Showing posts with label zapasy na zimę. Show all posts
Showing posts with label zapasy na zimę. Show all posts

October 17, 2025

Przecier jabłkowy zwany też musem jabłkowym

Chociaż co roku jeździmy do sadów po jabłka i przywozimy ich naprawdę dużo, jeszcze nigdy przecier jabłkowy nie cieszył się taką popularnością w naszym domu. A w tym roku nawet jeszcze przed tradycyjną wizytą w sadach okolic Peshastin, niedaleko Wenatchee, przerobiłam blisko 30 lb /14 kg jabłek - renet, jakichś mi nieznanych, gali, golden delicious, Granny Smith i Cosmic Crisp. Przeciery wychodziły rewelacyjne - z posmakiem cynamonu, bez dodatku cukru. Przypomniało mi się jak dawno temu poznaliśmy naszych sąsiadów - Alę i jej rodzinę. Bardzo ją polubiłam od pierwszego spotkania. Była strasznie fajna i choć oficjalnie jej nie znałam, to już dawno zwróciłam na nią uwagę, bo nosiła przepiękny, elegancki płaszcz z futrzanym kołnierzem. Och jak mi się podobała! Ile bym wtedy dała za to, by móc być taką elegancką! Któregoś letniego dnia, krótko po poznaniu się, wpadłam po coś do Ali i zobaczyłam gary gotującego się przecieru. Robiła go z rodziną na zimę dla dzieci, które miały wtedy jakie 4 i 5 lat. A że kryzys szalał w Polsce, to kto mógł robił zapasy na zimę, bo w sklepach oprócz octu nie dało rady nic kupić. A przetwory domowe, jak wiadomo - są najzdrowsze. Nigdy wcześniej nie jadłam przecieru; Ala poczęstowała mnie takim prosto z gara i bardzo mi zasmakował. Następnego dnia dostałam w prezencie osobisty słoik! 

Ali już nie ma. Zmarła w czasie pandemii, choć nie na COVID. Miała najbardziej niezwykły pogrzeb, jaki kiedykolwiek widziałam. Uczestniczyłam w nim wirtualnie, choć na żywo. Choć smutny do bólu, bo nie spodziewałam się, że odejdzie tak wcześnie, to bardzo do niej pasujący, łącznie z muzyką Dolly Parton. Zostały mi wspomnienia po Ali - i te związane z przecierem, i z wieloma innymi sytuacjami, w tym profesjonalnymi, bo niejako poszłam w jej ślady zawodowe.

Print Friendly and PDF

August 25, 2025

Suszenie ziół

Mamy właśnie najlepszy moment by ususzyć zioła. Kiedyś była to powszechna praktyka, a teraz mało kto to robi. Nie nazwałabym siebie znawczynią ziół, ale i bez tego lubię ich mieć troszkę pod ręką i wykorzystać do różnych celów. Najczęściej oczywiście przydają się w kuchni, ale nie tylko. Oregano, lawenda, lubczyk, szałwia, tymianek, mięta rozmaryn rosną sobie w doniczkach na balkonie i służą mi całe lato jako dodatki do potraw, napojów, sałatek czy do ozdoby i ładnego wyglądu domu. O zapachu nie wspomnę. Ale po czasie letniej rozpusty, kiedy wszystko jest ładniejsze, bujniejsze, świeże na wyciągnięcie ręki, nadchodzą mniej bujne miesiące. I choć suszonych ziół nie wykorzystam do napojów (za wyjątkiem mięty), to idealnie nadają się do wielu potraw. Dlatego suszę zioła, których rośnie u mnie wystarczająco dużo, by pozwolić mi zrobić zapas na - umownie mówiąc - miesiące zimowe. 

