Showing posts with label zupa. Show all posts
Showing posts with label zupa. Show all posts

August 18, 2026

Chłodnik jagodowy

Chyba nie ma lepszej opcji na dzień dzisiejszy niż chłodnik jagodowy. No bo jak może być inaczej w Dniu Jagód! Na upały jakie nadal panują jest idealny. A do tego pożywny, choć i delikatny zarazem, gdyż robi się go na bazie płynnego jogurtu, kefiru lub maślanki. Ja przygotowałam chłodnik z jagód leśnych, a dodatkowo podałam do niej zwykłe jagody (tzw. borówki amerykańskie). No i leniwe kluseczki. Można je podać osobno lub w samej zupie. W każdej wersji smakują świetnie.

Print Friendly and PDF

March 13, 2026

Zielona zupa czosnkowa

Spadł śnieg, pierwszy, a jednocześnie pewnie ostatni tej zimy, i od razu zachciewa się czegoś naprawdę rozgrzewającego. Takiej zupy idealnej do jedzenia gdy za oknem zrobiło się zimowo, nawet jeśli zaraz się to wszystko rozpuści.  Ta zupa czosnkowa to prawdziwa gratka dla miłośników intensywnych smaków i czosnku w dużej ilości; rozgrzewa, pachnie i poprawia humor - jak każda smaczna zupa! Świetnie sprawdza się przede wszystkim w chłodniejsze dni, kiedy potrzebujemy się rozgrzać i zabezpieczyć przed zaziębieniami. Przypadła do gustu wszystkim, którzy ją jedli w naszym domu. Jest bardzo aromatyczna, delikatnie kremowa, zwłaszcza jeśli użyjemy opcjonalnego serka topionego, przyjemnie rozgrzewająca i zawsze mile widziana na stole. Najczęściej podaję ją ze świeżą bagietką lub chrupiącymi grzankami. No i oczywiście dodatkową natką pietruszki. A co najważniejsze, ta zupa pokazuje, że najlepsze potrawy nie muszą być skomplikowane. 

Print Friendly and PDF

February 28, 2026

Grochówka

Niby robi się coraz cieplej, a jednak nadal zdarzają się dni, kiedy jest zimno i jedyne co może nas rozgrzać to talerz ciepłej zupy. Grochówka już gościła na tym blogu, ale była zrobiona na wzór takich nazwijmy to żołnierskich. Ta, choć nadal gotowana na wędzące, jest nieco lżejsza, bo ma sporo warzyw. Dzięki temu, zwłaszcza z dodatkiem chleba czosnkowego czy po prostu innego pieczywa, może stać się całym posiłkiem typu obiad lub lunch. Albo też można ją serwować wraz z lżejszym drugim daniem, typu pierogi leniwe czy naleśniki. 

Print Friendly and PDF

November 19, 2025

Zupa gyros

Z jednej strony smak lata, bo kojarzy się z Grecją, a z drugiej idealna zupa na chłodne dni. Z pewnością żaden Grek nie potwierdzi istnienia takiej potrawy, ale też i nie mam zamiaru nikogo przekonywać, że taka zupa istnieje w kuchni greckiej. Jest to po prostu smaczna i pożywna zupa zrobiona niemal z tych samych składników jakie dodaje się do gyrosów. Plus pieczarki, choć te, jeśli komuś bardzo przeszkadzają, są opcjonalne. Za to podgrzany chlebek pita jest koniecznym uzupełnieniem zupy. 
Zupa jest sycąca i rozgrzewająca i ciało, i duszę. Nic bowiem tak nie rozgrzewa duszy jak właśnie smaczna zupa. Po zjedzeniu jej, świat jest dużo fajniejszy, zwłaszcza, gdy za oknem od tygodnia siąpi deszcz, a światło trzeba palić niemal cały dzień. 

Print Friendly and PDF

July 09, 2025

Zupa pomidorowa z komosą ryżową

Świeże pomidory, młoda marchewka i dużo koperku to idealne składniki na tę dość lekką zupę, która świetnie smakuje, kiedy nie chce nam się jeść ciężko, bo jest gorąco, a z drugiej strony trzeba coś zjeść. Robiłam z niej już różne potrawy, w tym ekwadorską zupą z kurczaka. Komosa ryżowa jest uważana za superfood ze względu na swoje właściwości i potencjalne korzyści zdrowotne. Jest bardzo ceniona za swoje wartości odżywcze, w tym pełnowartościowe białko, błonnik, witaminy, szczególnie z grupy b, i minerały (magnez, cynk i żelazo). Tym razem, wykorzystując młode, lokalne warzywa, mające tony smaku lata zrobiłam zupę pomidorową. Wyszła przesmaczna, a do tego tak pożywna, że nie trzeba już wiele więcej na obiad. Zazwyczaj używam zwykłej komosy ryżowej, ale po robieniu jakiejś sałatki została mi czerwona komosa ryżowa, więc taką wykorzystałam. W tej zupie, oprócz komosy rządzi koperek. Dobrze jest go mieć sporą porcję, bo nadaje doskonały smak. 

