa i świat dopiero się przed nami otwierały. Kiedyś na obiad zaprosiliśmy rodziców i podaliśmy dwa rodzaje kartofli z kuchni francuskiej, w tym właśnie aligot. Pamiętam jak mój teść, który nie lubił "paciaj karotflanych", z wielką rezerwą przyjął na talerze ociupinkę aligot, by po chwili już brać dokładkę. Ponieważ nie jest to lekkie danie, w pewnym momencie przestałam je robić, ale przypomniały mi się przy okazji wizyty w .... Nebrasce, kiedy to do steków podano właśnie aligot, a potem w Vancouver, BC, w czasie wycieczki kulinarnej po tym mieście.  No i zrobiłam je ponownie. Są uzależniająco pyszne, dlatego trzeba z nimi uważać. Ale warte są grzechu i dodatkowego spaceru, by spalić kalorie. Jeśli uważacie kartofle za comfort food, to aligot wskoczy na pierwsze miejsca listy takich potraw. 😉

Print Friendly and PDF

March 07, 2025

Niewidzialna szarlotka (Gâteau invisible aux pommes) w wersji bezglutenowej

Na lekcji geografii potrzebny był nam strudel z jabłkami. Tyle, że nie bardzo mogłam zrobić go w wersji bezglutenowej, więc, wybór padł na niewidzialną szarlotkę, która może udawać środek strudla, zwłaszcza jeśli doda się orzechów i rodzynek. Oczywiście piekąc to ciasto, mogłam użyć mąkę bezglutenową, ale zdecydowałam się na mąkę migdałową, gdyż ta wersja wydawała mi się bardziej przypominająca nadzienie do strudla. No i wyrzuty sumienia z powodu objadania się ciastem są mniejsze. No dobrze - ciut mniejsze. 😉
Smakowo ciasto jest dobre, choć nieco się rozpada, zupełnie jakby mąka migdałowa nie dała rady połączyć składników. Ale zupełnie nie przeszkadzało to w konsumpcji - smakowało i dorosłym, i dzieciom. Zniknęło błyskawicznie i to nawet bez dodatku lodów, które towarzyszą strudlowi czy szarlotkom. 😉 
Print Friendly and PDF

March 03, 2025

Pets de sœur czyli pierdki mniszki

Zupełnie przypadkowo trafiłam na opowieść o pets de sœur, czyli alternatywie dla pączków, ale nie tłustego jedzenia na koniec karnawału. Według jednej z legend w zakonie we Francji, siostry uwijały się w kuchni szykując najróżniejsze łakocie. W pewnym momencie jedna z nich puściła bąka, co inną bardzo ubawiło i sprawiło że nieco ciasta ptysiowego wpadło do rozgrzanego oleju. I powstały nieforemne, ale smaczne kuleczki. Według innej wersji, nazwa wywodzi się od dźwięku jaki wydają smażone w oleju kuleczki. Jaka by nie była geneza, uznałam, że już dawno nie szykowałam niczego na koniec karnawału i warto spróbować zrobić te kuleczki. Każdy, kto umie zrobić ciasto parzone, takie jak na ptysie, nie będzie miał żadnych trudności z przygotowaniem pets de sœur. Odrobina cierpliwości i uwagi przy wykładaniu ich do rozgrzanego oleju, a po chwili będziemy mieć nieco inny deser na zakończenie karnawału.


Print Friendly and PDF

February 03, 2025

Ryba w pomarańczach

Korzystając z sezonu cytrusowego, warto zrobić rybę w pomarańczach według przepisu z kuchni francuskiej. To kolejne danie ze starej książki z serii Kulinarnej encyklopedii świata: Kuchnia francuska. Jest proste, a zarazem dość wykwintne, więc można je zrobić na jakąś specjalną okazję. 
Do mojej wersji ryby w pomarańczach wybrałam nieco intensywniejsze w kolorze pomarańcze cara cara, ale zwykłe pomarańczowe w kolorze też idealnie się nadają. Do tego bukiet warzyw - marchewka, seler korzenny i por. Wszystko to nadaje rybie delikatnego i lekko orzeźwiającego smaku, zwłaszcza gdy pomarańcze są lekko kwaskowate. 

