February 24, 2026

Grahamki jak u Babci

Grahamki zawsze będą mi się kojarzyć z Babcią. I zawsze je bardzo lubiłam. Nie, Babcia ich nie piekła, ale kupowała i przyznam, że zawsze były super smaczne. Babcia zawsze miewała różne chleby - ewidentnie lubiła zmieniać smak. Teraz kiedy przyjeżdżam do Polski, przynajmniej raz kupuję grahamki. I choć nie jeden chleb wyszedł z mojego pieca, grahamki nigdy mi nie wychodziły na tyle, bym była z nich zadowolona. W końcu jednak udało się. 

Bułki grahamki w dużej mierze zawdzięczamy Sylvestrowi Grahamowi, który w ramach propagowania zdrowej żywności opartej na naturalnych składnikach opracował recepturę mąki, którą znamy dzisiaj jako mąkę graham. Różnica wynika ze sposobu obróbki ziaren pszenicy - w mące razowej, mieli się je w całości, a mąka grahama powstaje z połączenia w odpowiedniej proporcji uzyskanej osobno mąki białej z zarodnikami i otrębami. W Polsce nazwa graham kojarzy się z bułeczkami grahamkami czy chlebem, a w USA z krakersami. Mąka graham sprawia, że pieczywo z niej zrobione jest delikatniejsze, bardziej puszyste niż pieczywo razowe. Jest więc swego rodzaju kompromisem między pieczywem razowym a białym.

Print Friendly and PDF

February 15, 2026

#19 Podróże kulinarne - Amsterdam i oliebollen

Przez wiele lat marzyłam by odwiedzić Holandię. Na podstawie tego co czytałam o niej kojarzyła mi się z fajnym krajem. Żeby było śmieszniej, latałam do Polski przez Amsterdam od czasu kiedy przeprowadziłam się w okolice Seattle, ale nigdy nie miałam okazji wyjść z lotniska. Skądinąd bardzo lubiłam je - piękne, jasne, przestronne. Kiedyś nawet miało masę atrakcji piłkarskich z racji rozgrywek Euro. Ale przez lata to było wszystko, jeśli chodzi o Holandię. Aż w końcu udało się i polecieliśmy do Holandii. Nawet nie po drodze ze Stanów, a po prostu celowo w czasie jednej z wizyt w Polsce.  Print Friendly and PDF

February 09, 2026

Rolada bezowa z kawowym kremem śmietankowym

I znowu uzbierały się białka, ale jak może być inaczej jak w sezonie karnawałowym pączki gonią faworki. Wykorzystujemy je na co się da, w tym na słodkości. Tak więc kolejna rolada bezowa, ale tym razem w znacznie lżejszym wydaniu, bo z kremem na bazie śmietany kremówki a nie ganache. Świetna. Wyszła delikatna i lekka, mimo iż dodałam do kremu serek mascarpone. Całość dopełniły maliny i listki mięty. Efekt wow gwarantowany, mimo iż wcale nie jest ona trudna do zrobienia. Nie jest to chyba najzdrowsza metoda na wykorzystanie białek, ale niewątpliwie bardzo smaczna. Od razu dodam, że białka świetnie się mrożą i spokojnie mogą w tej formie poczekać na sezon letni, kiedy będzie można je serwować ze świeżymi owocami sezonowymi i delektować się ich smakiem. 


Print Friendly and PDF

February 07, 2026

Skórka pomarańczowa w czekoladzie

Skórki pomarańczowe robię co roku, bo zwyczajnie mi szkoda ich wyrzucać w "sezonie cytrusowym". Zazwyczaj były to takie w syropie, używane potem jako dodatek do ciast i ciasteczek. Były te skórki obtaczane w cukrze. Te przenoszą nas ciutek dalej. A wszystko za sprawą prezentu jaki dostałam - właśnie takiego smakołyku. 
Kandyzowane skórki  w czekoladzie są uzależniające. Smakowały nawet sceptykom skórkowym i pierwsze porcje znikały momentalnie! Szczerze pisząc to nawet te "niedokończone", kiedy obsychały, były podjadane. Przygotowanie skórek nie wymaga specjalnych umiejętności, a tylko cierpliwości, ponieważ skórki trzeba przesuszać i dać im czas, by stały się gotowe. Kandyzowane skórki w czekoladzie to elegancki deser jaki można też dać jako prezent czy to już w słoiczku czy ozdobnej torebeczce lub pudełku. Na zbliżające się Walentynki wręcz idealne.  

