Showing posts with label dodatki. Show all posts
Showing posts with label dodatki. Show all posts

April 23, 2026

Sałatka z kapusty w stylu azjatyckim

Polubiliśmy tę sałatkę od pierwszego wejrzenia, a właściwie spróbowania. Nawet nie pamiętam skąd wpadł mi do głowy pomysł by ją zrobić - pewnie przypadkowo, bo mixy typu coleslaw mam w domu dość często, a dla odmiany postanowiłam pójść w azjatyckie smaki. No i tak trafiła na stałe do naszego repertuaru kulinarnego. I jest błyskawiczna do zrobienia - mieszamy miks coleslaw z sosem, którego od razu można zrobić więcej. Orzechy prażone są u nas niemal non-stop, właśnie dlatego, że często je dodaję do różnych dań dla ekstra dodatkowego efektu chrupania. Sałatka pasuje do wszelkich dań - i tych z kuchni azjatyckiej, i tych nieazjatyckich. 

Print Friendly and PDF

April 03, 2026

Marchewka glazurowana

Nawet nie wiem jakim cudem ten przepis jeszcze tu się nie znalazł, bo marchewkę glazurowaną znam rzec by można tak długo, że hoho, albo i nawet dłużej. Pierwszy raz zetknęłam się z nią dzięki wspominanej wielokrotnie Kulinarnej Encyklopedii Świata, w tomie poświęconym kuchni francuskiej. Robi się ją szybko, bo jest to bardzo prosty przepis. 



Print Friendly and PDF

August 07, 2025

Prażone orzechy pekan (pecan)

Orzechy to taki świetny dodatek do bardzo wielu dań i potraw. O chrupaniu samych nawet nie wspomnę. Ale muszą to być dobre orzechy. Niestety, wiele lat temu zraziłam się do orzechów włoskich - dość często trafiały mi się zjełczałe, nawet wtedy gdy rzekomo były świeże. Zepsuły mi kilka potraw. Wtedy przerzuciłam się na orzechy pekan (pecan) - te nie zawiodły mnie nigdy. Surowe orzechy pekan (pecan) są świetne, a podprażone, to już ekstraklasa w kategorii orzechów. Mają rewelacyjny smak i dodają uroku każdej potrawie z nimi serwowanej, niezależnie od tego czy jest to ciasto nimi udekorowane, sałatka z ich dodatkiem czy zwykła owsianka. Dlatego niemal zawsze mam pod ręka prażone orzechy pekan (pecan) i często wykorzystuję je w kuchni. 

Print Friendly and PDF

July 19, 2025

Papryczki pieczone

No dobrze. Latem jemy nie tylko tony owoców, ale i warzyw. Nierzadko na naszym talerzu obiadowym lądują warzywa w trzech-czterech różnych postaciach.  Po prostu nie da się inaczej. Nikt nie ma ochoty na ciężkie obiady, a i smak letnich warzyw jest tak pyszny, że aż się chce je jeść niemalże hurtowo. Tu smaki z lekka włoskie, choć raczej nie jest to włoska potrawa. Ale czosnek, ocet balsamiczny, pesto i bazylia robią swoje. Szybka w zrobieniu, choć wymagająca włączenia piekarnika lub air-fryera, bo inaczej się nie da. Ale za to potem uczta dla kubków smakowych i oczu, bo kolorowe papryczki uzupełniają paseczki liści bazylii porozrzucane po ich wierzchu. 