Print Friendly and PDF

September 09, 2024

Doce de tomate, czyli konfitura pomidorowa

Jedni uważają pomidory za warzywa, inni za owoce. Jedni i drudzy mają rację, bo pomidory są jednym i drugim. I sprawdzają się w daniach zarówno słodkich, jak i wytrawnych. 
W sezonie pomidorowym można pokusić się o zrobienie nieoczywistej potrawy - konfitury z pomidorów, która w Portugalii nikogo nie dziwi. Ciekawa kombinacja smakowa sprawia, że nadaje się i do jedzenia na słodko razem z brioszką czy chałką, i jako dodatek do bardziej wytrawnych dań. Zupełnie jak nasze borówki czy żurawiny - świetnie smakują i jako dodatek do mięs, i jako konfitura do słodkiego pieczywa, do ciast. 
Odkryłam ten specjał pod wpływem przygotowań do wycieczki do Portugalii. Słodkość pomidorów, delikatnie podkreślona cynamonem i cytryną (zamienianym czasem na ocet balsamiczny lub winny) lub porto. Podobnie jak z wieloma przysmakami, również i w tym przypadku powstało wiele odmian konfitury - z kawałkami pomidorów, bardziej w konsystencji sosu (zblendowana), z minimalnym dodatkiem goździków, otartej skórki z cytryny, a nawet w wersji nieco ostrzejszej z dodatkiem płatków chilli. Warto sobie poeksperymentować i zobaczyć, która wersja nam najbardziej smakuje.

Print Friendly and PDF

September 30, 2022

Gruszki w zalewie waniliowej

Do ciast. Do deserów lub na deser, bez niczego. A nawet jako dodatek do sera pleśniowego. Korzystając z sezonu, takie gruszki po prostu warto zrobić. Są przepyszne i warto mieć ich troszkę, mimo iż gruszki przecież można kupić cały rok. Jednak te jesienne, kupowane w sadach są najlepsze. 

Kiedy robiłam te gruszki przypomniało mi się, jak wiele lat temu byłam w Krakowie. Mój kuzyn, Bogdan, właśnie się ożenił z Olą. Z Olą od razu przypadłyśmy sobie do serca, bo fajna z niej dziewczyna i uważałam, że Bogdanowi poszczęściło się. Nawet ja, wtedy jeszcze dość młoda i niedoświadczona, zauważyłam, że moja ciotka usiłuje z nią rywalizować na każdym kroku. Bardzo mnie to śmieszyło, mimo moich raptem dwudziestu lat, ale co zrobić. Tak było. Kiedy byłam u cioci kilka dni, pierwszego dnia zrobiła ona obiad. Po obiedzie była herbata. I super. Czasy ciężkie, nikt nie oczekiwał frykasów i wielodaniowych uczt. A poza tym ciocia świetnie gotowała, więc obiad był deserem. Wtedy z podziwem patrzyłam jak w jej drobnych rękach wszystko śmiga jak szalone i powstaje makaron domowy do łazanek. Pierwszy raz taki jadłam! Byłam pod ogromnym wrażeniem! A potem ciocia zrobiła inne smakowitości - nawet najskromniejszy obiad był u niej przepyszny. Wieczorem wpadła Ola z Bogdanem. Dobrze nam się gadało, śmiało, żartowało, więc na następny dzień, Ola zaprosiła nas na powtórkę do siebie. Zrobiła smaczny obiad, a na deser podała budyń waniliowy. Na dnie każdej miseczki była gruszka - bardzo podobna do takiej jak tu robię. Kolejnego dnia u cioci był budyń na deser po obiedzie. Oczywiście z gruszką z kompotu na dnie miseczki. 😉 Kiedy szykowałyśmy z ciocią obiad, coś powiedziałam o budyniu, a ona spojrzała wymownie na mnie i skomentowała jakoś tam, ale wynikało z tego, że absolutnie nie może być gorsza. Dla jej syna nie była, co widać było zawsze - w tym i później. Małżeństwo Oli i Bogdana nie wytrzymało naporu cioci. A przyjaźń z Olą na szczęście została. 

Wracamy do gruszek, bo od nich się ta opowieść zaczęła. I robimy je, bo warto, mieć taki dodatek - w tym i do budyniu, jak u Oli. 😉 A jeśli nie mamy czasu na szykowanie przetworów, to można zrobić je poza sezonem, niejako na bieżące potrzeby, choć ja zrobiłam kilka słoików w dwóch podejściach, by później się nimi rozkoszować.

