Showing posts with label napoje. Show all posts
Showing posts with label napoje. Show all posts

August 07, 2026

Espresso tonic

Espresso tonic już dawno podbiło serca kawoszy. Latem orzeźwia i daje prawdziwego kopa energetycznego. Dla osób, które jak ja nie przepadają za samym espresso, jest to świetna alternatywa, szczególnie w te dni, gdy nie ma się energii. A do tego smak - musujący i rześki. Słodycz toniku oraz ziołowa goryczka chininy przełamują mocny smak mocnego espresso, dzięki czemu napój smakuje bardziej jak wyrafinowany bezalkoholowy koktajl niż tradycyjna kawa. Z kolei bąbelki sprawiają, że napój wydaje się lżejszy i bardziej orzeźwiający. Tonik zazwyczaj ma również subtelny cytrusowy smak, który podkreśla aromaty obecne w kawie. 
Print Friendly and PDF

January 25, 2026

Herbata zimowa

Będąc zimą w Warszawie, nie sposób nie zauważyć wszechobecności herbaty zimowej. Można ją wypić niemal wszędzie - i w kawiarniach, i w restauracjach, i na świątecznych jarmarkach. I przyznam, że zupełnie mi to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie. Lubię jej korzenno-owocowy smak. I to jak rozgrzewa i ciało, i duszę. Ostatnio, pod wpływem grudniowej wizyty w Warszawie, a co za tym idzie pitej tam herbaty zimowej, podobnie przyrządzona, zrobiła furorę na mojej dorocznej imprezie ciasteczkowej. Nie wiem ile jej dzbanuszków naszykowałam, bo w pewnym momencie straciłam rachubę. Oczywiście na taką herbatę każdy ma swój przepis. Mnie najbardziej przypadła do gustu taka, jaką piłam z przyjaciółką w małej knajpce na Bemowie - z plasterkami pomarańczy, z goździkami, anyżkiem, cynamonem i lekko dosłodzoną sokiem malinowym. Wszystko to, podano osobno, by każdy dołożył tyle, na ile ma ochotę. Ja dla odmiany parzę wszystko od razu, dodając jeszcze cytrynę. Jest przepyszna - uwielbiam na nią patrzeć, a przede wszystkim pić. 

Print Friendly and PDF

September 08, 2025

Lemoniada

W ciepłe i gorące dni uwielbiam pić lemoniadę. I przyznam, że w Europie dostaje się jej znacznie więcej niż u nas, a w dodatku w różnych wersjach smakowych. W niemal każdej restauracji czy kawiarni w menu jest przynajmniej jedna lemoniada. Bywa, że jest ich kilka w różnych wersjach smakowych - tradycyjna, marakujowa, malinowa, cytrusowa, truskawkowa. Chyba najbardziej smakowała mi lemoniada w Zapiecku, która zrobiona była na bazie napoju jabłkowo-miętowego. Niestety lemoniady zazwyczaj zawierają sporą ilość cukru, by zrównoważyć kwaśność soku z cytryny czy limonki. I to sprawiało, że nie robiłam ich w domu, a tylko w czasie wyjazdów wakacyjnych sobie folgowałam. Ostatnio jednak wpadł mi do głowy pomysł, by spróbować użyć cukru z owoców mnicha (monk fruit/Luo Han Guo/luóhàn guǒ). Nie byłam do końca pewna jak się uda taka wersja, bo choć wcześniej używałam wiele razy tego cukru, to zawsze w takich potrawach, w których nie był on łatwy do rozpoznania. Dość łatwo zawsze wyczuwam wszelkie słodziki i niemal zawsze ich smak mi przeszkadza na tyle, że nie jestem w stanie jeść/pić potrawy z nimi. Według mnie mają specyficzny przysmak. Tymczasem lemoniadowy test przebiegł pomyślnie i lemoniada okazała się bardzo smaczna, delikatnie słodka i z niewyczuwalnym przysmakiem słodzika. Mówiąc krótko, cukier z owocu mnicha nie wpłynął negatywnie na jej smak. 