Print Friendly and PDF

January 15, 2025

Proziaki bezglutenowe

Tym razem wersja bezglutenowa wypróbowanych wcześniej proziaków podkarpackich. Wyszły równie smaczne jak te w wersji tradycyjnej i idealnie uzupełniły danie fasolki po bretońsku. Dzięki dobrze dobranej mące bezglutenowej nie czuć w ogóle różnicy w smaku proziaków. 
Podobnie jak w przypadku proziaków tradycyjnych, również i te najlepiej smakują na świeżo, choć oczywiście w razie potrzeby można je odświeżyć  w tosterze lub i na patelni. 
Print Friendly and PDF

January 10, 2025

Proziaki (adzymki)

Zupełnie przypadkowo odkryłam książkę Marii Strzeleckiej "Beskid bez kitu", która bardzo mi się spodobała i dzięki której, zaczęłam odkrywać rejon Beskidu. Nie jest to moje pierwsze literackie spotkanie z tym rejonem, ale chyba pierwsze tak odkrywcze. Wcześniej już zaczynałam interesować się historią i kulinariami z tych okolic za sprawą kryminałów Jędrzeja Pasierskiego, a zwłaszcza "Kłamczuch" i "Roztopy". Są one osadzone w Beskidzie Niskim, w okolicach Gorlic. I kiedy tak sobie słuchałam kryminałów, zdałam sobie sprawę, że przecież w tych rejonach spędziłam 3 turnusy kolonii letnich w Grybowie. Nie oznacza to jednak, że przyczyniło się to do poznania tego regionu. Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX w. nikomu nie zależało, by dzieci czy młodzież zapoznać z kulturą, sztuką czy historią Beskidu. Przyrodę nieco poznaliśmy wyłącznie włócząc się po okolicy Grybowa w czasie wycieczek, ale nie było to celowe poznawanie jakiego teraz można doświadczać np. w ramach tzw. zielonej szkoły. Kiedy więc w moje oko wpadła książka Strzeleckiej, momentalnie i z wielką przyjemnością w zabrałam się za jej czytanie. Wraz z Terką i Nelą, a przede wszystkim babcią Teklą, poznawałam zioła rosnące na beskidzkich łąkach i uczyłam o ich stosowaniu, odkrywałam wsie połemkowskie, podziwiałam faunę, tak wspaniale pokazaną na rysunkach w książce. Beskid bez kitu jest bowiem przepięknie napisaną i zilustrowaną książką. Zupełnie to nie dziwi, gdyż Strzelecka jest nie tylko pisarką, ale i graficzką. Czytając Beskid bez kitu, całą wyobraźnią widzi się i słyszy odgłosy Beskidu, czuje zapach łąk, smak jagód czy poziomek zbieranych w lasach przez bohaterki książki. 
I tak to doszłam do potraw z tych okolic. Przyznam, że wątpię by przy krótkich wyjazdach do Polski, nadarzyła mi się możliwość wyprawy w Beskid i spróbowania lokalnej kuchni. Dlatego też, jak już wcześniej to robiłam, zaczęłam sama szykować potrawy regionalne i z czasem zacznę je tutaj umieszczać. 
O proziakach wiele razy słyszałam i w końcu chciałam ich spróbować. Ich nazwa wywodzi się od sody oczyszczonej, kiedyś nazywanej prozą. Przyznam, że proziaki, zwane również adzymkami w kuchni łemkowskiej, przypominają mi smakiem English muffins, czyli plackowate chlebki/bułeczki. Proziaki są łatwe w robieniu i nie wymagają pieca czy piekarnika. Spokojnie można je zrobić na patelni - tak właśnie i ja je robiłam, choć tradycyjnie były robione na żeliwnej blasze pieca kuchennego. Najczęściej były przygotowywane w okresie letnim, kiedy praca w polu sprawiała, że nie było zbyt wiele czasu na szykowanie posiłków. Jadało się je na ciepło, na słodko i na wytrawnie, z różnymi smarowidłami, takimi jak dżemy, miód czy masło, w tym i czosnkowe. A ja polecam nie tylko proziaki, ale przede wszystkim książkę, która mnie natchnęła do poznawania Beskidu. 