Print Friendly and PDF

January 13, 2025

Ryba w sosie szafranowym

Kiedy pierwszy raz zaczęłam gotować z książki Kuchnia francuska, wydanej na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX w. nie miałam nawet dostępu do wielu produktów potrzebnych do wykonania potraw. Mogłam sobie je pooglądać na obrazkach i wyobrazić jak smakują. 😉 Z czasem się to zmieniło. Krewetki zagościły w naszej kuchni, a szafran można łatwo kupić w razie potrzeby. Zaczęłam więc wracać do przepisów z tej książeczki. Lubię do niej wykorzystać  solę, flądrę, mintaja lub dorsza. Tak zrobiona ryba, jest świetną odmiana dla smażonej. A że ryby często goszczą na naszych talerzach, to taka odmiana jest zawsze mile widziana. Jedyne co mnie "rozczarowało" w tym przepisie to kolor sosu. W przeciwieństwie do tego z obrazka, mój był znacznie mniej pomarańczowy. A więc albo to kwestia retuszu, albo rozumienia szczypty, albo gatunku szafranu. Ponieważ jednak szafran bardziej wpływa na kolor niż na smak, to zupełnie się tym nie przejmuję, zwłaszcza, że ryba w sosie szafranowym jest bardzo delikatna i smaczna!

Print Friendly and PDF

November 18, 2024

Gâteau invisible aux pommes, czyli niewidzialna szarlotka

O niewidzialnym cieście słyszałam wiele razy, ale jakoś nigdy nie miałam ani okazji go zrobić, ani spróbować. A korciło mnie, bo wyglądało bardzo ciekawie. Po dorocznej wyprawie "na jabłka", postanowiłam w końcu zmienić ten stan i zrobić ciasto. Jest super proste i zrobi je nawet osoba stawiająca pierwsze kroki w kuchni. Jedynie trzeba się uzbroić w cierpliwość, bo przygotowanie jabłek zabiera sporo czasu. Przyznam, że nawet nie zdawałam sobie sprawy ile.😉 To największy wkład czasowy w przygotowywanie ciasta. Jabłka warto zetrzeć na plasterki na tarce lub mandolinie, dzięki czemu będą tej samej grubości. Ale można je i po prostu pokroić. Ciasto jest delikatne i naprawdę smaczne; smakiem kojarzy mi się z budyniem. I dlatego najbardziej lubię je krótko po upieczeniu, kiedy można już je kroić, a jeszcze jest letnie. Dokładnie tak jak budyń - nie gorący, nie zimny, tylko letni. 

Print Friendly and PDF

January 20, 2024

#36 Kulinarnie po Seattle i okolicy - Dolce & Chianti Pasticceria w Kirkland

To chyba najbardziej różowe miejsce, jakie kiedykolwiek odwiedziłam. Ale jak może być inaczej, jeśli Dolce & Chianti na swojej witrynie podkreśla, że "
Pink is the new Black". Ta masowa różowość zupełnie mi nie przeszkodziła docenić tę kawiarnię  i czuć się w niej bardzo dobrze. Dolce & Chianti odkryłam, kiedy ktoś na stronie sąsiedzkiej na FB zamieścił informację o jej otwarciu i tym co oferuje. Zwróciło to moją uwagę i postanowiłam przy najbliższej możliwej okazji odwiedzić Dolce Chianti. I wiem, że nie jest to ostatnia wizyta i z pewnością tu wrócę.

Dolce Chianti jako relatywnie nowe miejsce w Kirkland nie jest jeszcze zbyt znane, przynajmniej to w Kirkland, ale niewątpliwie w pewnym momencie stanie się bardziej popularne i wtedy już konieczne bedą rezerwacje, zwłaszcza na high tea, które cieszą się coraz większą popularnością i w wielu innych miejscach są znacznie droższe. 


