Showing posts with label czereśnie i wiśnie. Show all posts
Showing posts with label czereśnie i wiśnie. Show all posts

August 12, 2025

Smoothie czereśniowe

Od dawna, latem smoothies goszczą u nas w domu i to w dużych ilościach. Zazwyczaj z truskawek, malin, jagód czy jeżyn. Albo z owoców tropikalnych. Z dodatkiem maślanki lub kefiru. Albo naturalne z odrobiną lodu lub wody by dało się zblendować owoce. 

Jakoś nigdy wcześniej nie przyszło mi do głowy zrobić smoothie z czereśni. I to był błąd, bo jest po prostu rewelacyjne!!!! Cudowne w swojej prostocie - ciemne czereśnie, których u nas nie brakuje i jogurt naturalny lub kefir czy maślanka. I po chwili można delektować się tym, co z tej mieszanki powstało. Można też je wzbogać różnymi dodatkami w postaci ziarenek, albo pić je bez żadnych dodatków. 

To już ostatni moment by zrobić takie smoothie. Czereśnie powoli się kończą po długim sezonie. Zastępują je inne owoce. 

Print Friendly and PDF

July 29, 2025

Czereśniowy milkshake

A pozostając przy temacie milkshake'ów, do których chyba nie trzeba przekonywać nikogo, kto lubi lody i różne do nich dodatki, to propozycja kolejnego owocowego na bazie lodów waniliowych. A jeśli jest jeszcze ktoś, kto nie pił nigdy milkshake'a, co chyba jest mało prawdopodobne, to wyjaśniam, że jest to super deser letni. Nigdy tak nie smakują jak właśnie w gorące dni. Do tej pory królował u nas milkshake truskawkowy, ale w tym roku czereśnie, te lokalne, najpyszniejsze, zdecydowanie zapanowały nad innymi owocami sezonowymi. Nie żeby nam nie smakowały truskawki, ale po prostu trafił się cudowny sezon czereśniowy. A one same są niczym wyhodowane na sterydach, choć nie jest to prawda. Są piękne, dorodne, mięsiste. Nawet Raina, u której je kupuję, komentowała którejś niedzieli, że takich dorodnych czereśni sadownicy nie pamiętają. Stąd też przerabiam je na wszystko co się da, by nacieszyć się nimi w każdej postaci.  Print Friendly and PDF

July 16, 2025

Placuszki jogurtowe z wiśniami i sosem czereśniowym

Sezon wiśniowy w pełni. Co tydzień odbieram skrzynkę czereśni i zajadamy się nimi bez opamiętania. I przerabiamy na najróżniejsze łakocie czereśniowe. Były więc już rożki z czereśniami. I konfitury. I czereśnie w brandyclafoutis. I ciasto z wiśniami i morelami. Nie mówiąc o drożdżówkach z wiśniami i morelami, które tak wszystkim przypadły do gustu. O pierogach z wiśniami i czereśniami nawet nie wspominając. Ale choć lubimy placki owocowe, to nie było jeszcze ich wersji wiśniowej. Tyle, że w nieco innej, lżejszej odsłonie. Żeby były mniejsze wyrzuty sumienia, że wszelkie diety niskowęglowodanowe poszły w totalne zapomnienie. 😉🍒 Jakie one są pyszne!!!!! Delikatne i puszyste. Minimalnie słodkie, lekko waniliowe. Idealne na letni obiad - rzec by można kwintesencja lata, bo są w nich i wiśnie, i czereśnie. Robi się je błyskawicznie, smaży też szybko. Nadają się i na letnie śniadanie, i na lekki obiad czy nawet na deser. Sos jogurtowo-czereśniowy to chciałoby się powiedzieć wisienka na torcie, ale wiśnie są już w plackach. 😉🍒 Jest przepyszny i świetnia uzupełnia smak. Ciężko się odczepić od takiego obiadu! 