Print Friendly and PDF

December 31, 2024

Przecier żurawinowo-pomarańczowy (cranberry-orange relish)

Kiedy przyleciałam do USA w 1991 r., znalazłam się w Kentucky.  Do pierwszego indyka pieczonego na Święto Dziękczynienia podałam żurawinę z puszki. Czemu? Tak bowiem nauczyłam się na spotkaniach międzynarodowych dla pań, głównie żon zaproszonych pracowników University of KY, na które przez jakiś czas chodziłam, by mieć kontakt z ludźmi. Niestety był to koszmarny niewypał i przez wiele lat uważałam, że żurawina nie ma miejsca na moim stole. Były to czasy, kiedy jeszcze nie było łatwego dostępu do przepisów, blogów kulinarnych itd., więc nie za bardzo miałam źródła wiedzy alternatywnej i nie miałam skąd się nauczyć, że żurawina może być podana w różny i przepyszny sposób. Przełom nastąpił po przeprowadzce do Waszyngtonu. Tu u znajomych spróbowałam cranberry relish z dodatkiem pomarańczy i od tej pory zawsze już go podawałam na Święto Dziękczynienia. Potem z kolei znajoma bibliotekarka podzieliła się przepisem na sos żurawinowy swojej mamy i ten jest zawsze absolutnym hitem. 
Przecier żurawinowy zwykle kupuję w Trader Joe's bo mają naprawdę rewelacyjny. Jednak ma jedną wadę - jest to produkt sezonowy i w styczniu znika z półek. Dlatego czasem warto zrobić go samemu, zwłaszcza, jeśli chce się zagospodarować nadmiar kupionych żurawin lub po prostu mieć nieco na zapas. No a przy tym, przepis na przecier żurawinowo-pomarańczowy jest bajecznie prosty i - w przeciwieństwie do sosu - nie wymaga gotowania. 

Print Friendly and PDF

December 04, 2024

Skórka pomarańczowa kandyzowana

Przyznam, że zawsze jest mi szkoda wyrzucać dorodne skórki pomarańczowe, które świetnie się nadają na przerobienie na skórki kandyzowane, które - co pokazałam w różnych przepisach - nadają się na dodawanie do ciast i deserów, a także do dekorowania ciasteczek, rogalików, itd. 
Tę metodą szykowania skórki stosuję od pewnego czasu i uważam, że jest lepsza od poprzedniej, gdyż łatwiej się pozbyć nadmiaru białej warstwy i dostosować jej ilość do preferencji. Dzięki wygotowywaniu skórek tą metodą pozbywamy się wszelkich chemikaliów, którymi spryskiwano pomarańcze przed transportowaniem ich z różnych miejsc. Lubię też wygodę jaką dają pokrojone przed kandyzowaniem skórki. Aż prosi się ich używać! No a wiadomo, że i pączki, i rogaliki, i serniki zupełnie inaczej (czytaj lepiej 😉) smakują kiedy są ze skórkami pomarańczowymi.

Print Friendly and PDF

November 22, 2024

Przyprawa pumpkin spice i do grzańca

Nastał okres kiedy dynie i korzenne smaki królują. Wszędzie można zjeść potrawy na bazie różnych dyń, a przyprawa korzenna pumpkin spice dodawana jest do bardzo wielu potraw, wypieków czy napojów. Teraz kiedy jest chłodno, mokro i ponuro, idealne te smaki pasują - rozgrzewają i poprawiają nastrój. 

Ponieważ nie przepadam za ulepkowymi syropami smakowymi dodawanymi w kawiarniach do kawy czy herbaty, sama wolę doprawić je przyprawą korzenną. Zrobiłam więc klasyczną przyprawę pumpkin spice. W sumie nie różni się ona wiele od naszej przyprawy korzennej czy też przyprawy do grzańca lub do piernika, ale czemu nie zrobić jej w wersji klasycznej i podawać do kawy lub w kawie. 