Print Friendly and PDF

August 12, 2025

Smoothie czereśniowe

Od dawna, latem smoothies goszczą u nas w domu i to w dużych ilościach. Zazwyczaj z truskawek, malin, jagód czy jeżyn. Albo z owoców tropikalnych. Z dodatkiem maślanki lub kefiru. Albo naturalne z odrobiną lodu lub wody by dało się zblendować owoce. 

Jakoś nigdy wcześniej nie przyszło mi do głowy zrobić smoothie z czereśni. I to był błąd, bo jest po prostu rewelacyjne!!!! Cudowne w swojej prostocie - ciemne czereśnie, których u nas nie brakuje i jogurt naturalny lub kefir czy maślanka. I po chwili można delektować się tym, co z tej mieszanki powstało. Można też je wzbogać różnymi dodatkami w postaci ziarenek, albo pić je bez żadnych dodatków. 

To już ostatni moment by zrobić takie smoothie. Czereśnie powoli się kończą po długim sezonie. Zastępują je inne owoce. 

Print Friendly and PDF

December 15, 2024

Grzaniec jabłkowy

Przez wiele lat kupowałam tłoczony sok jabłkowy w małym sklepiku na farmie Minnea. Sok był tak pyszny, że pierwszy galon w sezonie schodził nam błyskawicznie. Do tego, w sklepiku można było popróbować różnych soków i zobaczyć jak bardzo  różnią się smakiem, w zależności od jabłek, z których zostały użyte do ich wytłoczenia. Zawsze w sklepiku był też ciepły sok jabłkowy z przyprawami. To tak spróbowałam go pierwszy raz i z miejsca mnie zachwycił. Przez lata kupowałam doprawiony przyprawami korzennymi sok i podgrzewałam w domu. Jesienią i zimą bardzo mi smakował; był świetną alternatywą dla grzańca na wienie. Niestety w pewnym momencie farma została przejęta przez nowych właścicieli, ceny soków poszły mocno w górę, a wkrótce po prostu została zamknięta. W tym roku, w czasie dorocznej wyprawy do Leavenworth przypomniałam sobie o grzańcu jabłkowym i powróciłam do jego szykowania. Sama go doprawiam przyprawami korzennymi i podgrzewam. Już po pierwszych kilku łykach czuję jak rozgrzewa... Teraz można siąść przed kominkiem i delektować się smakiem grzańca i chwilą spokoju od codziennej gonitwy. 


Print Friendly and PDF

December 13, 2024

Pumpkin spice latte

Choć najbardziej lubię kawę bez dodatku przypraw, to jednak teraz, kiedy zapach pierników się rozchodzi niemal wszędzie i ja czasem skuszę się na taką kawę. No a poza tym rozgrzewa ona duszę od środka i świetnie stawia na nogi. W kawiarniach smak kawa zawdzięcza dodatkowi syropu, ale ja wolę dodać po prostu przyprawę. Nigdy jako dziecko czy młoda osoba nie pomyślałabym, że coś może być dla mnie za słodkie. 😉 Ale od pewnego czasu lista smakołyków się zmienia, właśnie ze względu na zawartość cukru. I taką to metodą pumpkin spice latte lepiej smakuje mi w domu niż w kawiarni. 
Oczywiście wiem, że latte to po prostu mleko, ale taką właśnie nazwę - pumpkin spice latte - ma kawa z mlekiem i z dodatkiem przyprawy korzennej. I o ile nie rekomenduję poproszenia we Włoszech o latte, o tyle w USA jeśli się o nie poprosi, to dostanie się kawę z mlekiem, a w tym przypadku i z przyprawą. 😉


