Showing posts with label gazpacho. Show all posts
Showing posts with label gazpacho. Show all posts

August 22, 2020

Gazpacho truskawkowe

Kiedy wydawało się, że sezon truskawkowy mamy za sobą, niespodziewanie pojawiły się lokalne truskawki - prosto z farmy. Takie z gatunku owocujących wielokrotnie, co zupełnie mi nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie. Może nie są tak aż tak pyszne jak te tradycyjne, sezonowe, lokalne, a nadal nieporównywalnie lepsze od tych z daleka, kupowanych cały rok. A że upały akurat były niemiłosierne, aż się prosiło, by wypróbować je w gazpacho. Zwłaszcza, że od kiedy przypadkowo trafiłam na stronę hiszpańskiego szefa kuchni i znalazłam tam całą masę odmian od oryginalnego gazpacho, które systematycznie testowałam. Przyznam, że truskawkowe gazpacho było bardzo smakowite. Truskawki nadały czerwonego koloru i ciekawego smaku. Na równi z pomidorami wyznaczają smak, podkreślany orzeźwiającym ogórkiem. Z owocowych gazpacho, które przetestowałam do tej pory, to chyba smakuje najlepiej. 
Print Friendly and PDF

August 16, 2020

Gazpacho malinowe

Są upały, są owoce sezonowe, jest więc i chłodnik. Tym razem kolejna próba z gazpacho - po czereśniowym, malinowe, korzystając z tego, że są jeszcze dostępne dobre maliny. Oryginalny przepis zaczerpnęłam z mojego ulubionego źródła kuchni hiszpańskiej, ale przyznam, że nie do końca mi przypadło do gustu w tej wersji. Maliny wydają się być zbyt delikatne, by przykrywać je tak mocno smakiem innych dodatków, takich choćby cebula. Ta wersja aż prosiła się o drobne modyfikacje. Stąd też zmieniłam nieco proporcje składników i według mnie gazpacho nabrało delikatności i wyczuwalnego smaku malin.
Print Friendly and PDF

August 14, 2020

Gazpacho czereśniowe

Nie wiadomo co bardziej kusi - warzywa czy owoce. Owoce mamy w tym roku wyjątkowe. Zawsze mieliśmy pyszne, bo w naszym stanie są i sady brzoskwiniowe i nektarynkowe, i jabłkowe, gruszkowe, i czereśniowe. Jednak w tym roku kilka razy udało się kupić owoce prosto w sadach - czy to przy okazji krótkich wyjazdów, czy to u dostawcy farmera. Kupowane były na pudła i nic nie miało szansy się zmarnować - znikały momentalnie. Nie ma bowiem nic pyszniejszego niż jedzenie takich owoców, które nie były zrywane za wcześnie, wymęczyły się w transporcie. Od razu widać różnicę, choć - przyznam uczciwie - te kupowane w moim sklepie też są świetne. Mając takie owoce, zaszalałam i popróbowaliśmy kilku różnych odmian gazpacho. Dzisiaj czereśniowe. To gazpacho robi się najdłużej gdyż drylowanie czereśni może chwilę zająć. Ale przyznam, że od czasu kupienia takiej drylownicy, nie jest mi wcale straszne. 
Print Friendly and PDF

August 30, 2019

Salmorejo

Kiedy byliśmy w upalnej Barcelonie, nie było żadnego problemu ze zjedzeniem gazpacho. W każdej restauracji czy bistro po prostu było. Ratowało nam życie, bo upały były niemiłosierne. Kiedy jednak przenieśliśmy się do Madrytu, okazało się, że znalezienie gazpacho wcale nie jest takie proste. Ale... Już pierwszego wieczoru, w małym bistro w kamienicy, w której mieszkaliśmy zaproponowano mi salmorejo, zupę przypominającą gazpacho. Okazało się bowiem, że w Hiszpanii, w zależności od rejonu serwowana jest inna zupa z rodziny chłodników pomidorowych. Różnią się nieco smakowo między sobą, ale są przepyszne. Salmorejo robione jest tylko z pomidorów. Nie ma tu innych warzyw. Za to sposób podania jest nieco bogatszy - podczas gdy gazpacho przybierane jest warzywami, salmorejo podaje się z jajkiem i szynką. Od pierwszego dnia ta zupa przypadła mi do gustu i okazała się być moim nowym odkryciem kulinarnym. W tym bistro była absolutnie rewelacyjna! Było to moje odkrycie smakowe tego lata! Z rozrzewnieniem wspominam małe bistro w naszej kamienicy w Madrycie, gdzie przemiła kelnerka nie mówiła po angielsku (jeśli nie liczyć kilku słów), ale zawsze bardzo starała się nas dobrze obsłużyć. Teraz kiedy mamy masę pomidorów z sentymentem robię salmorejo, mimo że upałów już nie ma. I chociaż nie jest takie jak to w Madrycie, w tym zatłoczonym gośćmi i masą rzeczy bistro, to nastraja mnie ono pozytywnie do wszystkiego wokoło. 
Print Friendly and PDF

August 20, 2018

Gazpacho

Po troszkę przez upały, a troszkę w ramach przygotowań do wyjazdu do Hiszpanii zawitała u nas zupa gazpacho. Nie da się ukryć, że jest ona nie tylko doskonała do jedzenia w upalne dni, ale i pożywna. A przy tym prosta do zrobienia i co najważniejsze, nie wymagająca gotowania. Słowem same zalety. Tego lata, kiedy pojechaliśmy do Hiszpanii, nie było dnia bym jej nie jadła. Najpierw, by sprawdzić jak smakuje oryginał i jak się ma w stosunku do mojej wersji. Później, już tylko dla smaku, bo naprawdę przypadła mi do gustu. 
W Hiszpanii gazpacho była często wymieniana w menu jako tapas, a nie jako zupa czy danie. Podawana była i bez niczego, i podpieczonym pieczywem posmarowanym pomidorami, i z dodatkiem pokrojonych drobniutko warzyw, z których jest zrobiona i grzanek. Jednym słowem, każdy może wybrać swoją wersję. 

Print Friendly and PDF