Print Friendly and PDF

October 20, 2023

#33 Kulinarnie po Seattle i okolicy - Toulouse Petit Kitchen and Lounge w Seattle

Kuchnia nowoorleańska nie jest nam obca. Mieliśmy okazję delektować się nią w czasie pobytu w Nowym Orleanie i okolicach. Bardzo smakowały nam ryby pieczone niemal do granicy przypalenia, w bardzo gorącym piekarniku (blackened fish), zupa żółwiowa, smażone zielone pomidory, beignets i inne smakołyki. Toulouse Petit Kitchen and Lounge kojarzy mi się z moją przyjaciółką z pracy, Angelą, która zaprosiła mnie tu na brunch z okazji swoich urodzin. Był to przedśpiew tego, co nas czeka w Nowym Orleanie. I choć miałyśmy po moim powrocie powtórzyć ten wypad do 
Toulouse Petit Kitchen and Lounge, nigdy się to nie udało. Krótko po naszym powrocie z wycieczki do NOLA przyszła pandemia, a zaraz potem, okazało się że Angela ma raka. I choć nie poddawała się i walczyła do końca, w kwietniu zmarła. Do ostatniego dnia wierzyła lub chciała byśmy wszyscy myśleli, że wierzy w wyzdrowienie. Nie wiem jak to się stało, ale nie zostało mi żadne zdjęcie z Angelą, choć pracowałyśmy razem kilka lat. Nie mam zdjęcia nawet z naszego wspólnego wyjścia do Toulouse Petit i do Amazon Spheres. I choć już bez Angeli, przy pierwszej okazji, wybrałam właśnie tę restaurację na specjalny rodzinny obiad. I była to bardzo dobra decyzja, bo jedzenie tutaj jest naprawdę pyszne.
Print Friendly and PDF

October 11, 2023

Bourdaloue czyli tarta migdałowo-gruszkowa

Francuskie ciastka morelami (i kremem migdałowym) oraz z ciastka z kremem migdałowym, brzoskwiniami i śliwkami zawsze nam bardzo smakowały. Nic więc dziwnego, że tarta z kremem migdałowym i gruszkami, czyli tarte amandine aux poires  lub po prostu Bourdaloue, to miłość od pierwszego wejrzenia, a właściwie pierwszego kęsa. Dawno temu w Trader Joe's podobna tarta była do kupienia w wersji mrożonej - prosto z Francji. Piekło się ją pół godziny i siup - na stół wjeżdżało pycha ciasto. Niestety jak to bywa z dobrymi rzeczami, w pewnym momencie znikła i już nigdy nie wróciła.  Czas więc było samemu ją zrobić. Jest pyszna! Intensywna i bogata w smaku, idealnie pasująca do gorącej gorzkiej herbaty, zwłaszcza w szary, jesienny wieczór kiedy potrzeba nam czegoś ekstra smakowitego. 

Przepis na tartę wymyśliłam sama. Wykorzystałam bazę z ciasta na babeczki i mazurki, a masa migdałowa na wzór tej, której używałam do ciasteczek z brzoskwiniami czy śliwkami. No i gruszki - dojrzałe, choć jędrne. Całość rozpływa się w ustach i nawet nie wiadomo kiedy sięga się po drugi kawałek. 

Print Friendly and PDF

September 16, 2023

#32 Kulinarnie po Seattle i okolicy - Café Campagne

Nasza kolejna wizyta w restauracji francuskiej przy okazji wyjścia do teatru. Tym razem wybraliśmy się na "Lemiz", czyli Les Miserable, czyli Nędzników. Nie żeby zajadali się oni wykwintnymi daniami, ale by zrobił się nam wieczór francuski. Dzięki temu mieliśmy kolejne udane doświadczenie kulinarno-artystyczne, choć restauracja dość znacząco różniła się od odwiedzonego nieco wcześniej Place Pigalle. Tu nie czuło się od wejścia atmosfery francuskich restauracji - z charakterystycznymi krzesłami, białym obrusem czy małymi wazonikami kwiatów. Ale jedzenie bardzo nam smakowało, a to jest najważniejsze. 
Print Friendly and PDF

