Przepisy Pawła Ochmana są mi znane od czasu, gdy stawiałyśmy sobie wegańskie wyzwania. Wtedy w poszukiwaniu inspiracji do gotowania bezmięsnego, natknęłam się na jego przepisy. Ochman nie tylko pisze książki kulinarne, ale i prowadzi blog Weganon. A może i odwrotnie - prowadzi blog, a dodatkowo pisze książki. 😉 Weganon ma dość charakterystyczne fotografie i już choćby po tym można poznać jego przepisy, nawet gdyby nie były podpisane. Ale co najważniejsze, książka Ziemniaki Pawła Ochmana oferuje sporo przepisów na nasze ulubione polskie warzywo - ziemniaka, znanego również jako kartofel.
Nie będę kryć, że lubię kartofle. Są świetnym dodatkiem do obiadu i chyba lubię go w każdej postaci. No może tylko nie w postaci ubitych kartofli dodanych do zupy owocowej. Tu akurat smakowo mi nie pasują. Ale wszelkie kluski, ziemniaki w różnych odsłonach, placki, kotleciki czy zapiekanki naprawdę lubię. Nie dla mnie słynny tekst polskich mam - zjedz mięsko, a ziemniaczki zostaw. 😉 Skoro mam zjeść mięsko, to i ziemniaczki też zjem. Stąd, kiedy Ochman ogłosił w mediach społecznościowych, że książka ma się wkrótce ukazać, z niecierpliwością na nią czekałam. I kupiłam w dniu jej oficjalnej premiery. A teraz, po kilkunastu tygodniach jej testowania, dzielę się swoimi obserwacjami.