Print Friendly and PDF

May 13, 2022

Lemoniada z fioletowego bzu lilaka

Kiedy byłam mała, wraz z moją przyjaciółką Kamilą uwielbiałam zrywać kiście bzu, a z nich odrywać kwiatki, by wysysać z niech ociupinki słodkiego nektaru. Oczywiście dorośli uważali to za marnowanie kwiatów, więc robiłyśmy to w tajemnicy przed nimi. Nie zdziwiło mnie, gdy dowiedziałam się, że z bzu można zrobić lemoniadę. Zdziwiło mnie natomiast to, gdy przeczytałam, że latami bez uważano za trujący i lemoniada wcale nie jest tradycyjnym napojem. Jednak ostatnie dekady, gdy weganie zaczęli odkrywać przed nami tajemnice kuchni roślinnej sprawiły, że bez zyskał na popularności. 

Jaka jest lemoniada. Ciekawa w smaku, pracowita w wykonaniu. Trzeba bowiem wyskubać około 3-4 szklanek kwiatków na 1 litr wody. Kolor jej zależeć będzie od tego jak ciemny mamy bez. Bez z mojego ogrodu jest raczej w delikatniejszym kolorze fioletu, więc i kolor lemoniady nie był zbyt intensywny. Należy też pamiętać, by użyć bzu w pełni rozkwitu, bo wtedy ma najwięcej smaku. Niewątpliwie, lemoniada była warte spróbowania, choć przyznam, że nie jest to napój do częstego robienia. Przede wszystkim z powodu krótkiego sezonu kwitnienia bzu. 


Print Friendly and PDF

August 02, 2021

Brzoskwiniowo-truskawkowa herbata na zimno

Upały nas nie opuszczają w tym roku. Już dawno nie miałam tak przesuszonych roślin w skrzynkach na tarasie. Kiedy chodzę po okolicy, widuję poschnięte doszczętnie krzaki azalii, rododendronów czy hortensji. Aż żal serce ściska. Mam nadzieję, że po zimie jednak odbiją, dzięki dużej dawce wody jaka na nie spadnie.  My też ciągle domagamy się picia i przyznam, że nie mam już pomysłów czym zaspokajać pragnienie. Stąd pomysł na coś nowego - herbata parzona na zimno z dodatkiem brzoskwiniowego i truskawkowego smaku. Ostatnio panuje moda na parzenie na zimno. I pomyśleć, że kiedyś się mówiło, że to niemożliwe. 😉 Wyszła bardzo smaczna, a owoce dodają jej letniego posmaku. Co najważniejsze można się dzięki niej ochłodzić i ugasić pragnienie.  


Print Friendly and PDF

May 20, 2021

Tarator, czyli bułgarski chłodnik

Może jeszcze nie upały, ale robi się coraz cieplej. I wtedy pojawiają się chłodniki. Najróżniejsze. Jedne znane - jak choćby ten tradycyjny z botwinki czy gazpacho, inne mniej znane - litewski ze szczawiem, wariacje na temat gazpacho czy z awokado. 

Ostatnio poznałam przepis na bułgarski chłodnik z ogórków i jogurtu. Jest dość podobny do chłodnika z ogórków, jaki wcześniej robiłam, ale ma jednak kilka dodatków, które sprawiają że jest ciutek inny. Robi się go w kilka minut. Dobrze jest zrobić go ciut wcześniej, by się nieco "przegryzł". Najlepszy z gruntowych, świeżych ogórków, ale i te szklarniane sprawdzą się. Zrobiony jest na bazie bułgarskiej maślanki, a jeśli jej nie ma, można ją zastąpić naturalnym greckim jogurtem. 