May 20, 2023

#31 Kulinarnie po Seattle i okolicy - Place Pigalle Restaurant and Bar

Zupełnie przypadkowo trafiliśmy do tej restauracji. Przed wyjściem do opery, chcieliśmy zjeść coś francuskiego - wszak La Traviata, choć skomponowana przez Włocha, rozgrywa się w Paryżu i okolicach. Ot, taki nieszkodliwy snobizm. 😉 Ponieważ restauracja, którą chcieliśmy odwiedzić miała tego dnia zamkniętą imprezę, zaczęliśmy szukać alternatywy. Przyznam, że nie byłam zachwycona lokalizacją - centrum Seattle nie jest dobrym miejscem do parkowania i próba znalezienie sensownego miejsca potrafi zabrać czas i zniszczyć przyjemność wyjścia do restauracji. Ale w sumie nie było tak źle. No i samą wizytę w Place Pigalle uważam za jedno z lepszych doświadczeń kulinarnych ostatnich tygodni czy nawet miesięcy.


Print Friendly and PDF

April 26, 2023

Naleśniki czekoladowe

Kolejne naleśniki rodem z kuchni francuskiej i z książeczki poświęconej właśnie tej kuchni w cyklu Encyklopedia Kulinarna, wydanymi wiele lat temu przez wydawnictwo Tenten. Właśnie dzięki tym książeczkom odkrywaliśmy smak kuchni francuskiej w czasach gdy świat powoli się przed nami otwierał. Plamy na kartkach z książeczki pokazują, jak bardzo były one używane. 
Naleśniki czekoladowe są bardzo smaczne. Jednak nie da się zjeść ich zbyt dużo, gdyż są bardzo bogate i sycące, mimo iż zmniejszyłam ilość użytej czekolady. Ale czasem trzeba zaszaleć i zrobić sobie taką ucztę. Idealnie nadają się na deser po lżejszym obiedzie lub na jakąś imprezę dla dzieci. No albo po prostu na poprawę humoru w szarobury, ponury dzień, kiedy potrzeba nam czegoś dobrego.... 
Print Friendly and PDF

February 26, 2023

Naleśniki Suzette

 Już dość tych szarości - deszczu i pochmurnych dni. Korzystamy z urodzaju cytrusów jaki nastał i serwujemy francuski klasyk! Naleśniki Suzette! Nieodmiennie kojarzą mi się ze wspomnianymi już wcześniej książeczkami Encyklopedia Kulinarna, wydanymi wiele lat temu przez wydawnictwo Tenten. Jaki to był powiew odmiany! Dopiero wychodziliśmy z ponurych czasów komunizmu, gdy na rynku pojawiły się pierwsze książeczki z tej serii. Oferowały takie inne przepisy. Kuchnia francuska miała dwa tomy. Wtedy, w 1990 czy 1991 roku nie było tak łatwo zdobyć przepisy na dania z innych kuchni świata. Nie było też wielu produktów by wykonać przepisy, ale akurat na naleśniki Suzette było wszystko. Jakie one były dobre - delikatne, z samym sosem.... Od razu mi przypadły do gustu! Ile razy zdarzyło mi się je zjeść w jakieś francuskiej knajpce, tyle razy przekonywałam się, że tamte pierwsze, zrobione w domu według przepisu z książeczki Encyklopedia Kulinarna: Kuchnia Francuska wcale nie były gorsze. Dlatego pozostaję wierna temu przepisowi i nawet po latach, kiedy mam dostęp do najróżniejszych przepisów, korzystam z tego "mojego". Czasem, kiedy nachodzi mnie chandra, mam ochotę przegonić ją takimi wesołymi smakami naleśników Suzette. A więc zimowe smutki precz! 

Print Friendly and PDF

May 25, 2022

Tarta ze szparagami i pomidorami

Jakiś czas temu była moda na focaccie tak udekorowane, że wyglądały jak obrazki. Nawet kiedyś się skusiłam, ale przyznam, że ładniej wyglądała przed pieczeniem, gdy warzywa były śliczne kolorowe, a nie przypieczone i wyglądające jakby zwiędły. Kiedy po szufladzie lodówkowej przewalała się resztka szparagów, postanowiłam je zużyć w postacie tarty. Ale po wyłożeniu ich na ciasto, całość wyglądała bardzo smutno. Czym prędzej dołożyłam kilka plasterków pomidorów, dzięki czemu tarta zmieniła się w obrazek. Nic więc dziwnego, że kiedy wysłałam przyjaciółce jej zdjęcia, to błyskawicznie mi odpisała "Nie wolno jeść obrazka ze ściany przedstawiającego kwitnące maki!!!!" Nie da się ukryć że szparagi z pomidorami stworzyły pejzaż z makami. Dodatek pomidorów był trafiony nie tylko z racji wizualnej. Pomidory nadały wyrazu tarcie, która bez nich byłaby dość mdła. 