Print Friendly and PDF

July 12, 2025

Zawijane drożdżówki z wiśniami i morelami

Ten rok jest zdecydowanie lepszy od poprzedniego, jeśli chodzi o owoce, kiedy późna fala przymrozków zniszczyła szanse na dużo owoców.  W efekcie było tak mało i moreli, i wiśni, że po sezonie czułam duży niedosyt smakowy. W tym roku nie dość że jest ich dużo więcej, to jeszcze pojawiły się wcześniej niż zwykle. Zupełnie jakby chciały wynagrodzić kiepski poprzedni rok.
 
Kombinacja wiśniowo- morelowa sprawdza się świetnie w różnych wypiekach. Galette właśnie z wiśniami i morelami było rewelacyjne! Podobnie udały się drożdżówki zrobione nieco na wzór zawijanych jagodzianek z serem. Tamte były pycha, a drożdżówki z morelami i wiśniami wcale im nie ustępowały. Ostrzegam, bo trzeba mieć naprawdę silną wolę, by nie spałaszować kilku od razu! Takie świeże, lekko ciepłe, to po prostu niebo w gębie. 😉

Print Friendly and PDF

August 14, 2024

Zupa owocowa z wiśni lub czereśni

Zupy owocowe to dla jednych smakołyk, kwintesencja lata i coś co musi się pojawić w letnie gorące dni, a dla innych niejadalne paskudztwo, kompot z rozmemłanymi kluskami. Ja nie mam tak zdecydowanej opinii, ale sięgając po kolonijne smaczki, nie mogłam pominąć tego. Oczywiście w epoce moich kolonii nikt się nie przejmował tym, by kluski były odpowiednio ugotowane, zupa doprawiona i faktycznie mogło to być mało jadalne danie. Ale kiedy się robi taką zupę samemu, to smak jest zupełnie inny. I może to być coś, co w gorący letni dzień da nam trochę ochłody i energii. Z pewnością nie jest to mój ulubiony przysmak, ale na pewno nigdy zupa owocowa nie była paskudztwem. Co ciekawe, zupy owocowe gościły na stołach bogatych domów przed wielu, wielu laty. Nie był to wymysł bida-kuchni stołówkowej czasów komunizmu. Przepisy na zupy owocowe można znaleźć w książkach Disslowej, Ćwierciakiewiczowej, czy Ochorowicz-Monatowej, nie mówiąc już o przekazywanych ustnie starych przepisach regionalnych i ludowych. Ostatnio zaś miałam okazję obserwować dyskusję na temat zupy wiśniowej serwowanej z kartoflami. Sam przepis mnie zaskoczył, gdyż nigdy o takiej wersji nie słyszałam, ale to nie znaczy, że jest ona dziwna czy niedobra. Poznając od lat kuchnię regionalną, poznałam wiele przepisów i kombinacji smakowych jakich sama bym nie wymyśliła. Dyskusja nie zawsze była parlamentarna (a może była, zwłaszcza w kontekście wyczynów niektórych naszych parlamentarzystów😉 ), a przede wszystkim pokazała brak zrozumienia dla różnorodności smaków i potraw regionalnych. Ta zupa, nawiązuje do bardziej tradycyjnych wersji zupy owocowej, choć też oczywiście można ją skrytykować, jeśli się tylko zechce. Tylko po co? Zanim więc odkryję inne wersje zupy owocowej, w tym przewrotnie tej z kartoflami, spróbujmy tej najprostszej. Zwłaszcza teraz gdy czereśni mamy pod dostatkiem, a na dworzu jest tak ciepło. 

Print Friendly and PDF

July 26, 2024

Szybkie ciasto z wiśniami i morelami

Ciasto, które robię od lat. Nazywam je najłatwiejszym ciastem na świecie, choć wcale nie pochodzi z tej słynnej piosenki. Robię je w najróżniejszych wersjach owocowych i praktycznie każda się sprawdza. Ostatnio mając nadmiar wiśni, wykorzystałam je do ciasta, a w ostatniej chwili mój wzrok padł na rumiane morele, dopiero co przywiezione z targu. Przypomniały mi się tarty wiśniowo-morelowe i wiadomo już było, że to ciasto będzie w wersji wiśniowo-morelowej. Bingo! Kwaskowe wiśnie, uzupełnione przez słodkie morele i skórka ciasta - delikatna, ale pysznie chrupiąca. Pierwsza porcja poszła momentalnie. Druga ponoć dalej pachniała malizną. Po trzeciej, uznałam, że chociaż pychotka, to trzeba wyhamować, bo to sezon wiśniowo-morelowy kiepsko się skończy, ale się nie udało i powstawały kolejne. Nie muszę wspominać, że chociaż fatalnie się kroi, to najlepsze jest na ciepło. Dobrze poczekać chociaż kilka minut, bo wtedy nadal jest ciepłe ale łatwiejsze do pokrojenia. A przynajmniej spróbować poczekać. 😉