Print Friendly and PDF

February 21, 2021

Kakao i gorąca czekolada

Chyba dzięki pandemii gorąca czekolada zrobiła się bardzo modna. Co prawda nie jest to tajemnicą, że na zimowe smuteczki i melancholie czy po prostu dla rozgrzania jest ona najlepsza. U nas w domu zawsze czekolady najwięcej się piło w sezonie jesienno-zimowym. Ostatnio niemal wszędzie, we wszystkich mediach  słyszy się o nowych miejscach do picia czekolad, pojawiają się te czy inne przepisy, a przede wszystkim gotowe zestawy do przygotowania czekolady.  Nieco przez przypadek, a troszkę celowo miałam okazję wypróbować ileś i wyrobić sobie zdanie. Wiem która mi smakuje, a która jest przeciętna i zasadniczo nie sprawia przyjemności w piciu. Oto moja nieoficjalna klasyfikacja czekolad do picia.  Print Friendly and PDF

February 13, 2021

Kawa po wiedeńsku

Śnieg nie jest codziennością w naszym rejonie. W górach, które są tak od nas nieodległe tak, ale u nas zupełnie nie. Od czasu do czasu się pojawi i wtedy wszyscy szaleją - zabawom na śniegu nie ma końca. Ale po nawet najdłuższej zabawie nadchodzi moment powrotu do domu. I wtedy chętnie się pije coś ciepłego. Czemu więc nie mocna kawa z czekoladowym akcentem. 

Kawa po wiedeńsku kojarzy mi się ze wszystkim, tylko nie z Wiedniem. Wiedeń znam co prawda tylko z krótkich, kilkugodzinnych letnich eskapad, ale i te starczyły, by odwiedzić jedną z najbardziej znanych kawiarni - Café Hawelka. Być może znajdzie się w Wiedniu miejsce, gdzie można wypić kawę po wiedeńsku. A jeśli nie, to z pewnością można ją zrobić w domu, zaś w Wiedniu wypić którąś z tradycyjnie podawanych tam kaw. 😉 Bo choć kawa po wiedeńsku tak szykowana ma tyle wspólnego z Wiedniem, co fasolka po bretońsku z Bretanią czy ryba po grecku z Grecją, to podobnie jak one jest smaczna i warta zrobienia. 

Print Friendly and PDF

August 23, 2020

Chłodnik ze świeżych ogórków

W tym roku testowałam różne chłodniki. Jakoś tak wyszło - pewnie przez to, że lato było dość gorące, a my mniej podróżowaliśmy. A co za tym idzie, nie jedliśmy poza domem tyle, ile zwykle latem. Chłodniki zwykle kojarzą się z botwinką, tymczasem można zrobić je z bardzo wielu warzyw. Zwłaszcza, jeśli się lub maślankę czy kefir. W upalne dni fantastycznie gasi pragnienie, a dodanie warzyw tylko dodaje uroku. Ten chłodnik to ogórki, koperek i maślanka. 
Print Friendly and PDF

August 12, 2020

Coffee milk tea z bobą

W przeciwieństwie do moich dzieci nie przepadam za bobą. Zupełnie nie ruszają mnie azjatyckie napoje z glutowatymi kuleczkami. One jednak chętnie je piją. A że zrobiła się na nie moda, to miejsc, gdzie można je kupić wyrosło wokół nas jak grzybów po deszczu. Mamy jedno ulubione. W ramach wspierania biznesów w ciężkim okresie, kupowałyśmy tak swoje ulubione drinki - one z bobą, ja bez. Nie do końca to prawda z tym wspieraniem - a dokładniej to półprawda, bo nie wiem co bardziej wspierałyśmy - biznes czy swoje zachcianki i apetyt na te drinki. 😉 Jednym słowem powstały dwie pieczenie na jednym ogniu. A ponieważ nie jest to najtańsza zachcianka, postanowiłyśmy same się nauczyć jak robić takie napoje. W setkach przepisów jakie można znaleźć najbardziej interesowało nas wykonanie części mlecznej herbaty, która smakowała z lekka jak mocna bawarka. Efekt ostateczny przerósł nasze oczekiwania, gdyż jak okrzyknęły panny - udało się nam to idealnie. Nie pozostaje mi nić innego tylko zaakceptować ich opinię, bo sama nie pijam tego smakołyku. 😉 
To co trzeba pamiętać, to to, iż jest to zimny napój, a więc mleczna herbata musi być przygotowana z wyprzedzeniem co najmniej kilku godzin. Ja często robiłam większą porcję i przechowywałam w lodówce przez 2-3 dni. 