Print Friendly and PDF

February 17, 2022

Coquille St. Jacques, czyli małże św. Jakuba

Są książki wybitnie pobudzające zmysły, gdyż opisują wydarzenia w bardzo plastyczny sposób. Niektóre z nich pobudzają zmysł smaku, a właściwie głodu, gdyż opisują posiłki, którymi raczyli się bohaterowie. Czasem jest to nazwa dania, innym razem jest to detaliczny opis tego, co znalazło się na talerzu. „Spóźnieni kochankowie” Whartona to jedna z takich książek. Mirabelle i John (J
acques) żyją w Paryżu, i miasto to staje nam niemalże przed oczami. W zasadzie czytając tę książkę, chce się pojechać do Paryża i pójść ich tropem –  zasiąść w kafejkach przez nich odwiedzanych, zjeść to co oni jedli - i w kafejce, i w domu Mirabelle, przejść się tymi samymi uliczkami, zobaczyć gołębie, którymi opiekowała się Mirabelle.

Coquille St. Jacques, czyli małże (przegrzebki) św. Jakuba, to jedno z dań, które pojawia się w tej książce. Mirabelle gotuje je dla Johna (Jacques'a) na jej pierwszy wspólny obiad. John właśnie opisał dla niej gołębie, którymi ona opiekowała się na niewielkim placyku przylegającym do bulwaru Saint-Germain, naprzeciwko kościoła Saint-Germain-des-Prés. Mirabelle, jako malarka, chciała je uwiecznić na swoim obrazie. Jednak nie mogła, gdyż ich nie widziała. Pomógł jej w tym John (Jacques). W zamian za tę pomoc, Mirabelle zaprosiła go na obiad, który sama przygotowała. Ale jak to bywa w takich książkach, nie jest podany przepis jak przygotować przegrzebki. I tu zaczyna się problem. Szukając przepisu na nie, można natknąć się na wiele, bardzo różniących się od siebie sposobów przygotowania małż. Te które pierwszy raz robiłam, były dość ciężkie - z dodatkiem śmietany, grzybów i sera. Nie były złe - naprawdę nam smakowały. Z czasem zaczęłam jednak cenić lżejszą wersję przegrzebków. Dla uczciwości w tym wpisie zostawię oryginalny przepis, który nie wiem nawet skąd wzięłam. Ten nowszy przepis, jest praktycznie własną wersją lub też kombinacją innych przepisów. 

Print Friendly and PDF

September 21, 2021

Sałatka nicejska

Pierwszy przepis na sałatkę nicejską (Salade Niçoise) znajdował się w moim zeszycie z przepisami. Znalazłam go w jakiejś gazecie i przypadł on do gustu mamie i mnie. Nie pamiętam tylko zupełnie czego używałyśmy zamiast anchois lub tuńczyka, bo jedno i drugie było nieosiągalne w Polsce drugiej połowy lat osiemdziesiątych. Może sardynek lub innych rybek z puszki? Pamiętam, że w sałatce były gotowane kartofle - coś, czego jak po latach się dowiedziałam, prawdziwi znawcy kuchni nicejskiej, Mireille Johnston i Jacques Médecin, cytowani przez Davida Lebovitza, odradzają. Kolejna wersja sałatki nicejskiej, którą robiłam, była znacznie bardziej zbliżona do tej autentycznej. Pojawiła się w książce "Kuchnia francuska" wydanej w serii Encyklopedia Kulinarna wydawnictwa Ten. Do dzisiaj sięgam po przepisy w niej opublikowane, bo są naprawdę dobre. W tej sałatce nie było już gotowanych kartofli, a zamiast fasolki bób, co mnie bardzo odpowiadało. I wyłącznie surowe warzywa. W zasadzie tylko bób nieco podważał autentyczność tego przepisu, ale przymknijmy oko na to małe niedopatrzenie. Wszak autentyczność - jak pisze David Lebovitz - jest kwestią dyskusyjną, o czym świadczą różne wersje przepisów na wiele klasyków, w tym właśnie na Salade Niçoise. W przepisie Davida Lebovitza znajduje się rzodkiewka, za którą ja akurat nie przepadam, a nie ma papryki, która jest w innych wersjach przepisu. A że sezon paprykowy w pełni, to nie sposób było ją pominąć. Musiała się znaleźć. Do sałatki oczywiście idealnie pasują bagietki - świeże, chrrrrupiące i jeszcze lekko ciepłe. 