Print Friendly and PDF

August 18, 2022

Rożki z ciasta francuskiego z wiśniami i czereśniami

Uwielbiam lato i jego bogactwo owocowe. Przechodzimy płynnie od jednych owoców do drugich. Truskawki, po nich morele, czereśnie, wiśnie, brzoskwinie, nektarynki... Nacieszyć się nie mogę tymi wszystkimi owocami; pochłaniamy je na pudła zamawiane u farmerów. Na surowo, w pierogach, w smoothie, w ciastach i ciastkach, z lodami i przerabiane na przetwory. A że ciasto francuskie zawsze mamy w domu i wiele razy służyło za podstawę wypieków letnich, nic dziwnego, że i tym razem zostało wykorzystane w kombinacji z wiśniami i czereśniami. Rewelacja pod każdym względem. Smakowo - idealne, lekko chrupiące, delikatnie słodkie. Czasowo - idealne, bo do zrobienia dosłownie w pół godziny, wliczając pieczenie. A stary patent z podgrzaniem w mikrofalówce sprawia, że nawet takie ciasteczka, które zostały jakimś cudem z poprzedniego dnia można odświeżyć do porannej kawy. Ciastka można zrobić w najróżniejszy sposób - z surowymi owocami, z konfitury lub z podduszonymi i zagęszczonymi skrobią. W każdej wersji są bardzo smaczne.

Print Friendly and PDF

August 04, 2022

Kompot czereśniowo-brzoskwiniowy

Nic nie zastąpi smaków domowych kompotów. Być może jest to kwestia wychowania w dawnych czasach, kiedy nie mieliśmy dostępu do soków owocowych. Wtedy właśnie kompoty były i sposobem na zaspokojenie pragnienia, i na deser. Owoce z kompotu - zwłaszcza wiśnie czy czereśnie - wykorzystywało się do przystrajania ciast i tortów. Albo jako dodatek do budyniu czy nawet kaszy manny lub płatków owsianych. Do dzisiaj pozostał mi sentyment do kompotów i raz na jakiś czas nachodzi mnie chęć ich picia. To taki mój comfort food. Zazwyczaj robię kompoty z jednego gatunku owoca i  sumie nie wiem czemu postanowiłam do kompotu czereśniowego wrzucić kawałek brzoskwini. Jakoś tak wyszło. A w ostatecznym rozrachunku dało lekki smaczek brzoskwiniowy i bardzo karmazynową brzoskwinię do wykorzystania do dekoracji lub po prostu zjedzenia. 

Print Friendly and PDF

February 24, 2022

Tost francuski z panettone

Co roku obiecuję sobie, że nie będę robić zapasów i kupować "na zaś" tych wszystkich łakoci, które pojawiają się w sklepach przed świętami. I co roku kończy się tym, że zapas powstaje. A potem jest pytanie co z tym zrobić, a jednocześnie nie przytyć. Przed ostatnimi świętami niestety można było obserwować co oznaczają zakłócenia w dostawach. Całą rodziną polowaliśmy więc na różne łakocie, a teraz mamy zapasy, bo zdarzało się, że wszyscy jednego dnia kupili to samo. I tak się stało z babkami panettone. Są pyszne i stąd na nie polowaliśmy, ale wkrótce  okazało się, że mamy ich mały sklep. Na śniadanie weekendowe, kiedy jest więcej czasu, są jak znalazł w postaci francuskich tostów (pain perdu, czyli stracony/zmarnowany chleb). Jeśli w roli tostów francuskich sprawdzają się czerstwawe pączki, to tym bardziej tak dobre ciasto drożdżowe jak panettone. No a z konfiturami czy też świeżymi owocami znikają momentalnie z talerza. Z kawą lub gorącym kakao to prawdziwy comfort food na zimowe dni. 
Print Friendly and PDF