Print Friendly and PDF

June 18, 2024

Pasztet (pâté) ze słoiczka

Nigdy nie myślałam, że można tak prosto i szybko zrobić tak smaczny i efektowny pasztet. Smakiem przypomina on pasztety podawane we francuskich restauracjach, co nie jest dziwne, bo jego twórcą jest Jacques Pépin, francuski mistrz kulinarny. Jest delikatny, aksamitny w konsystencji i bardzo smaczny. Na grzankach z bagietki, a nawet zwykłego chleba pszennego czy ciemnego ziarnistego,  może stanowić i samodzielny posiłek, i świetną przystawkę. 

Zaletą pasztetu (pâté) jest nie tylko łatwość przygotowania, ale i możliwość zamrożenia. Przed podaniem wystarczy wyjąć na kilka godzin do rozmrożenia w lodówce. 


Print Friendly and PDF

April 14, 2024

Green goddess salad, czyli sałatka bardzo zielonej boginki

Ciężko sobie wyobrazić bardziej zieloną sałatkę. Składa się bowiem ona nie tylko z zielonych składników, ale i ma bardzo zielony sos. Końska dawka zieleniny, rzec by można.😉 Ale za to jaka zdrowa! 
Sałatka ta zdobyła popularność dzięki TikTokowi i rozpowszechniła się w oka mgnieniu. Można ją jeść w wersji podstawowej, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by zarówno sałatkę, jak i sos nieco zmodyfikować i przygotować na swój sposób. Oryginalna sałatka, dzięki składnikom sosu, takim jak czosnek czy bazylia ma wyrazisty smak. Z kolei orzechy nadają kremową konsystencję. 
Print Friendly and PDF

February 11, 2024

Serduszka i kule czekoladowe

W naszym domu chyba tylko jedna osoba ma cierpliwość robić takie właśnie serduszka czy też kulki (bomby) czekoladowe. I nie jestem nią ja. 😉 Był czas kiedy nastała na nie moda - można było je kupić gotowe, można było znaleźć przepisy, a także dostać w prezencie. Jedni je robili sami, inni kupowali gotowe. Zawitały więc i do nas do domu - i te do jedzenia, i te robione dla innych. W środku znajdowały się mini marshmallow i gorąca czekolada. Na wierzchu dekoracja według uznania - od najprostszej, w postaci smug czekolady w innym kolorze, do fikuśnej z różnymi dodatkami w postaci jadalnego brokatu czy różnych posypek. Przepisy są najróżniejsze - jedne prostsze, inne bardziej skomplikowane z hartowniem czekolady w odpowiedniej temperaturze.  Tak przygotowane kule-bomby czekoladowe czy też serduszka są świetnym prezentem na Walentynki czy np. na Święta Bożego Narodzenia, imieniny, urodziny, itd. Choć zrobienie ich wymaga nieco cierpliwości, to z pewnością będą efektownym prezentem, który zasłuży na duży okrzyk podziwu od obdarowywanego. 

Print Friendly and PDF

January 24, 2024

Sos mango do sałatki

Dzięki temu sosowi zwykła sałatka zrobiła się super kolorowa. Sałatka może być dowolna, choć oczywiście podstawowym pytaniem jest do czego pasuje nam mango. Resztę - smakowo - dopełni mango. Sos robiony według nielubianej zasady "na oko". Ale przyznam, że nie da rady inaczej. 
Kombinację mango i chilli poznałam w Meksyku. Tam była dla mnie zbyt ostra, ale też i na mango spoczęła solidna porcja chilli. Sól też świetnie się komponuje z mango - moja koleżanka, pochodząca z Malawi, regularnie na drogę dojazdową po pracy do domu, brała talerz pokrojonego mango, delikatnie posypanego solą. I przyznam, że ta słodko-słona, lekko żywicza w smaku kombinacja była bardzo dobra. Czemu więc nie wykorzystać takich możliwości mango w sosie do sałatki? Do odważnych świat należy! I do chętnych próbowania różnych smaków. 😉

