January 10, 2025

Proziaki (adzymki)

Zupełnie przypadkowo odkryłam książkę Marii Strzeleckiej "Beskid bez kitu", która bardzo mi się spodobała i dzięki której, zaczęłam odkrywać rejon Beskidu. Nie jest to moje pierwsze literackie spotkanie z tym rejonem, ale chyba pierwsze tak odkrywcze. Wcześniej już zaczynałam interesować się historią i kulinariami z tych okolic za sprawą kryminałów Jędrzeja Pasierskiego, a zwłaszcza "Kłamczuch" i "Roztopy". Są one osadzone w Beskidzie Niskim, w okolicach Gorlic. I kiedy tak sobie słuchałam kryminałów, zdałam sobie sprawę, że przecież w tych rejonach spędziłam 3 turnusy kolonii letnich w Grybowie. Nie oznacza to jednak, że przyczyniło się to do poznania tego regionu. Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX w. nikomu nie zależało, by dzieci czy młodzież zapoznać z kulturą, sztuką czy historią Beskidu. Przyrodę nieco poznaliśmy wyłącznie włócząc się po okolicy Grybowa w czasie wycieczek, ale nie było to celowe poznawanie jakiego teraz można doświadczać np. w ramach tzw. zielonej szkoły. Kiedy więc w moje oko wpadła książka Strzeleckiej, momentalnie i z wielką przyjemnością w zabrałam się za jej czytanie. Wraz z Terką i Nelą, a przede wszystkim babcią Teklą, poznawałam zioła rosnące na beskidzkich łąkach i uczyłam o ich stosowaniu, odkrywałam wsie połemkowskie, podziwiałam faunę, tak wspaniale pokazaną na rysunkach w książce. Beskid bez kitu jest bowiem przepięknie napisaną i zilustrowaną książką. Zupełnie to nie dziwi, gdyż Strzelecka jest nie tylko pisarką, ale i graficzką. Czytając Beskid bez kitu, całą wyobraźnią widzi się i słyszy odgłosy Beskidu, czuje zapach łąk, smak jagód czy poziomek zbieranych w lasach przez bohaterki książki. 
I tak to doszłam do potraw z tych okolic. Przyznam, że wątpię by przy krótkich wyjazdach do Polski, nadarzyła mi się możliwość wyprawy w Beskid i spróbowania lokalnej kuchni. Dlatego też, jak już wcześniej to robiłam, zaczęłam sama szykować potrawy regionalne i z czasem zacznę je tutaj umieszczać. 
O proziakach wiele razy słyszałam i w końcu chciałam ich spróbować. Ich nazwa wywodzi się od sody oczyszczonej, kiedyś nazywanej prozą. Przyznam, że proziaki, zwane również adzymkami w kuchni łemkowskiej, przypominają mi smakiem English muffins, czyli plackowate chlebki/bułeczki. Proziaki są łatwe w robieniu i nie wymagają pieca czy piekarnika. Spokojnie można je zrobić na patelni - tak właśnie i ja je robiłam, choć tradycyjnie były robione na żeliwnej blasze pieca kuchennego. Najczęściej były przygotowywane w okresie letnim, kiedy praca w polu sprawiała, że nie było zbyt wiele czasu na szykowanie posiłków. Jadało się je na ciepło, na słodko i na wytrawnie, z różnymi smarowidłami, takimi jak dżemy, miód czy masło, w tym i czosnkowe. A ja polecam nie tylko proziaki, ale przede wszystkim książkę, która mnie natchnęła do poznawania Beskidu. 

11 oz/420 g mąki
1 jajko
300 ml zsiadłego mleka lub kefiru
2 łyżki oleju
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki cukru

Do mleka/kefiru dodać sodę i dobrze wymieszać. Poczekać chwilkę by całość się spieniła. 

W sporej misce umieścić mąkę, olej, jajko, sól i cukier. Dodać rozrobioną z mlekiem/kefirem sodę. Zagnieść jednolite ciasto. Robi się to tak łatwo i szybko, że zbędne jest używanie miksera czy też innych urządzeń. 

Gotowe ciasto rozwałkować na placek o grubości mniej więcej 1/2 cm. Kółkiem lub szklanką wykrawać krążki. Oczywiście możemy też nadać proziakom i inny kształt - pamiętajmy tylko by nie były zbyt duże, by wygodnie się je smażyło. 

Na suchej patelni umieścić kilka krążków i smażyć je na średniej mocy palnika. Patelnię można na jakiś czas przykryć, ale nie na długo, by nie przypalić proziaków. 

Podawać od razu - wtedy są najsmaczniejsze. Świetnie pasują do miodu czy owocowych konfitur lub dżemów. A i z samym masłem świetnie się je zajada. 


Uwagi dodatkowe
  • Jak już wspomniałam, proziaki są najlepsze na świeżo. Ale jeśli jakieś nam zostaną, można je odświeżyć podgrzewając na patelni lub nawet w tosterze. 
  • Proziaki bardzo mi smakowały w wersji z fondue, co oznacza, że można je wykorzystać niemal do każdej potrawy. 












Print Friendly and PDF

No comments:

Post a Comment