Print Friendly and PDF

April 23, 2025

Zupa-krem z selera korzeniowego

Seler korzeniowy to żadna nowość dla mnie i nadal uważam go za znacznie ciekawszy dodatek smakowy niż ten naciowy. Ostatnio wiele warzyw korzeniowych przeżywa swoisty renesans - nie tylko łatwo je kupić, ale i w sklepach nie budzą konsternacji przy kasie, jak to kiedyś bywało. 
Kremowa zupa z selera sprawdzi się świetnie jako delikatna zupa po świątecznych szaleństwach lub zawsze, gdy mamy ochotę na zupę, ale niekoniecznie taką bardzo treściwą. Ta jest świetna na "rozgrzanie żołądka" przed obiadem, bez przejadania się. 😉 Podana z focaccią będzie absolutnym hitem dnia. 
Print Friendly and PDF

November 15, 2024

Ślepe ryby, czyli rzadkie pyrki

Ślepe ryby jadłam pierwszy raz w tym roku w restauracji Bamberka w Poznaniu. Jest to wielkopolska zupa o super mylącej nazwie, ponieważ nie ma nic wspólnego z rybami. Ślepe ryby, nazywane też rzadkimi pyrkami, to postna zupa ziemniaczana. Podobnie jak pyry z gzikiem, tak i ślepe ryby były daniem biednej ludności, która jedynie od święta  mogła pozwolić sobie na mięso. Skąd więc nazwa? Brak mięsa, a co za tym idzie brak tłustych ok (oczek) pływających w zupie sprawił, że zupę nazwano ślepe ryby. Tylko czemu akurat ryby? Przyznam, że nie do końca rozumiem czemu akurat ryby a nie na przykład świnki. 😉

Print Friendly and PDF

August 14, 2024

Zupa owocowa z wiśni lub czereśni

Zupy owocowe to dla jednych smakołyk, kwintesencja lata i coś co musi się pojawić w letnie gorące dni, a dla innych niejadalne paskudztwo, kompot z rozmemłanymi kluskami. Ja nie mam tak zdecydowanej opinii, ale sięgając po kolonijne smaczki, nie mogłam pominąć tego. Oczywiście w epoce moich kolonii nikt się nie przejmował tym, by kluski były odpowiednio ugotowane, zupa doprawiona i faktycznie mogło to być mało jadalne danie. Ale kiedy się robi taką zupę samemu, to smak jest zupełnie inny. I może to być coś, co w gorący letni dzień da nam trochę ochłody i energii. Z pewnością nie jest to mój ulubiony przysmak, ale na pewno nigdy zupa owocowa nie była paskudztwem. Co ciekawe, zupy owocowe gościły na stołach bogatych domów przed wielu, wielu laty. Nie był to wymysł bida-kuchni stołówkowej czasów komunizmu. Przepisy na zupy owocowe można znaleźć w książkach Disslowej, Ćwierciakiewiczowej, czy Ochorowicz-Monatowej, nie mówiąc już o przekazywanych ustnie starych przepisach regionalnych i ludowych. Ostatnio zaś miałam okazję obserwować dyskusję na temat zupy wiśniowej serwowanej z kartoflami. Sam przepis mnie zaskoczył, gdyż nigdy o takiej wersji nie słyszałam, ale to nie znaczy, że jest ona dziwna czy niedobra. Poznając od lat kuchnię regionalną, poznałam wiele przepisów i kombinacji smakowych jakich sama bym nie wymyśliła. Dyskusja nie zawsze była parlamentarna (a może była, zwłaszcza w kontekście wyczynów niektórych naszych parlamentarzystów😉 ), a przede wszystkim pokazała brak zrozumienia dla różnorodności smaków i potraw regionalnych. Ta zupa, nawiązuje do bardziej tradycyjnych wersji zupy owocowej, choć też oczywiście można ją skrytykować, jeśli się tylko zechce. Tylko po co? Zanim więc odkryję inne wersje zupy owocowej, w tym przewrotnie tej z kartoflami, spróbujmy tej najprostszej. Zwłaszcza teraz gdy czereśni mamy pod dostatkiem, a na dworzu jest tak ciepło. 