November 30, 2021

Bakalie korzenne w brandy do świątecznych wypieków

Doskonałe bakalie do piernika lub innych świątecznych ciast, takich jak choćby stollen. Od razu są przesiąknięte przyprawami. Tak na dobrą sprawę to mają wiele różnych zastosowań - czy to w ciastach, czy w deserach. Zamknięte w słoiczku świetnie się przechowują w lodówce nawet i kilka miesięcy. O ile oczywiście wytrwają tyle i nie zostaną wcześniej zjedzone lub zużyte do ciast i deserów. Aby nabrały smaku, trzeba je przygotować z wyprzedzeniem i pozwolić im postać ok. 2 tygodni. A potem już tylko rozkoszować się ich smakiem.  Print Friendly and PDF

August 26, 2021

Clafoutis

Do clafoutis przymierzałam się ogromnie długo. Zaczęło się od książki Encyklopedia Kulinarna Świata: Kuchnia francuska II, kupowanej pod koniec lat osiemdziesiątych poprzedniego stulecia. Wtedy, na przełomie ustrojów, przepisy z tych książeczek miały w sobie coś magicznego - opatrzone zdjęciami, były nieco egzotyczne i oferowały odmianę od tradycyjnej polskiej kuchni. Clafoutis było jednym z zaproponowanych deserów. Ale ja
koś nigdy nie zrobiłam go, choć nie raz miałam ochotę, a z książki tej przygotowałam ileś potraw. W zeszłym roku pierwszy raz zrobiłam clafoutis, ale nie zachwyciło mnie, choć korzystałam z oryginalnego przepisu francuskiego znalezionego gdzieś w internecie. Wg mnie było zbyt słodkie i dość gumiaste w konsystencji. Nie miało w sobie nic z tego co można było o nim wyczytać. A że był koniec sezonu czereśniowego, to nie miałam okazji powtórzyć. Jakoś nie mogłam uwierzyć, by tak znany, klasyczny deser francuski mógł smakować tak nijak, by nie powiedzieć byle jak. Postanowiłam w następnym roku dać clafoutis jeszcze jedną szansę. W tym roku, choć czereśni kupiłam obłędną wręcz ilość i zajadaliśmy się nimi kilka tygodni, jakoś zupełnie zapomniałam o clafoutis aż do ostatniej rundy zakupu czereśni. Może i dobrze, bo tym razem, clafoutis wyszło bardzo smaczne i pewnie częściej bym je robiła. Tym razem skorzystałam z przepisu Davida Lebovitza i był to strzał w dziesiątkę. Clafoutis nie jest wielce wysublimowanym deserem - jest to zapiekanka owocowa, nieco przypominająca konsystencją budyń. David Lebovitz wręcz nazywa ją rustykalną. Najważniejsze jednak jest to, że jest smaczna i relatywnie lekka, gdyż jest w niej ogromna ilość czereśni. Lebovitz radzi wypestkować czereśnie, inni twierdzą, że nie należy tego robić, gdyż dzięki temu czereśnie nie tylko nie puszczają soku, ale przede wszystkim mają lepszy smak. Ja robię w wersji z pestkami, co czyni ten deser jeszcze szybszym do zrobienia.