Print Friendly and PDF

August 22, 2022

Dżem truskawkowo- morelowy

Po zimnej wiośnie wszystko jest spóźnione. Owoce też. Stąd w połowie sierpnia robię przetwory, które zazwyczaj przygotowywałam w lipcu. I eksperymentuję, bo nigdy wcześniej nie mieszałam owoców do dżemów. Tym razem nieco mnie podkusiło na koniec sezonu morelowego. A że w zamrażarce było wyjątkowo dużo truskawek, to czemu nie spróbować dżemu truskawkowo-morelowego. Wszak dżem truskawkowy i dżem morelowy to moje ulubione. I wyszedł niesamowity dżem o przepięknym kolorze i doskonałym smaku. Aż dziwię się, że nigdy wcześniej nie wpadłam na to by wymieszać morele z truskawkami, gdy robiłam dżemy. Kolor truskawek, tych bardzo ciemnych, mocno zdominował kolor moreli. Ale to nie szkodzi, bo smak moreli nadal jest wyczuwalny i nikt nie ma wątpliwości, że jest to dżem z obu owoców. Dżem sprawdził się już idealnie na kanapkach i na lodach, jako dodatek zamiast nie do końca naturalnych sosów. 

Print Friendly and PDF

August 04, 2022

Kompot czereśniowo-brzoskwiniowy

Nic nie zastąpi smaków domowych kompotów. Być może jest to kwestia wychowania w dawnych czasach, kiedy nie mieliśmy dostępu do soków owocowych. Wtedy właśnie kompoty były i sposobem na zaspokojenie pragnienia, i na deser. Owoce z kompotu - zwłaszcza wiśnie czy czereśnie - wykorzystywało się do przystrajania ciast i tortów. Albo jako dodatek do budyniu czy nawet kaszy manny lub płatków owsianych. Do dzisiaj pozostał mi sentyment do kompotów i raz na jakiś czas nachodzi mnie chęć ich picia. To taki mój comfort food. Zazwyczaj robię kompoty z jednego gatunku owoca i  sumie nie wiem czemu postanowiłam do kompotu czereśniowego wrzucić kawałek brzoskwini. Jakoś tak wyszło. A w ostatecznym rozrachunku dało lekki smaczek brzoskwiniowy i bardzo karmazynową brzoskwinię do wykorzystania do dekoracji lub po prostu zjedzenia. 

Print Friendly and PDF

October 10, 2021

Czekośliwka, czyli powidła śliwkowe z czekoladą i kakao

W tym roku sezon śliwkowy trwa wybitnie długo. Pierwsze powidła robiłam już w sierpniu, a tu nadal można kupić śliwki. Wszystko to podobno z powodu fali upałów jaka nas nawiedziła na przełomie czerwca i lipca. Nie bardzo wiem czemu, zwłaszcza, że wtedy wiele roślin strasznie ucierpiało, ale widać jakiś związek jest. Mimo iż jest już październik, nadal można kupić pomidory, śliwki, papryki i inne lokalne pyszności. Warto więc wykorzystać ten długi sezon na smakowe wariacje na temat. Czekośliwka, zwana przez niektórych śliwkową nutellą, czyli mieszanka śliwek i czekolady. Przysłowiowe niebo w gębie! W sumie nie ma się czemu dziwić. Śliwki w czekoladzie przecież świetnie smakują. No, co prawda są to nieco inne śliwki, ale nie bądźmy tacy drobiazgowi. 😉  Miłośników tej kombinacji taka wersja powidła śliwkowego z pewnością nie rozczaruje. Czekośliwkę można przygotować na dwa sposoby - z gorzką czekoladą lub z kakao. Obie wersje proste w wykonaniu, obie przepyszne. Nie umiem w jednoznaczny sposób powiedzieć "o ta wersja jest znacznie pyszniejsza". Prawdziwym testem będzie sezon rogalikowy. O ile w ogóle te powidła dotrwają do tego momentu i nie zostaną zjedzone wcześniej. 😉 Print Friendly and PDF

September 03, 2021

Błyskawiczny dżem morelowy

Kiedyś robiłam całkiem sporo dżemów morelowych. Były aromatyczne i każdy słoik przypominał smaki lata. Ale w pewnym momencie przestałam - nie było amatorów na ich jedzenie. W zeszłym roku w czasie wakacyjnej podróży odwiedziliśmy jedną z winiarni na południu naszego stanu. Do win, które próbowaliśmy podano nam przekąski, a wśród nich ser kozi właśnie z dżemem morelowym. Była to prosta, ale przepyszna kombinacja. Niestety było już za późno by zrobić własne dżemy, więc posiłkowałam się kupnymi. Jednak w tym roku powróciłam do robienia dżemów morelowych, zwłaszcza, że nawet teraz, na początku września można jeszcze kupić morele. Aż proszą się o ich wykorzystanie. 😉Tym razem dżemy robiłam nieco inaczej niż w poprzednich latach, kiedy dodawałam pektynę. Tym razem robiłam szybkie dżemy, z w miarę krótkim gotowaniem. I choć jeszcze nie zaczął się sezon otwierania słoików z przetworami, obawiam się, że będzie ich nieco za mało. Print Friendly and PDF