Print Friendly and PDF

May 16, 2024

Barszcz ukraiński raz jeszcze

Na początku maja 2022 r. zamieszkały u nas dwie Ole z Charkowa. Było to drugie ich miejsce w zamieszkania w Warszawie, a dla nas druga runda goszczenia ukraińskich uchodźców wojennych. Po pewnym czasie spotkałam się z nimi i zostałam nakarmiona pysznym barszczem ukraińskim i tak ogromną ilością pierogów, że z mieszkania się wytoczyłam. Jak większość Ukrainek, które uciekły przed wojną, Ole nie miały dużo, ale ich wdzięczność nie znała granic. I właśnie jedzenie stało się sposobem na odwdzięczenie się. Po roku, jedna z nich opowiedziała mi jak uciekała spod Charkowa. Tam zostawiła mieszkanie - widziałam zdjęcia zabezpieczonych plastrami szyb, jej osiedla, zniszczeń. Serce się krajało, a oczy same się szkliły słuchając tego. Od czasu, gdy poznałam Ole osobiście, jestem z nimi w kontakcie. 
Barszcz Oli bardzo mi smakował - może dlatego, że nie było w nim zbyt dużo warzyw, a może dlatego, że nie miał fasoli, a może dlatego, że po prostu był pyszny. Poprosiłam więc Olę, by mi dała na niego przepis. Dostałam przepis i filmiki z instrukcją! Zrobiłam go w domu i też wyszedł bardzo smacznie. Dzisiaj, w trzeci czwartek maja, przypada Dzień Wyszywanki, święta zainicjowanego przez studentów uniwersytetu w Czerniowcach w 2007 r. Idealna okazja by podzielić się dobrym przepisem na ukraiński barszcz. 

Print Friendly and PDF

February 14, 2024

Łemkowski war i warianka

Kryminały z Niną Warwiłow, autorstwa Jędrzeja Pasierskiego, rozgrywające się w Bieszczadach, sprawiły, że zainteresowałam się kuchnią łemkowską. Wielokrotnie w tych właśnie kryminałach ktoś gotuje jakieś potrawy łemkowskie, a tu i tam przewija się motyw historii Łemków. O ile może kryminały nie są źródłem wiedzy, to niewątpliwie natchnęły mnie do poszukiwania wiedzy na ich temat. Już wcześniej robiłam kisełycię, czyli żurek owsiany. Teraz czas przyszedł na war, bardzo rozgrzewającą zupę, typowo zimową i według mnie dość typowy przykład kuchni skromnej, by nie powiedzieć biednej. Warianka/war jest zupą podawaną w różnych wersjach jeśli chodzi o składniki - może być wegańska, ale widziałam też i gotowaną na wywarze z kości jagnięcych czy z dodatkami takimi jak grzyby suszone. Ale niezależnie od tego jaki jest przepis, jest to bardzo prosta zupa. 

Jak jedzono war? Podawany był albo z komperami, czyli ziemniakami, albo ze zlepieńcami, czyli małymi pierożkami z mięsem. Co do ziemniaków znowu jest wiele wersji - ot takie po prostu z wody, gotowane w mundurkach, tłuczone i polewane skwarkami, podawane osobno lub w samej zupie. Pewnie wszystkie wersje są prawidłowe i zależą od domu i rodziny.