Print Friendly and PDF

December 09, 2023

Nalewka świąteczna

Kiedy wprowadziliśmy się do domu, nabrałam rozpędu z szykowaniem przetworów różnej maści. W tym właśnie nalewek. Bo choć nie jestem specjalnie dobrą kompanką do picia, to od czasu do czasu mam ochotę na jakiś ciekawy w smaku likier. Najbardziej lubię likiery czekoladowe lub "krówkę". Jednak święta nastrajają do czegoś innego - o smaku suszonych owoców czy piernika. Nalewkę bożonarodzeniową zrobiłam pierwszy raz wiele lat temu, w zamierzchłych przedinternetowych czasach, gdy znalazłam przepisy na różne nalewki w jakimś przysłanym mi piśmie. 
Nalewka dość szybko dojrzewa, więc wystarczy jej nawet tylko 2-3 tygodnie, by być gotową na święta. Ale oczywiście można zrobić ją wcześniej. Z pewnością jej to nie zaszkodzi. 
Print Friendly and PDF

September 05, 2023

Pieczone figi

Kiedyś znałam tylko figi suszone. I bardzo je lubiłam. Fascynowały mnie pestkowe środki fig, pełne smaku i słodyczy. A przy tym były takie egzotyczne. Nie umiałam sobie wyobrazić ich w wersji świeżej, rosnących na drzewach. Z czasem poznałam smak świeżych fig oraz konfitury z fig, która jest świetnym dodatkiem do takich serów jak brie czy kozi. Figi zaskoczyły mnie kiedy przeprowadziłam się na Zachodnie Wybrzeże. Wracaliśmy przez park na Mercer Island po pokazach lotniczych Blue Angels gdy zobaczyłam je na drzewach rosnących sobie wzdłuż drogi. Wtedy po raz pierwszy spróbowałam ich na świeżo. Ich smak był oczywiście zupełnie inny niż tych suszonych.  Print Friendly and PDF

July 01, 2023

Paszteciki z kapustą i grzybami z ciasta francuskiego

Prostsza i szybsza w wykonaniu wersja pasztecików z kapustą i grzybami, zrobiona z gotowego ciasta francuskiego. Zawsze mam kilka arkuszy ciasta francuskiego, by móc szybko zrobić czy to właśnie takie paszteciki, czy ciastka ze śliwkami, łódeczki z tryskawkami, ciasteczka z kremem migdałowymi i owocamiciastka z morelami czy rożki francuskie z jabłkami , rożki z rabarbarem czy rożki z wiśniami.  I wiele, wiele innych ciasteczek. Według mnie ciasto francuskie pozwala zrobić delikatne, pyszne i elegancko prezentujące się wytrawne i słodkie wypieki bez wysiłku. 
Print Friendly and PDF

April 15, 2023

Tyrosalata czyli grecka pasta z fety

Tyrosalata lub też tirosalata, bo i taki zapis widziałam, to grecki sos czy też dip z fety. Grecy są bardzo dumni ze swojej fety. Uważają ją za najlepszą na świecie. Nic więc dziwnego, że wykorzystują ją w różnych potrawach. Tyrosalata może nie jest tak powszechnie znana jak tzatziki, ale jest równie pyszna. Konsystencją i smakiem przypomina naszą swojską bryndzę. 
Tradycyjnie, tyrosalata to proste wiejskie jedzenie, mające tę zaletę, że przygotowuje się je raptem w kilka minut, z kilku składników, która zawsze są w greckim domu. Grecy zasadniczo wykorzystują tyrosalatę jako dip podawany z różnymi grillowanymi mięsami.  Ale tyrosalatę można też jeść po prostu na pieczywie, jako przystawkę czy przekąskę.  Można też potraktować trysalatę jako dip i rozłożyć na talerzu, a na nim ułożyć warzywa - ogórki, pomidory, oliwki, paprykę. Podane ze świeżą fetą jest naprawdę przepysznym, choć super prostym daniem. 