Print Friendly and PDF

September 09, 2021

Flaugnarde

Każde wyjście na bazar to powrót z torbami śliwek, brzoskwiń i nektarynek. Zawsze kupuję ich za dużo, jakbym już nigdy miała ich nie jeść. Nic dziwnego - w końcu jest na nie sezon i należy korzystać z niego ile się da. Nawet w wypiekach świeże śliwki czy brzoskwinie dużo lepiej smakują. A zwłaszcza w takich jak flaugnarde. Jest to budyniowy deser w stylu clafoutis, idealny na śliwkowo-brzoskwiniowy sezon. Szybki w zrobieniu, a przy okazji pozwalający wykorzystać nieco przejrzałe owoce. Tak wiem - to tylko wymówka, ale prawda jest taka, że nie nauczę się kupować owoców tyle ile trzeba. Flaungarde można zrobić nie tylko ze śliwkami, ale i z nektarynkami, brzoskwiniami, gruszkami lub mieszanką jaką się tylko z nich ułoży. Jest pyszne na ciepło. Na zimno nie miałam okazji spróbować, bo nigdy nie udało się zachować choćby tyci-tyci. Najpyszniejsza jest wersji z różnych śliwek - każda daje swój szczególny smak i kolor.  Print Friendly and PDF

August 26, 2021

Clafoutis

Do clafoutis przymierzałam się ogromnie długo. Zaczęło się od książki Encyklopedia Kulinarna Świata: Kuchnia francuska II, kupowanej pod koniec lat osiemdziesiątych poprzedniego stulecia. Wtedy, na przełomie ustrojów, przepisy z tych książeczek miały w sobie coś magicznego - opatrzone zdjęciami, były nieco egzotyczne i oferowały odmianę od tradycyjnej polskiej kuchni. Clafoutis było jednym z zaproponowanych deserów. Ale ja
koś nigdy nie zrobiłam go, choć nie raz miałam ochotę, a z książki tej przygotowałam ileś potraw. W zeszłym roku pierwszy raz zrobiłam clafoutis, ale nie zachwyciło mnie, choć korzystałam z oryginalnego przepisu francuskiego znalezionego gdzieś w internecie. Wg mnie było zbyt słodkie i dość gumiaste w konsystencji. Nie miało w sobie nic z tego co można było o nim wyczytać. A że był koniec sezonu czereśniowego, to nie miałam okazji powtórzyć. Jakoś nie mogłam uwierzyć, by tak znany, klasyczny deser francuski mógł smakować tak nijak, by nie powiedzieć byle jak. Postanowiłam w następnym roku dać clafoutis jeszcze jedną szansę. W tym roku, choć czereśni kupiłam obłędną wręcz ilość i zajadaliśmy się nimi kilka tygodni, jakoś zupełnie zapomniałam o clafoutis aż do ostatniej rundy zakupu czereśni. Może i dobrze, bo tym razem, clafoutis wyszło bardzo smaczne i pewnie częściej bym je robiła. Tym razem skorzystałam z przepisu Davida Lebovitza i był to strzał w dziesiątkę. Clafoutis nie jest wielce wysublimowanym deserem - jest to zapiekanka owocowa, nieco przypominająca konsystencją budyń. David Lebovitz wręcz nazywa ją rustykalną. Najważniejsze jednak jest to, że jest smaczna i relatywnie lekka, gdyż jest w niej ogromna ilość czereśni. Lebovitz radzi wypestkować czereśnie, inni twierdzą, że nie należy tego robić, gdyż dzięki temu czereśnie nie tylko nie puszczają soku, ale przede wszystkim mają lepszy smak. Ja robię w wersji z pestkami, co czyni ten deser jeszcze szybszym do zrobienia.