Print Friendly and PDF

January 31, 2024

Zupa jarzynowa z brukwią

Przyznam szczerze, że do niedawna miałam kiepskie skojarzenia z brukwią, chociaż nigdy jej nie jadłam.  Chyba za dużo nasłuchałam i naczytałam się  opowieści o II wojnie światowej i bida-zupie z byle jaką, a czasem wręcz zgniłą, brukwią. I przez to nawet nie patrzyłam w jej kierunku, choć w USA brukiew, czyli rutabaga, jest dostępna niemal w każdym sklepie spożywczym. Podobnie zresztą jak wielu Polaków, bo niechęć do brukwi przeszła w Polsce z pokolenia na pokolenie i wcale nie tak łatwo ją kupić. Po wojnie była tak znienawidzona i kojarzona z biedą i wojennymi cierpieniami, że wręcz stała się karmą dla zwierząt, a nie dla ludzi. 
A przecież brukiew nie pojawiła się nagle w czasach wojny. Znana jest od stuleci - pierwsze wzmianki na jej temat  pochodzą ze szwajcarskiej książki botanicznej z 1620 roku, gdzie brukiew jest opisywana jako roślina dziko rosnąca w krajach skandynawskich. We Francji, Skandynawii, Stanach czy Kandzie jest popularnym warzywem. W Polsce brukiew też była znana i używana w różnych potrawach, zwłaszcza w kuchni regionalnej. Sądecka karpielanka czy też korpielanka to właśnie zupa z dodatkiem brukwi (karpieli to gwarowa nazwa brukwi w rejonie małopolskim). Zupa z brukwi z tego rejonu była na tyle popularna, że znalazła się na liście produktów regionalnych i tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Niejako po sąsiedzku, bo w Beskidzie i na Śląsku, używano brukwi (kwaków, kwacków) i w zupach, i jako zamiennika kartofli. W końcu wyparły one skutecznie brukiew, która stała się paszą dla bydła. Zanim jednak tak się stało, w ostatki kobiety tańczyły „taniec na kwacki", który miał zapewnić urodzaj brukwi. Również i na Kaszubach w zupie/gulaszu z gęsiną  używane były żôłte wrëki, czyli żółta brukiew. Właśnie ta tradycyjna kaszubska zupa z żôłtich wrëków również znajduje się na liście produktów regionalnych i tradycyjnych MRiRW. Potrawki i z z brukwią - zwykłe i przecierane - z dodatkiem kasz, grzybów, klusek, mięsa świadczą o tym, że był to naprawdę ważny dodatek kulinarny. 
Brukiew zasadniczo nie rośnie dziko - ani w Polsce, ani w innych miejscach. Jest uprawiana na potrzeby spożywcze. Jest doskonałym źródłem witaminy B i różnych minerałów, przez co coraz bardziej wraca w Polsce do łask i zyskuje na popularności wśród wegetarian i wegan.

Print Friendly and PDF

September 22, 2023

Zupa z cukinii i bobu

Robi się coraz chłodniej i  zupy powolutku wracają na nasze stoły. Póki jeszcze można kupić najsmaczniejsze cukinie w różnych kolorach, warto więc zrobić te zupę-krem. Oczywiście i później też można ją przygotowywać, zwłaszcza, że cukinie są dostępne cały rok, a i bób można zawsze kupić w sklepach śródziemnomorskich. Jednak teraz z lokalnych cukinii, trafiających w nasze ręce niemal prosto z "krzaczka", jest ona najsmaczniejsza. Z kolei mrożony bób wręcz nawet ułatwia zrobienie zupy, bo jest już obrany i wystarczy go tylko krótko gotować z innymi składnikami. 

Print Friendly and PDF

August 16, 2023

Zupa z cukinii z czosnkowymi grzankami

Ta zupa z cukinii przypadła do gustu dokładnie wszystkim w naszym domu. A to nie lada sukces, bo do tej pory tak się nie zdarzyło. Powstała przypadkowo na obiad z gościem i okazała się strzałem w dziesiątkę, pomimo iż wygląd nie do końca odzwierciedla jej walory smakowe. A to dlatego, że jest zrobiona z żółtej cukinii, a nie zielonej, która jest znacznie bardziej fotogeniczna. Słowem to zupa z gatunku lepiej smakuje niż się prezentuje. Ale warto ją zrobić. 

Zupę można przygotować na bulionie mięsnym, a także w wersji wegetariańskiej lub wręcz wegańskiej na bulionie warzywnym i z dodatkiem wegańskiej śmietany.

Print Friendly and PDF

January 24, 2023

Krupnik z grzybami

Od kilku tygodni nie mamy naszego regularnego ogrzewania, bo mamy remont. Gaz został odcięty, jedziemy wyłącznie na prądzie. Nagle doceniło się jak  jest fajnie, gdy z grzewczych kratek wieje ciepłe powietrze. Co tu ukrywać - piecykami typu słynne peerelowskie farelki wiele się nie zdziała w kwestii ogrzewania. Bywa, że budzimy się w nieźle wychłodzonym domu, bo zaprogramowane grzejniki wyłączyły się i schłodziło się gwałtownie. Albo sami wyłączyliśmy piecyki, by dać im troszkę odpocząć. O ile niektóre pokoje i kuchnia są w miarę ciepłe, o tyle łazienka przypomina mi odwiedziny u cioci Zosi w Krakowie. Wyjście zimą do łazienki w jej mieszkaniu graniczyło z odwagą. Było tam tak strasznie zimno, że chodziłyśmy do niej w płaszczu. No ale to była stara kamienica, a łazienka znajdowała się w tej niedogrzanej części. Nikomu nie chciało się ani kupować węgla na jej ogrzewanie, ani dźwigać ekstra wiader z piwnicy. Pewnie gdyby ciocia i jej koleżanki współlokatorki gotowały, sprawy miałyby się inaczej. A tak - było jak było. Dobrze, że chociaż ciepła woda była w kranach. 
Takie wspomnienia i zimne pomieszczenia w chłodne dni nastrajają do jedzenia ciepłych zup, które po prostu super rozgrzewają. Tym razem krupnik z dodatkiem grzybów. Dawno go nie robiłam, a na stronie o ukraińskim gotowaniu znalazłam zdjęcia i przepis na taki właśnie smakołyk. Mój zrobiłam jak zawsze, ale inspiracją do przypomnienia były właśnie ukraińskie rozmowy. 