August 23, 2021

Czereśnie w brandy

Dawno temu, kiedy przeprowadziliśmy się do bloków, przez nieuwagę, któreś z nas wrzuciło do szybu windy klucz do mieszkania. Nie było to celowe - przy drzwiach windy była spora szpara.  No i powstał problem co zrobić, bo nie było opcji przyznania się do tego czynu rodzicom. Uznaliśmy, że poprosimy o pomoc dozorcę - może on będzie wiedział jak wyjąć. Dozorca, czyli gospodarz domu, jak to wtedy usiłowano mówić, zwany potocznie cieciem Kaziem, powiedział, że wyjmie, ale musi dostać za to kompocik. A że kompocików u nas było pod dostatkiem, przystaliśmy na taki układ. Cieć Kazio, wypuścił windę do góry, specjalnym kluczem otworzył drzwi windowe, zeskoczył do szybu, wyjął nasze klucze i oddał je nam. Byliśmy przeszczęśliwi. Zaprosiliśmy go na nasze piętro, do zsypu, gdzie na półkach stały dumie przetwory - konfitury, ogórki i kompociki! Zaproponowaliśmy mu by wybrał sobie, który kompocik woli - truskawkowy, morelowy czy wiśniowy. Ku naszemu zdziwieniu odrzucił propozycję i zaczął się z nas śmiać. I powiedział, że on takiego kompociku nie chce - tylko taki procentowy. Zupełnie nie wiedzieliśmy o co chodzi - mieliśmy raptem 8 i 10 lat. Czuliśmy jednak, że jakoś musimy się odwdzięczyć. Jakoś nam się udało przekonać ciecia Kazia do naszego kompociku - uznał, że skoro jest taki dobry, to sam sobie do niego doleje procentów. Historia ta przypomniała mi się kiedy robiłam czereśnie w brandy - co prawda nie mają one bardzo wielu procentów. Ale są pyszne. Dodatek przypraw sprawia, że są aromatyczne - doskonale nadadzą się do różnych deserów. 

Print Friendly and PDF

August 21, 2021

Czereśnie w winie

Kupowanie czereśni od mojego farmera kończy się tym, że mam ich tak dużo, iż zaczynam myśleć o przetworach. A żeby je nieco urozmaicić, to szukam nowych smaków. Kiedyś robiłam żurawiny w czerwonym winie by użyć ich do indyka. Były całkiem niezłe, choć przyznam, że smakowo nie pobiły naszych ulubionych zrobionych z dodatkiem grand marnier i pomarańczy. Do zrobienia tych, zainspirował mnie David Leibovitz, choć ostatecznie zrobiłam je po swojemu. Wyszły naprawdę świetne i z pewnością podniosą walory różnych dań - i mięsnych, i deserowych. Dlatego korzystając z tego, że jeszcze nadal można dostać czereśnie, warto je przerobić na taki dodatek - za kilka tygodni będzie jak znalazł. Z pewnością się nie zmarnują. 

Print Friendly and PDF

August 18, 2021

Konfitura czereśniowa

Konfitury wiśniowe czy czereśniowe będą zawsze kojarzyć mi się z książką Marii Zientarowej "Drobne ustroje". Jest w niej rozdział właśnie o konfiturach - Kilo na kilo. Śmieszny jak wszystkie inne, bo Zientarowa świetnie pisała. W przeciwieństwie do bohaterów książki, kiedy już zabieram się za konfitury, to je robię. Kiedyś robiłam tak jak właśnie w tej książce - zasypując owoce cukrem, by puściły sok, potem smażąc w nieskończoność. Niestety przez lata nie miałam wspólników do jedzenia konfitur, więc z czasem przestałam je robić. W tym roku zapachniało mi konfiturami, gdy przeczytałam przepis na kandyzowane czereśnie. I choć nie kandyzowały się szybko (być może to sprawa garnka używanego zamiast rondelka), na końcu okazały się pysznymi konfiturami. No i doszła przynajmniej jedna wspólniczka do jedzenia. Był więc powód do ich robienia. Naprawdę warto poświęcić trochę czasu na zrobienie takich konfitur - nie wymagają stania nad garnkiem, mogą pyrkać sobie na palniku o małej mocy, aż do momentu zgęstnienia. Potem można ich używać do jedzenia na bułeczkach i chałce, z naleśnikami i plackami, do przystrojenia ciast. I żadne kupne nie będą miały tak wspaniałego smaku

