I tak to doszłam do potraw z tych okolic. Przyznam, że wątpię by przy krótkich wyjazdach do Polski, nadarzyła mi się możliwość wyprawy w Beskid i spróbowania lokalnej kuchni. Dlatego też, jak już wcześniej to robiłam, zaczęłam sama szykować potrawy regionalne i z czasem zacznę je tutaj umieszczać.
O proziakach wiele razy słyszałam i w końcu chciałam ich spróbować. Ich nazwa wywodzi się od sody oczyszczonej, kiedyś nazywanej prozą. Przyznam, że proziaki, zwane również adzymkami w kuchni łemkowskiej, przypominają mi smakiem English muffins, czyli plackowate chlebki/bułeczki. Proziaki są łatwe w robieniu i nie wymagają pieca czy piekarnika. Spokojnie można je zrobić na patelni - tak właśnie i ja je robiłam, choć tradycyjnie były robione na żeliwnej blasze pieca kuchennego. Najczęściej były przygotowywane w okresie letnim, kiedy praca w polu sprawiała, że nie było zbyt wiele czasu na szykowanie posiłków. Jadało się je na ciepło, na słodko i na wytrawnie, z różnymi smarowidłami, takimi jak dżemy, miód czy masło, w tym i czosnkowe. A ja polecam nie tylko proziaki, ale przede wszystkim książkę, która mnie natchnęła do poznawania Beskidu.
11 oz/420 g mąki
1 jajko
300 ml zsiadłego mleka lub kefiru
2 łyżki oleju
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki cukru
1 jajko
300 ml zsiadłego mleka lub kefiru
2 łyżki oleju
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki cukru
Do mleka/kefiru dodać sodę i dobrze wymieszać. Poczekać chwilkę by całość się spieniła.
W sporej misce umieścić mąkę, olej, jajko, sól i cukier. Dodać rozrobioną z mlekiem/kefirem sodę. Zagnieść jednolite ciasto. Robi się to tak łatwo i szybko, że zbędne jest używanie miksera czy też innych urządzeń.
Gotowe ciasto rozwałkować na placek o grubości mniej więcej 1/2 cm. Kółkiem lub szklanką wykrawać krążki. Oczywiście możemy też nadać proziakom i inny kształt - pamiętajmy tylko by nie były zbyt duże, by wygodnie się je smażyło.
Na suchej patelni umieścić kilka krążków i smażyć je na średniej mocy palnika. Patelnię można na jakiś czas przykryć, ale nie na długo, by nie przypalić proziaków.
Podawać od razu - wtedy są najsmaczniejsze. Świetnie pasują do miodu czy owocowych konfitur lub dżemów. A i z samym masłem świetnie się je zajada.
Uwagi dodatkowe
- Jak już wspomniałam, proziaki są najlepsze na świeżo. Ale jeśli jakieś nam zostaną, można je odświeżyć podgrzewając na patelni lub nawet w tosterze.
- Proziaki bardzo mi smakowały w wersji z fondue, co oznacza, że można je wykorzystać niemal do każdej potrawy.

No comments:
Post a Comment