Print Friendly and PDF

August 23, 2021

Czereśnie w brandy

Dawno temu, kiedy przeprowadziliśmy się do bloków, przez nieuwagę, któreś z nas wrzuciło do szybu windy klucz do mieszkania. Nie było to celowe - przy drzwiach windy była spora szpara.  No i powstał problem co zrobić, bo nie było opcji przyznania się do tego czynu rodzicom. Uznaliśmy, że poprosimy o pomoc dozorcę - może on będzie wiedział jak wyjąć. Dozorca, czyli gospodarz domu, jak to wtedy usiłowano mówić, zwany potocznie cieciem Kaziem, powiedział, że wyjmie, ale musi dostać za to kompocik. A że kompocików u nas było pod dostatkiem, przystaliśmy na taki układ. Cieć Kazio, wypuścił windę do góry, specjalnym kluczem otworzył drzwi windowe, zeskoczył do szybu, wyjął nasze klucze i oddał je nam. Byliśmy przeszczęśliwi. Zaprosiliśmy go na nasze piętro, do zsypu, gdzie na półkach stały dumie przetwory - konfitury, ogórki i kompociki! Zaproponowaliśmy mu by wybrał sobie, który kompocik woli - truskawkowy, morelowy czy wiśniowy. Ku naszemu zdziwieniu odrzucił propozycję i zaczął się z nas śmiać. I powiedział, że on takiego kompociku nie chce - tylko taki procentowy. Zupełnie nie wiedzieliśmy o co chodzi - mieliśmy raptem 8 i 10 lat. Czuliśmy jednak, że jakoś musimy się odwdzięczyć. Jakoś nam się udało przekonać ciecia Kazia do naszego kompociku - uznał, że skoro jest taki dobry, to sam sobie do niego doleje procentów. Historia ta przypomniała mi się kiedy robiłam czereśnie w brandy - co prawda nie mają one bardzo wielu procentów. Ale są pyszne. Dodatek przypraw sprawia, że są aromatyczne - doskonale nadadzą się do różnych deserów. 

Print Friendly and PDF

August 21, 2021

Czereśnie w winie

Kupowanie czereśni od mojego farmera kończy się tym, że mam ich tak dużo, iż zaczynam myśleć o przetworach. A żeby je nieco urozmaicić, to szukam nowych smaków. Kiedyś robiłam żurawiny w czerwonym winie by użyć ich do indyka. Były całkiem niezłe, choć przyznam, że smakowo nie pobiły naszych ulubionych zrobionych z dodatkiem grand marnier i pomarańczy. Do zrobienia tych, zainspirował mnie David Leibovitz, choć ostatecznie zrobiłam je po swojemu. Wyszły naprawdę świetne i z pewnością podniosą walory różnych dań - i mięsnych, i deserowych. Dlatego korzystając z tego, że jeszcze nadal można dostać czereśnie, warto je przerobić na taki dodatek - za kilka tygodni będzie jak znalazł. Z pewnością się nie zmarnują. 

Print Friendly and PDF

August 18, 2021

Konfitura czereśniowa

Konfitury wiśniowe czy czereśniowe będą zawsze kojarzyć mi się z książką Marii Zientarowej "Drobne ustroje". Jest w niej rozdział właśnie o konfiturach - Kilo na kilo. Śmieszny jak wszystkie inne, bo Zientarowa świetnie pisała. W przeciwieństwie do bohaterów książki, kiedy już zabieram się za konfitury, to je robię. Kiedyś robiłam tak jak właśnie w tej książce - zasypując owoce cukrem, by puściły sok, potem smażąc w nieskończoność. Niestety przez lata nie miałam wspólników do jedzenia konfitur, więc z czasem przestałam je robić. W tym roku zapachniało mi konfiturami, gdy przeczytałam przepis na kandyzowane czereśnie. I choć nie kandyzowały się szybko (być może to sprawa garnka używanego zamiast rondelka), na końcu okazały się pysznymi konfiturami. No i doszła przynajmniej jedna wspólniczka do jedzenia. Był więc powód do ich robienia. Naprawdę warto poświęcić trochę czasu na zrobienie takich konfitur - nie wymagają stania nad garnkiem, mogą pyrkać sobie na palniku o małej mocy, aż do momentu zgęstnienia. Potem można ich używać do jedzenia na bułeczkach i chałce, z naleśnikami i plackami, do przystrojenia ciast. I żadne kupne nie będą miały tak wspaniałego smaku