Print Friendly and PDF

July 20, 2021

Kompot czereśniowy

Jako dziecko wychowałam się na kompotach z wiśni robionych na zimę. Uwielbiałam je i uważałam, że nigdy nie ma ich wystarczająco. Wiśnie z takiego kompotu używane były do przystrajania tortu makowego na święta lub stanowiły deser. Kompoty robiliśmy nawet w 1976 r. kiedy wprowadzono kartki na cukier, a my na horyzoncie mieliśmy przeprowadzkę do nowego mieszkania. Zanim jednak pojawiły się kartki, cukier można było kupić, tyle, że kolejki były obłędne. Staliśmy w nich wytrwale, bo mama powiedziała, że albo wystoimy cukier, albo nie będzie kompotów i konfitur. Pamiętam, że rano i po południu szliśmy z moją przyjaciółką Kamilą do delikatesów w Alei Niepodległości. Wracaliśmy z kilogramem cukru każde z nas. Kiedyś w kolejce w Delikatesach dowiedzieliśmy się, że w Supersamie na Puławskiej cukier sprzedawany jest cały dzień. Postanowiliśmy zaskoczyć rodziców i nic im nie mówiąc pojechaliśmy czy też poszliśmy do Supersamu. Byliśmy z siebie bardzo dumni, bo była to dla nas niezła wyprawa. Byliśmy przecież dzieciakami - Kamila i ja miałyśmy po 9 lat, a mój brat 7.  Był to ostatni taki rok, kiedy mieliśmy taką ilość przetworów. Nigdy potem już nie mieliśmy kompotów i konfitur - po trosze dlatego, że kryzys się pogłębiał, a cukru było nawet na kartki coraz mniej, a po trosze z innych powodów. Ale w pamięci został mi tamten rok i te wszystkie przetwory, a zwłaszcza kompoty wiśniowe, i olbrzymi wiklinowy kosz przeprowadzkowy, który z Babcią wzmacniałyśmy, by udźwignął słoiki. 
W USA znalazłam odpowiednik tamtego smakołyku - kompot z wiśni produkcji niemieckiej. Doskonały. Ale od pewnego czasu lubię sama zrobić kilka kompotów na zimę. I przyznam, że wychodzą rewelacyjne, choć robię je z czereśni. W takim kompocie najważniejsze jest to, by owoce nie były rozkłapciane, a jędrne. Wtedy można ich użyć do wielu deserów i wyjadać z przyjemnością ze słoika. Kiedy zimą otwieramy taki kompot, przypomina się lato i czereśnie, których pochłaniamy w sezonie zawsze ogromne ilości. Ma znakomity smak, a w tle czuć delikatną nutkę tego jednego goździka.  

Print Friendly and PDF

September 14, 2020

Kompot brzoskwiniowy

Ach gdyby tak udało zatrzymać się lato - ciepłe, pachnące kwiatami i owocami.... A zwłaszcza to bogactwo owoców i warzyw.... Dopiero po przeprowadzce do naszego stanu zrozumiałam, że mówić "kupię brzoskwinie" to tak jak mówić "kupię książkę". Jest ich bowiem ogromna różnorodność gatunkowa. Niemal od lipca do września można się nimi delektować. Za każdym razem gdy je kupuję, wyglądają i smakują inaczej. Uwielbiam brzoskwinie i są one u nas tak pyszne, jak nigdzie indziej gdzie do tej pory mieszkałam. No ale to urok jedzenia prosto z sadów. 
W tym roku więcej niż w ostatnich latach robiłam przetworów. Nie ja jedna, niestety, bo nagle okazało się, że z półek sklepowych wymiotło kompletnie słoiki i zakrętki. Były niemal na wagę złota. Nawet na amazon nie można było ich zamówić. Za kilka tygodni wszystko wróci do normy, a póki co kombinuję jak mogę wymyślając jak zrobić przetwory. 
Zasadniczo brzoskwiń nie jadamy w wersji kompotowej, ale uznałam, że spróbuję jak się nadają do podania z indykiem w czasie obiadu na Święto Dziękczynienia. Na próbę więc zrobiłam małą porcyjkę kompotu. Próba nastąpi w listopadzie. 😉 
Print Friendly and PDF