Print Friendly and PDF

April 30, 2020

Kawa dalgona

Zrobiła się moda na kawę - taką ubijaną, niczym śmietana. Kawowe szaleństwo zaczęło się od programu Pyunstorang w telewizji koreańskiej, w którym aktor, Jung Il-Woo, opowiadał o kawie, którą pił w Macau. Nadał jej imię dalgona, gdyż przypominała mu cukierka czy też lizaka o nazwie dalgona  (ppopgi). A dalej  z pomocą przyszła pandemia COVID-19. Koreańczycy, tak jak i my nieco później, mieli zakaz wychodzenia z domu. I zaczął się szał, gdyż odizolowani od innych, zaczęli dzielić się w mediach zdjęciami kawy, filmikami z jej robienia, dodając do tego hashtag #달고나커피 (#dalgonacoffee). Nie trzeba było czekać długo - kraj za krajem wprowadzały ograniczenia wynikające z pandemii, filmiki i zdjęcia krążyły na TikTok, Instagram, Facebook, zataczając coraz szersze kręgi wśród ludzi - najpierw głównie młodych, a potem i starszych. I tak kawa znana od lat w Pakistanie, Indiach i Macau, przypominająca greckie frappe, stała się w okamgnieniu przebojem sezonu. U nas w domu też musiała się pojawić - najpierw były mniej udane próby jej zrobienia przy pomocy różnych urządzeń takich jak trzepaczka do mleka czy mikser - tu różne końcówki poszły w ruch. Za każdym razem wychodziła niezła, ale nie była tak ubita jak na filmikach. Ale i nam w końcu się udała. A jakby komu było zbyt mało cukru, to jeszcze dodajemy ciasteczka z drobinkami czekolady. 😉 No bo przecież do kawy, nawet tak słodkiej, muszą być ciasteczka. 😉
Print Friendly and PDF

June 17, 2019

Karkadeh - napój z hibiskusa

 Karkadeh, czyli orzeźwiający napój z hibiskus poznałam dzięki znajomym, którzy wiele lat spędzili w Algierii. W domu mieliśmy hibiskus przywieziony przez tatę z Syrii i nie bardzo potrafiliśmy go wykorzystać. A w tamtych czasach o hibiskusie mało kto słyszał. Urzekł mnie jego kolor, ale kwaśno-gorzki smak niekoniecznie. W efekcie nie wiedziałam do końca co zrobić z torbą suszonego kwiecia hibiskusa. I wtedy pojawili się oni - tacy swojscy, a zarazem egzotyczni. W ponurej rzeczywistości tamtych czasów, powiało od nich zachodem. Mieli duży i piękny  samochód, o ile dobrze pamiętam Renault Espace, który stał się dla mnie na jakiś czas ideałem samochodu rodzinnego. Zwiedzali Europę w drodze z Algierii do Polski. I wiedzieli co się robi z hibiskusem. Dalej jednak nie zachwyciłam się - może lato było zbyt chłodne, a może do hibiskusa trzeba dojrzeć... Teraz lato kojarzy mi się z napojem z hibiskusa. Kwaśno-gorzki smak wyparły owoce, które zalewam naparem z hibiskusa. Podstawowy przepis na karkade to liście hibiskusa i cukier. Ja nie daję cukru, a tylko wykorzystuję różne owoce - świeże truskawki, suszone ananasy i jabłka oraz pomarańcze, które  są z dodatkiem cukru, ale nie jest go tyle, by przesłodzić napój. Ale i wersja słodzona, nie jest tak słodka jakby się mogło wydawać, zwłaszcza, że karkade podaje się z lodem.