Print Friendly and PDF

July 20, 2021

Kompot czereśniowy

Jako dziecko wychowałam się na kompotach z wiśni robionych na zimę. Uwielbiałam je i uważałam, że nigdy nie ma ich wystarczająco. Wiśnie z takiego kompotu używane były do przystrajania tortu makowego na święta lub stanowiły deser. Kompoty robiliśmy nawet w 1976 r. kiedy wprowadzono kartki na cukier, a my na horyzoncie mieliśmy przeprowadzkę do nowego mieszkania. Zanim jednak pojawiły się kartki, cukier można było kupić, tyle, że kolejki były obłędne. Staliśmy w nich wytrwale, bo mama powiedziała, że albo wystoimy cukier, albo nie będzie kompotów i konfitur. Pamiętam, że rano i po południu szliśmy z moją przyjaciółką Kamilą do delikatesów w Alei Niepodległości. Wracaliśmy z kilogramem cukru każde z nas. Kiedyś w kolejce w Delikatesach dowiedzieliśmy się, że w Supersamie na Puławskiej cukier sprzedawany jest cały dzień. Postanowiliśmy zaskoczyć rodziców i nic im nie mówiąc pojechaliśmy czy też poszliśmy do Supersamu. Byliśmy z siebie bardzo dumni, bo była to dla nas niezła wyprawa. Byliśmy przecież dzieciakami - Kamila i ja miałyśmy po 9 lat, a mój brat 7.  Był to ostatni taki rok, kiedy mieliśmy taką ilość przetworów. Nigdy potem już nie mieliśmy kompotów i konfitur - po trosze dlatego, że kryzys się pogłębiał, a cukru było nawet na kartki coraz mniej, a po trosze z innych powodów. Ale w pamięci został mi tamten rok i te wszystkie przetwory, a zwłaszcza kompoty wiśniowe, i olbrzymi wiklinowy kosz przeprowadzkowy, który z Babcią wzmacniałyśmy, by udźwignął słoiki. 
W USA znalazłam odpowiednik tamtego smakołyku - kompot z wiśni produkcji niemieckiej. Doskonały. Ale od pewnego czasu lubię sama zrobić kilka kompotów na zimę. I przyznam, że wychodzą rewelacyjne, choć robię je z czereśni. W takim kompocie najważniejsze jest to, by owoce nie były rozkłapciane, a jędrne. Wtedy można ich użyć do wielu deserów i wyjadać z przyjemnością ze słoika. Kiedy zimą otwieramy taki kompot, przypomina się lato i czereśnie, których pochłaniamy w sezonie zawsze ogromne ilości. Ma znakomity smak, a w tle czuć delikatną nutkę tego jednego goździka.  

Print Friendly and PDF

July 14, 2021

Pierogi z wiśniami i czereśniami

Nawet nie wiedziałam, że jest taki dzień - Dzień Owoców Sezonowych! Owoców, które najbardziej lubię, bo mają ten niezapomniany smak i zapach. Pamiętam jak zachwycałam się kiedyś, że w zimie można kupić truskawki i opowiadałam o tym Babci. Ona też nie mogła się nadziwić. Ale szybko przekonałam się, że nie smakują one tak jak te sezonowe, lokalne truskawki. Staram się więc pewne owoce kupować przede wszystkim w sezonie. Najlepiej od lokalnych producentów. I nieodmiennie rozkoszuję się ich smakiem! Jeszcze do niedawna wiśnie były u nas rzadkością. Przez wiele lat ich w ogóle nie można było dostać. Ale za to czereśnie .... Każdy gość zachwycał się ich smakiem i dorodnością. Nawet największe wybredne osobniki, kręcinosy i narzekajła nie mogły się nachwalić czereśni. Robiłam z nich wszystko co w Polsce robiło się z czereśni - konfitury, nalewki, kompoty. A w sezonie pożeraliśmy tony świeżych czereśni. Za wiśniami tak bardzo nie tęskniłam, bo jaki dziecko nie przepadałam za nimi. Choć czasem przydałyby się do tego czy innego dania. Ostatnio jednak, chyba pod wpływem najeźdźców z Europy, zaczęły pojawiać się wiśnie. Może nie w sklepach, ale w sklepach rosyjskich, targach farmerskich, a także bezpośrednio u farmerów, do kupienia na pudła. 
I tak też zaczęłam kupować. Zwykle w połowie tygodnia dostaję email z zapytaniem o zamówienie, a w niedzielę odstaję dłuższą lub krótszą kolejkę, zwykle wśród Rosjan po odbiór dóbr owocowych prosto z ciężarówki. Kiedy więc w domu miałam sporą porcyjkę wiśni i czereśni, na dworzu temperatury biły wszelkie rekordy i przekraczały 109F /43 C, a w domu siedziała gromadka młodzieży o międzynarodowych korzeniach, zgromadzonej na maraton filmowy, naturalne wydało mi się zrobienie na obiad czegoś lekkiego i co wszystkim przypadnie do gustu. Wybór padł na pierogi z wiśniami. Potem doszłam do wniosku, że kwaśne owoce niekoniecznie mogą wszystkim smakować, więc użyłam mieszanki wiśni i czereśni. Pierogów zeszła obłędna ilość, zwłaszcza, że i do nas dorosłych wpadły psiapsiółki chroniące się przed upałem. Każdy jadł jak chciał - bez śmietany, by rozkoszować się i nadzieniem, i ciastem na pierogi, ze śmietaną, z bitą śmietaną, z cukrem i ze śmietaną, posypaną jeszcze dodatkowym cukrem. Pod wieczór moje dziecko kręciło się po kuchni sprawdzając czy "przypadkiem może nie uchowały się gdzieś jakieś pierogi...." 😉 I planowało od razu powtórkę takiego pycha obiadu. 