Print Friendly and PDF

February 02, 2026

Roggenbrot, czyli niemiecki chleb żytni

Jako dziecko nienawidziłam chleba z kminkiem. Była to chyba największa kara jeść takie pieczywo. A i jeszcze później, kiedy mieszkaliśmy w Kentucky cierpiałam jedząc chleb z kminkiem. I choć był jedynym chlebem jaki odrobinę przypominał polski,  to właśnie ten kminek sprawiał, że wolałam nie jeść chleba niż jeść taki. Inna sprawa, że tamten chleb chyba nawet nie stał obok zakwasu, za to kminku miał w nadmiarze, ale to insza inszość. 😉 Po przeprowadzce do stanu Waszyngton, poznałam smak chlebów niemieckich, w tym tych ciężkich, ciemnych i z nutką kminku. 

Ten chleb jest ciemny, dość zwarty i ciężki, ale  bardzo smaczny. Jeśli użyjemy mąki żytniej razowej, chleb będzie ciemniejszy, a jeśli zwykłej nieco jaśniejszy. Kminek nadaje mu smak, ale go nie dominuje. 

Print Friendly and PDF

January 25, 2026

Herbata zimowa

Będąc zimą w Warszawie, nie sposób nie zauważyć wszechobecności herbaty zimowej. Można ją wypić niemal wszędzie - i w kawiarniach, i w restauracjach, i na świątecznych jarmarkach. I przyznam, że zupełnie mi to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie. Lubię jej korzenno-owocowy smak. I to jak rozgrzewa i ciało, i duszę. Ostatnio, pod wpływem grudniowej wizyty w Warszawie, a co za tym idzie pitej tam herbaty zimowej, podobnie przyrządzona, zrobiła furorę na mojej dorocznej imprezie ciasteczkowej. Nie wiem ile jej dzbanuszków naszykowałam, bo w pewnym momencie straciłam rachubę. Oczywiście na taką herbatę każdy ma swój przepis. Mnie najbardziej przypadła do gustu taka, jaką piłam z przyjaciółką w małej knajpce na Bemowie - z plasterkami pomarańczy, z goździkami, anyżkiem, cynamonem i lekko dosłodzoną sokiem malinowym. Wszystko to, podano osobno, by każdy dołożył tyle, na ile ma ochotę. Ja dla odmiany parzę wszystko od razu, dodając jeszcze cytrynę. Jest przepyszna - uwielbiam na nią patrzeć, a przede wszystkim pić. 

Print Friendly and PDF

January 18, 2026

Papatacze

Francuzi mają swoje bułeczki pains aux raisins, a my papatacze. I wcale nie są gorsze od tych francuskich. Niektóre papatacze do złudzenia zresztą przypominają pains aux raisins - ot choćby te, w którymi ponoć zachwycił się Jan Brzechwa. Ciekawe czy to właśnie one zainspirowały poetę do umieszczenia ich w bajce o Pchle Szachrajce: 

Pchła Szachrajka po obiedzie
Do cukierni bryczką jedzie,
Już z daleka widać z bryczki
Purpurowe rękawiczki.
Pchły ciastkami zwykle gardzą,
Nasza zaś lubiła bardzo
Tartoletki, papatacze,
Ptysie, bezy i sękacze,
Rurki z kremem, tort z wiśniami
I babeczki z malinami.
Wchodzi śmiało do cukierni,
W pas kłaniają się odźwierni,
Już kelnerzy przyskakują,
Grzecznie w rączkę ją całują. 

Moje papatacze to wypadkowa sprawdzonego przepisu i nieco wyobraźni w kwestii nadzienia. A wszystko przez kolejną książkę Maryli Szymiczkowej. Uwielbiam te retro kryminały i za każdym razem zachwycam się tym, jak wspaniale opisane jest w nich mieszczańskie życie profesorowej Szczupaczyńskiej, głównej ich bohaterki. Z zamiłowania do tej serii zaczęłam planować i rundkę po Krakowie jej śladami, i kulinarną przygodę z daniami z kryminałów w roli głównej. Przyznam, że ogromny mój podziw budzi dbałość o szczegóły w tychże kryminałach. Dania serwowane w domu profesorostwa Szczupaczyńskich brzmią nie tylko  bardzo starodawnie, ale i zachęcająco. Z chęcią bym ich spróbowała. Nawet udało mi się dotrzeć do książki kucharskiej, z której korzystali autorzy ukrywający się pod pseudonimem Maryli Szymiczkowej. I kiedyś, mam nadzieję w niedalekiej przyszłości, uda mi się zrealizować - przynajmniej częściowo - plan próbowania dań jakie gotowała Franciszka dla profesorostwa Szczupaczyńskich. A tymczasem zrobiłam papatacze, które pojawiły się w najnowszym tomie kryminału "Szaleństwo i śmierć spłyną z gór". 

Print Friendly and PDF