Wielbiciele ostrych smaków mogą się pokusić o przyrządzenie odmiany tyrosalaty - tyrokafteri, co znaczy ostry ser. Ja jednak wolę wersję delikatniejszą. 😉

Print Friendly and PDF

July 21, 2022

Cloud bread, czyli pieczywo kanapkowe niczym chmurki

Nie jest to do końca chleb, chociaż zdecydowanie jest formą pieczywa. A właściwie alternatywą dla tradycyjnego pieczywa - nieco zdrowszą, bo mniej kaloryczną i zawierającą mniej węglowodanów. I choć nie jestem wyznawczynią diety keto, to chętnie czasem sięgam po takie pieczywo.  Świetnie nadaje się na kanapki, zwłaszcza takie delikatniejsze. Nie ma w nim ani grama mąki. Ma bardzo delikatną konsystencję. Jest rewelacyjnym uzupełnieniem bogatych w składniki past, jak choćby wszelkie pasty i sałatki tuńczykowe, makrelowe czy inne rybne czy sałatka z kurczaka. Takie pieczywo, niczym pita czy inne jej podobne wypieki, można podawać z mięsami, sałatkami, dipami i maczałkami, hummusami czy zupami. 

Print Friendly and PDF

May 05, 2022

Labneh

Nie ma kuchni śródziemnomorskiej bez labneh (znanego też jako labnah, labne, labna, labni, lebni lub labani). Ten prosty dodatek wzbogaca wiele dań, a także łagodzi ostrość przypraw czy czosnku, szczodrze używanego w potrawach. Podawane jest niemal z każdym daniem. Labneh to po prostu zagęszczony jogurt naturalny, owczy lub krowi, powstający przez odsączenie od niego nadmiaru serwatki. Nadal jednak jest kwaskowaty, a konsystencją przypomina nieco serek homogenizowany. Labneh znany jest niemal na całym świecie, pod nazwami takimi jak skyr (Islandia), strangistó giaoúrti (Grecja), mâst chekide (Iran), süzme yoğurt (Turcja), kamatas matzoni/matzoon (Armenia) czy Jocoque or jocoqui (Meksyk)
Labneh robi się tak na dobrą sprawę sam, a jego przechowanie nie sprawia problemu, bo w zamkniętym pojemniczku może stać w lodówce kilka dni. 

Print Friendly and PDF

March 10, 2022

Pampuszki

Pampuszki, czyli odrywane bułeczki. Mogą być na słodko, a mogą być wytrawne. Tak jak te, najbardziej znane, polane po upieczeniu, oliwą czosnkową z pietruszką i koperkiem. Są delikatne, mięciutkie i same po prostu wchodzą do buzi. Można podać je jako przystawkę lub dodatek do innych potraw. Świetnie uzupełnią każde danie, w tym, a może przede wszystkim, barszcz ukraiński. 

Pampuszki wytrawne nie są niczym naziewane. Pampuszki na słodko do złudzenia przypominają nasze pączki - są smażone, a nie pieczone i są nadziewane dżemem czy powidłem. W okresie świątecznym, od 2008 roku we Lwowie odbywa się Festiwal Pampuszkowy. W 2012 roku utworzono na nim największą pączkowa mozaikę, która trafiła do księgi rekordów Guinessa. 

Samo słowo pampuszka oznacza pulchną osobę - dziecko czy kobietę, z rumianymi policzkami. 😉Tak jak w języku polskim pączuszek czy pączuś. Według niektórych historyków kulinarnych, pampuszki przywędrowały na Ukrainę wraz z niemieckimi kolonistami. Pierwsze wzmianki o pampuszkach można znaleźć już w czasach kozackich. Dzisiaj są tak popularnym specjałem ukraińskim, że zawsze pojawią się gdy wyszukujemy na internecie najpopularniejszych potraw z kuchni ukraińskiej. Może nie jest to kwintesencja tej kuchni, ale niewątpliwie jedna z jej sztandarowych pozycji. 


Print Friendly and PDF