Print Friendly and PDF

August 26, 2020

Galette z owocami i kremem migdałowym

Zaczęło się od wycieczki zakończonej niefortunnie wypadkiem, gdy sarna wyskoczyła mi pod koła. Ułamek sekundy. Wcześniej widziałam sarny przy drodze - był zachód słońca i wiadomo było, że zwierzyna po upalnym dniu idzie do wodopojów. Wydawało by się, że uważałam, że w samochodzie byli i inni - w sumie 5 kierowców, a jednak! Samochód, na pierwszy rzut oka, choć pokiereszowany, nadawał się do dalszej jazdy. Po chwili, okazało się, że nie... Ewidentnie uderzenie zniszczyło chłodnicę i samochód się przegrzewał. Byliśmy na odludziu. Na szczęście jednak był zasięg i byłam w stanie wezwać pomoc drogową. Ale pandemia robi swoje. Pomoc nie mogła nas wziąć do kabiny kierowcy - musiał przyjechać taki samochód, by wziąć nas na lawetę z pasażerami w środku. Trzy godziny czekaliśmy na poboczu, w kompletnej ciemności, włączając światła awaryjne, gdy na horyzoncie pojawiał się samochód. I właśnie dzięki tej ciemności i oddaleniu od cywilizacji, no i oczywiście sprzyjającym warunkom pogodowym i nie tylko, widzieliśmy najpiękniejsze nocne niebo! Pełne gwiazd, z wyraźnie widoczną Drogą Mleczną. Czegoś takiego nie widziałam nigdy w życiu! Było to coś niesamowitego! Zupełnie, jakby natura chciała nam wynagrodzić to, co się stało wcześniej. No a później była szalona jazda na lawecie, bo kierowca gnał jak wariat, a my czuliśmy się jak na rollercoasterze. Następnego dnia, przyjaciółka Ania przyjechała do nas do Wenatchee do hotelu - zabrać część z nas i bagażnik z dachu. Ja zostałam z pannami w hotelu, czekając na to, aż kolejnego dnia P. przyjedzie po nas naszym drugim samochodem. No ale, nawet w trudnych sprawach trzeba znaleźć pozytywy. Z Anią miałyśmy sporo czasu by pojeździć wśród straganów owocowych ulokowanych między Wenatchee i Chelan, wzdłuż rzeki Columbia i do domu zjechaliśmy z wielkim pudłem moreli. Potem jeszcze okazało się, że coraz częściej można kupić wiśnie, takie fajne, prawdziwe, kwaśne. No i szaleństwo się zaczęło. 
Ta tarta stała się absolutnym przebojem tego lata! Robiłam ją tyle razy, że nawet nie zliczę tego. Z samymi morelami, z morelami i wiśniami, z brzoskwiniam, z brzoskwiniami i wiśniami. Każda kombinacja była przepyszna i szybka w wykonaniu. Ciasto nie musi długo dochodzić do siebie w lodówce. W tym czasie szykujemy resztę składników i ciasto gotowe do pieczenia. No a krem migdałowy! Temu się mało kto oprze. On nadaje smak tej tarcie i czyni ją eleganckim deserem. Uzupełnienie tego kulką lodów, jest przysłowiową wisienką na torcie. Za każdym razem tarta znikała do ostatniego okruszka. Za każdym razem zjadacze zarzekali się, że nie powinni brać dokładki i mimo wszystko ją brali. 
Print Friendly and PDF