September 12, 2020

Sos pomidorowy na zimę

Pasta pomodoro tak bardzo nam zasmakowała, że postanowiłam zrobić więcej takiego sosu na zimę. Nawet jeśli mamy dostęp do pomidorów zimą, to nie mają one takie smaku jak te letnie czy wczesno jesienne. Te są tak pyszne, że przygotowany z nich  sos można jeść łyżką z garnka - co zresztą robią u mnie w domu niektóre podjadki. 😉 Zobaczymy jak się ten eksperyment uda, bo przyznam nigdy jeszcze nie robiłam takiego sosu w dużej ilości do przechowywania w słoikach przez dłuższy czas. 
To prawda, że z szykowaniem było nieco babraniny, ale pocieszam się, że później będą szybkie obiady. W przepisie nie podaję idealnych odmierzonych proporcji - ten przepis jest pomysłem na sos i jego przygotowanie na zimę. Reszta zależy od naszych upodobań - ile czosnku, soli czy oregano. My lubimy zdecydowany smak i dlatego używam dużo przypraw. Oprócz soli, bo tę, każdy dodaje sam na talerzu. I dlatego gotując tylko lekko solę dania.

Print Friendly and PDF

August 21, 2019

Ogórki kiszone na zimę

I jak tu nie kisić ogórków, skoro mają w naszym domu wielu wielbicieli. Zjadane są w sporych ilościach, zarówno latem jak i zimą. Surówki, sałatki, pasty i kanapki z pasztetem nie obejdą się bez nich. Dlatego zawsze mamy kilka słoików ogórków na zimę. Takich dużych słoików, by nam starczyło. Rzadko kiedy się zdarza, że coś nam z nich zostaje - zwykle nie możemy się doczekać sezonu, gdy na bazarkach u farmerów pojawią się nowe ogórki i koper. 

Przez wiele lat kisiłam ogórki bawiąc się w pasteryzowanie ich. Ale od pewnego momentu stosuję dwie sprawdzające się metody. Jedna to kiszenie od razu od razu na zimę w przeznaczonych do tego celu słoikach. Metoda druga, to zostawianie z każdego kiszenia w kamiennym garnku porcji ogórków, które już po zakiszeniu trafiają do słoików i są odstawiane na zimę. Jedna i druga metoda sprawdza się świetnie, a ogórki doskonale nam się przechowują. I niezależnie od metody są równie smaczne. 

Print Friendly and PDF

October 18, 2018

Kiszony czosnek

Kiedyś gdzieś wyczytałam, że strasznie dużo marnujemy wartościowego jedzenia, z czym generalnie się zgadzam. Kiedy widzę ile jedzenia ląduje w śmieciach przy wielu okazjach, to aż mną wstrząsa. Wiele razy ratowałam przed wyrzuceniem jedzenie po imprezach i nie zdarzyło się, by ono komukolwiek zaszkodziło, Wiele razy tłumaczyłam, że jedzenie magicznie się nie psuje w dniu upływu terminu przydatności czy też by nie wyrzucać jak leci całej zawartości zamrażalnika, tylko dlatego, że przez kilka godzin nie było prądu, tylko zastanowić się co de facto się nie nadaje (np. lody), a co nie miało szansy się zepsuć, zwłaszcza, jeśli zamrażalnik nie był otwierany. Ale autor artykułu nie miał akurat na myśli po prostu wyrzucania jedzenia na co dzień, a wyrzucanie czegoś, co według nas się nie nadaje, a tak naprawdę jest wartościowe i odżywcze. Jako przykład podał czosnek po kiszeniu ogórków. Hmm.... Faktycznie! Ja też go nie zachowuję, szczególnie gdy nabierze zielonkawo-niebieskiego koloru. Tymczasem, kiszony czosnek nie dość, że ma wszelkie właściwości zwykłego, surowego czosnku, to jeszcze jest delikatniejszy w konsumpcji - na kanapkach czy sałatkach. Ponadto nie ma tak ostrego i drażniącego zapachu. Słowem same zalety. Zachęcona peanami na temat tak przygotowanego czosnku, postanowiłam spróbować. I co tu dużo mówić - warto! Robota żadna - no prawie, bo czosnek trzeba obrać, a efekt znakomity. 
Print Friendly and PDF