Print Friendly and PDF

July 23, 2021

Ratatouille

Sobotni wieczór. Filmowy wieczór rodzinny i film Ratatouille. Dlaczego ten? Bo właśnie przyjaciółka mi przypadkowo uświadomiła, że w sumie nigdy go nie widziałam. Czemu więc nie zrelaksować się przy takim filmie. Jak to bywa przy filmach o jedzeniu, nawet przerysowanych kreskówkach, człowiek robi się głodny i zaczyna myśleć o tym co by tu zjeść. No i wymyśliliśmy, że zjemy ratatouille. Zaczęłam się dokształcać, dzięki czemu dowiedziałam się, że ratatouille robi się w różny sposób. Myślę, że to oryginalne, uznawane za jedzenie biednych, było robione jak ratatouille nicejskie, czyli w warzywa były razem gotowane niczym potrawka. Tak zresztą wspomina je okropny krytyk w filmie Ratatouille - to gotowane przez jego mamę było niedościgłym wzorem, a szczurek Remy sprawił, że wróciły wspomnienia, pomimo, że podał swoje w iście mistrzowski sposób - plasterki warzyw, otoczone sosem. Ratatouille, jest relatywnie "młodą" potrawą - pierwsze wzmianki o niej wywodzą się z XIX w. Oczywiście z czasem przepis ewoluował i zaczęły się w nim pojawiać różne przyprawy, których wcześniej nie było - ot, jak choćby zioła prowansalskie. Ratatouille ma też odpowiedniki w innych kuchniach: pisto (Hiszpania), samfaina (Katalonia), tombet (Majorka), ciambotta, caponata i peperonata (Włochy, Tunezja), briám i tourloú (Grecja), şakşuka i türlü (Turcja), ajapsandali (Gruzja), lecsó (Węgry), ghiveci (Rumunia) czy zaalouk (Maroko). Moja wersja bardziej przypomina confit bayaldi, z racji ułożenia, choć nie do końca nim jest. Puryści kulinarni pewnie nie zgodzili by się ze mną - jeśli wierzyć encyklopedii kulinarnej Larousse Gastronomique, prawdziwe ratatouille składa się z warzyw osobno gotowanych, a dopiero w ostatniej fazie łączonych, by powstała potrawa o kremowej konsystencji. No cóż - może to i profanacja, ale nasze ratatouille, robione nieco na wyczucie, wyszło bardzo smaczne i momentalnie zniknęło z talerzy. Bardzo mnie to ucieszyło, bo początkowo, patrząc na maleńkie porcje nakładane przez wszystkich, myślałam, że czeka mnie kilka resztkowych lunchy. Tymczasem, nie została nawet kropelka sosu.  Print Friendly and PDF

September 18, 2020

Tarta z pomidorami na cieście francuskim II (Tarte aux tomates variées)

Po zasmakowaniu tarty z pomidorami, na serowo-musztardowym podłożu, czyli tarte tomate à la moutarde, czas było sprawdzić tartę numer dwa - z samą musztardą. Tarte aux tomates variées nie tylko jest przygotowana z samą musztardą, ale przede wszystkim z musztardą z ziarnkami gorczycy. I z różnymi pomidorami. Ta tarta, zaskoczyła mnie nawet bardziej niż pierwsza, gdyż musztarda z ziarenkami zupełnie mi nie przeszkadzała. Zasadniczo nie jestem jej wielbicielką, ale przyznam, że w tym wydaniu, była naprawdę świetnym uzupełnieniem pomidorów zapieczonych na cieście francuskim. Doskonale sprawdziły się też i różne pomidory - zwykłe beefsteak, roma, żółte i heirloom. Tarta była doskonała i jak poprzednia, super prosta w wykonaniu.  Print Friendly and PDF