August 18, 2020

Sałatka z awokado z czereśniami

Trzeba korzystać z uroków lata - zwłaszcza tych kulinarnych. W tym roku jak nigdy mam dużo wspaniałych czereśni. Może to dlatego, że byliśmy we wschodniej części naszego stanu, gdzie są sady akurat w czasie sezonu, a może dlatego, że nauczyłam się zamawiać bezpośrednio u farmerów. Tak czy siak, tyle czereśni, i to tak pysznych, już dawno nie jadłam. Stąd zaczęłam eksperymentować. A jak eksperymentowanie warzywne, to przede wszystkim z wykorzystaniem sprawdzonych przepisów wegańskich. Jak choćby te z Jadłonomii. Ta sałatka mnie zaskoczyła, bo awokado, choć znam nie od dzisiaj i wykorzystuję w najróżniejszy sposób, jakoś nie szło w mej wyobraźni w parze z czereśniami. Ale czemu nie spróbować. Sałatka wyszła niezła - bardzo sycąca, co oznacza, że raczej dobra jako osobny posiłek niż dodatek do obiadu i dań obiadowych. A więc - próbujemy!
Print Friendly and PDF

August 14, 2020

Gazpacho czereśniowe

Nie wiadomo co bardziej kusi - warzywa czy owoce. Owoce mamy w tym roku wyjątkowe. Zawsze mieliśmy pyszne, bo w naszym stanie są i sady brzoskwiniowe i nektarynkowe, i jabłkowe, gruszkowe, i czereśniowe. Jednak w tym roku kilka razy udało się kupić owoce prosto w sadach - czy to przy okazji krótkich wyjazdów, czy to u dostawcy farmera. Kupowane były na pudła i nic nie miało szansy się zmarnować - znikały momentalnie. Nie ma bowiem nic pyszniejszego niż jedzenie takich owoców, które nie były zrywane za wcześnie, wymęczyły się w transporcie. Od razu widać różnicę, choć - przyznam uczciwie - te kupowane w moim sklepie też są świetne. Mając takie owoce, zaszalałam i popróbowaliśmy kilku różnych odmian gazpacho. Dzisiaj czereśniowe. To gazpacho robi się najdłużej gdyż drylowanie czereśni może chwilę zająć. Ale przyznam, że od czasu kupienia takiej drylownicy, nie jest mi wcale straszne. 
Print Friendly and PDF

August 13, 2015

Frużelina wiśniowa

Wiśnie doskonale nadają się nie tylko do pierogów, drożdżówek czy innych wypieków lub konfitur. Można z nich zrobić przepyszną frużelina, która doda uroku każdemu deserowi czy ciastu. Jak to w przypadku wiśni, największym problemem jest ich wydrylowanie, ale i tę przeszkodę można ominąć używając wiśni mrożonych dostępnych w sklepach. Moje wiśnie kupiłam w Costco - duże paczki Organic tart cherries. A jeśli nie ma innego wyjścia i musi się drylować, można to zrobić drylownicą. Niestety to oznacza posiadanie w kuchni kolejnego sprzętu bardzo rzadkiego i ograniczonego użytku, co nie każdemu odpowiada. Alternatywnie można użyć słomki do zimnych napojów. Pamiętam też, że w przeszłości babcie i ciocie oraz znajome drylowały przy użyciu spinki do koków. Mówiąc krótko - jak kto woli i jak komu wygodniej. 
Print Friendly and PDF