September 14, 2018

Powidła śliwkowe z wolnowara (slow cooker)

Nie wiem czemu nie wpadłam na ten pomysł wcześniej. Chyba tylko dlatego, że mój-nie mój wolnowar stał schowany i nie był używany; przez to że był pożyczony na jedną okazję, nie miałam poczucia, że jest mój i nie chciałam go używać, a kiedy się okazło, że M. już wcale go nie chce, został ze mną jako mój. I stał gdzieś na półce, zbierał kurz i czekał na lepsze dla niego czasy. Kiedy zaś zawitał w kuchni i już z niej nie wyszedł, tylko zaczął służyć, okazało się, że nadaje się i do robienia powideł. Teraz zastanawiam się czemu tak długo nie pomyślałam, że zrobienie powideł w wolnowarze to czysta przyjemność. Nie trzeba o nie się martwić, nic się nie przypala. Rzec by można, powidła robią się same, rozsiewając wspaniały swój zapach. Po zakończeniu, garnek myje się ściereczką, bez drapania i skrobania, co niestety było ostatnim etapem robienia powideł również i w piekarniku, gdyż pryskające powidła zawsze zapiekły się na brzegach garnków. Nie wspomnę już o tym, że piekarnik nie rozgrzewa kuchni do temperatury ciężkiej do zniesienia w ciepłe letnie czy jesienne dni. Słowem - same zyski. Ot, gapa ze mnie. 😉
Print Friendly and PDF

January 13, 2018

Papryka w pomidorach

Ten post powinien był się pokazać wcześniej, ale .... Nie lubię zachęcać do robienia potraw, których do końca nie wypróbowałam. Jesienią nie było okazji - ta nadarzyła się dopiero teraz, gdy mogłam użyć papryki. I przyznam, że byłam bardzo mile zaskoczona rezultatem.  Przecier od papryki nabrał smaku paprykowego, zaś sama papryka jest jędrna i twarda. Dzięki temu, tak przygotowaną na zimę paprykę możemy wykorzystać niemal jak świeżą paprykę do wszelkich potraw, w których papryka ma być gotowana - np. w zupach czy mięsach. Przepis jest podany bez dokładnych proporcji, bo wszystko zależy od tego, ile chcemy naszykować słoiczków. Najlepiej więc paprykę robić w tym samym czasie, kiedy szykujemy przecier. Będzie ciut mniej pracy. 
Print Friendly and PDF

September 15, 2017

Ogórki konserwowe

Zwykle robiłam ogórki kiszone. Tych u nas idzie najwięcej - i jako dodatki do obiadu, i jako dodatki do sałatek, o zupie ogórkowej nie mówiąc. Jednak nigdy nie próbowałam robić ogórków konserwowych, a te bardzo lubię.  I te również się przydają do najróżniejszych celów i zwykłego chrupania z kanapkami. Nadszedł więc czas próby. Zalewę przygotowałam korzystając  ze sprawdzonego przepisu na paprykę, która udaje się rewelacyjnie.  Drobną różnicą było krótkie pasteryzowanie łącznie 15 minut od zagotowania się wody. 



Print Friendly and PDF

July 25, 2017

Przecier pomidorowy po raz drugi

I znowu zaczyna się czas, gdy puste słoiki masowo wędrują do kuchni, by po krótkim momencie wrócić do garażu, napełnione tym, co chcemy ocalić od zimowego zapomnienia. Oczywiście nie trzeba, bo przecież w obecnych czasach nie tylko zanikło pojęcie owców czy warzyw sezonowych, ale i można kupić przeciery, koncentraty, sosy, dżemy i inne przetwory. To już nie te czasy kiedy wraz z Wiesławem Michnikowskim możemy śpiewać jesienią, zasmuconym głosem "Addio pomidory": 
Print Friendly and PDF