Print Friendly and PDF

April 02, 2019

Poncz nie tylko na święta

Na większe imprezy warto przygotować poncz z alkoholem. Zwykle cieszy się popularnością i chętnie jest popijany. Trochę przypomina sangrię, tyle że niekoniecznie jest oparty na czerwonym winie. W Hiszpanii, zauważyłam, że w każdej sangrii pływały inne owoce - a więc były jabłka, cytrusy, karambole (star fruits), ananasy i czego tylko dusza zapragnie. Dzięki temu praktycznie każda sangria była inna. Podobnie rzecz ma się z takim ponczem - czego byśmy nie dorzucili, będzie dobrze, bo owoce delikatnie dodadzą smaku napojowi. 
Print Friendly and PDF

February 24, 2018

Kawa po wietnamsku

Z okazji wietnamskiego Nowego Roku (Tết Nguyên Đán) wietnamscy studenci na mojej uczelni zorganizowali małą imprezę. Można było zobaczyć wietnamskie drzewko noworoczne, udekorowane czerwonymi kopertami, skosztować kilku potraw, posłuchać występu grupy studenckiej. Pośród azjatyckich kuchni, wietnamska jest tą, za którą najmniej przepadam. Przez wiele lat byłam jedyną w rodzinie, która nie lubiła phở. Dla mnie była to mocno przereklamowana zupa, a to co mnie w niej drażniło smakowo, to nadmiar atrakcji smakowych; była ona dla mnie "przeperfumowana". Z czasem jednak zaakceptowałam phở, a przy okazji parę innych dań. Jednak zdecydowanie najbardziej lubiłam zawsze wietnamskie kanapki bánh mì thịt nướng z Saigon Deli, usytuowanego w Little Saigon w Seattle. Sklepik ten nie grzeszy czystością i znalazł się wiele razy na czarnej liście  Departamentu Zdrowia, a także bywał zamknięty z powodu wykroczeń. Ale Saigon Deli znalazło się i na liście miejsc, gdzie robi się najlepsze Bánh mì thịt nướng w USA. A to już coś. Tak czy siak, dzieci choć jedzą wietnamskie kanapki z chęcią, do środka nie wchodzą. Niewątpliwie jest to dla nas wszystkich jedno z częściej odwiedzanych miejsc wietnamskich. I nie tylko dla nas, bo w porze lunchu ciężko tu się dopchać, a znalezienie miejsca na parkingu graniczy z cudem. Tak więc nawet w kuchni wietnamskiej znajduję potrawy, które lubię.
Print Friendly and PDF

February 06, 2017

Herbata szefa

Niby już nie zima, a jeszcze nie wiosna. Pogoda zrobiła się znacznie lepsza, a nawet gdy w ciągu dnia jest ciepło, wieczorem robi się zimno, przypominając nam, że jeszcze musimy poczekać na w pełni ciepłe dni. Wtedy, po wieczornym spacerze, ciepła i aromatyczna herbata najlepiej nas rogrzewa. A jeśli do niej podamy jakieś domowe wypieki, to już nie pozostaje nam nic innego, jak tylko się podelektować takimi pysznościami.

Herbatę szefa wprowadziła do naszego domu koleżanka. Nie do końca pamiętam kim był szef - kimś na Uniwersytecie Warszawskim, co przypomniało mi najpyszniejsze herbaty, kupowane w późnych latach osiemdzisiątych, u pani szatniarki na w Instytucie Filozofii. Nie wiem jak ona to robiła, bo przecież wtedy nie było w Polsce dostępu do tak różnych herbat jak teraz, ale te herbaty były mocne, gorące i podawane niemal od ręki. Zimą rozgrzewały zmarzniętych studentów, którzy przyszli na zajęcia lub do biblioteki Wydziału Filozofii i Socjologii. Chyba nawet pozwalano nam z herbatą wchodzić do czytelni, ale głowy za to nie dam. 😉 Wracając jednak do znacznie bardziej fikuśnej herbaty szefa, to jest ona przepyszna - z dodatkiem owoców, goździków i soku malinowego. Ale asbolutnym przebojem stała się jej wersja zmodyfikowana, po tym jak dostałam w prezencie herbatę z dodatkiem esencji pomarańczowej i cynamonu. Pomijam wówczas goździki, by nie przedobrzyć z przyprawami. 

Print Friendly and PDF

December 23, 2016

Herbata - grzaniec hibiskusowy

Z hibiskusem pierwszy raz spotkałam się, gdy mało kto o nim w Polsce słyszał. A to za sprawą taty, który przywiózł herbatkę hibiskusową z Syrii. Nie wiedziałam nawet jak ją zużyć - dopiero znajoma, która wiele lat spędziła w Algierii, podpowiedziała mi jak ją parzyć i serwować. Po latach odnowiłam znajomość z hibiskusem, ale jakoś nigdy nie byłam w stanie zrobić z niego napoju, który by mnie satysfakcjonował smakowo. W grudniu odkryłam Świąteczny Bazar w centrum Seattle. Nie równa się on bazarom europejskim - było na nim raptem kilka stoisk i nie miały one tak świątecznego charakteru jak stoiska na bazarch widzianych przeze mnie w Warszawie, Krakowie, Berlinie czy Paryżu. Jedyne co przypominało o zbliżających się świętach, to dekoracje na sąsiadujących z nim domach i sklepach oraz wielka choinka po przeciwnej stronie ulicy. Ale nawet i tutaj udało mi się kupić coś, co przypominało świątecznego grzańca kupowanego na bazarach w różnych miastach Europy - napój na bazie hibiskusa. W stoisku Sips & treats serwowano herbatki hibiskusowe z dodatkiem suszonych owoców oraz cynamonu. Natchnęło mnie to nie tylko do picia herbaty z hibiskusa, ale i próbowania nowych kombinacji smakowych według własnego pomysłu. W efekcie, przez cały grudzień serwuję gościom, a przede wszystkim sama piję, hibiskusowego grzańca. Przydał się, bo grudzień w tym roku był najzimniejszym od ośmiu lat. 😉

Grzańce przygotowuję w imbryczku, który stawiam na podgrzewaczu do herbaty. Pozawalam im dobrze zaparzyć się - przynajmniej 10 minut - zanim podaję do picia. Słodzę bardzo ostrożnie, gdyż naturalny cukier z owoców często wytarcza. Jeśli używam cukru lub miodu, wówczas dodaję go do imbryczka. 

Print Friendly and PDF

August 09, 2014

Kompot z rabarbaru

To była tortura mojego dzieciństwa. Jak większość dzieci wychowanych w Polsce w latach siedemdziesiątych nie znałam soków owocowych, a na kolonie jeździłam w towarzystwie butelki z kompotem rabarbarowym. Był okropny!!!! Obrzydliwy! Paskudny! No i te wstrętne kłaki! Wolałam nie pić nic niż pić to paskudztwo. I nie ja jedna. Zwykle po przyjeździe dzieci na kolonie w koszach walały się butelki z kompotem. I zawsze mnie intrygowało czemu mama z takim uporem co roku daje mi ten kompot, choć tyle razy jej mówiłam jak bardzo go nie cierpię!
Wiele lat później, zachęcona opiniami innych, zrobiłam ciasto drożdżowe z rabarbarem. Potem były ciasteczka francuskie. Potem zrobiłam tartę. Co jedno, to lepsze. Uznałam więc, że do rabarbaru trzeba dorosnąć. W upalny dzień zrobiłam więc kompot. I był pyszny - lekko kwaskowaty i orzeźwiający.

Print Friendly and PDF