Print Friendly and PDF

July 28, 2022

Chłodnik z maślanki i ogórków małosolnych

Przy takich upałach jakie panują, chłodnik to jedyne rozwiązanie by nie tylko się schłodzić, ale i przy okazji nasycić. Babcia, która miała swoje ustalone kombinacje smakowe zapewne by powiedziała, że po nim zrobi się atrament w brzuchu, jednak ja mogę powiedzieć, że nie zrobił się.  A za to spełnił swoja rolę. 

Taki chłodnik absolutnie bije na łeb na szyje wszelkie inne chłodniki pod względem prostoty wykonania. W dosłownie kilka chwil możemy popijać nim obiad lub po prostu zjeść jako zupę na lunch czy obiad. 

Print Friendly and PDF

June 10, 2022

Zupa owocowa z truskawek

Kompot z kluskami czy zupa truskawkowa? Niemal jak w przypadku majonezu (kielecki versus Winiary), zwolenników można podzielić na dwie drużyny. W przeciwieństwie do mojej mamy, od dziecka uwielbiałam zupę truskawkową. Kojarzyła mi się z domami wielu koleżanek, w których ją jadano i ze smaczniejszą stroną obiadów szkolnych, a nawet kolonijnych w okresie gdy wakacje zaczynały się we wczesnych tygodniach czerwca. Schłodzona świetnie się nadawała na obiady w upalne dni, zwłaszcza, że jako dzieciaki często spędzaliśmy je bawiąc się na dworzu. Zupa gasiła pragnienie, syciła, a jednocześnie była dość lekka. Idealna na lato! A więc czas na zupę truskawkową. Sezon truskawkowy wszak w pełni!

Print Friendly and PDF

April 16, 2022

Żurek owsiany, czyli łemkowska kisełycia

Od wielu lat, w Wielką Sobotę na obiad jemy żurek robiony na najprawdziwszym zakwasie, podawany z kartoflami i z białą kiełbasą. Kiełbasa zazwyczaj jest pieczona lub duszona, więc nie znajduje się w żurku. W tym roku było tak samo, choć nieco inaczej. Był żurek, ale nie na zakwasie żytnim, tylko owsiany, zwany kisełycią, keselicą kisyłycią lub kysielnicą. I był wybitnie smaczny. Był idealnie kwaśny i nie był zbyt gęsty. O ile żurek z żytniego zakwasu nie zachwycał dzieci, o tyle ten smakował nawet im. Kwas był tak dobry, że w zasadzie można było go pić prosto z butelki. 
Kisełycia (kisyłycia, keselica lub kysielnica) to specjalność kuchni łemkowskiej. Wiele przepisów z tego rejonu przypomina kuchnię wschodnią - np. ukraińską, a także i słowacką, rosyjską, a nawet węgierską. Stąd też znajdziemy tu holubcy (czyli gołąbki nadziewane kaszą gryczaną z dodatkiem kartofli i warzyw), haluszki (czyli kluski z surowych ziemniaków) dyruny podawane z gulaszem lub śmietaną, bałamuty (pyzy nadziewane bryndzą) czy też gulasz. Łemkowie, zwani też Rusinami lub Rusnakami, z racji zamieszkiwania na terenach Bieszczad, Beskidu Wschodniego i Beskidu Niskiego, żyli skromnie. Ich ziemie, potocznie zwane Łemkowszczyzną ((Лемковина – Łemkowyna), nie były żyzne, co wpłynęło na to jak się odżywiali. Zajmowali się uprawą ziem dostępnych na górskich zboczach i wypasem swoich stad. Ich kuchnia oparta jest przede wszystkim na tym co znaleźli w lasach, a więc grzybach i owocach leśnych, a także na owocach sezonowych, ziołach oraz kaszach, kartoflach, nabiale. Mięso nie gościło często na stołach Łemków, a jeśli już to była to przede wszystkim baranina/jagnięcina lub wołowina. W 1947 roku, z powodów politycznych, Łemków wysiedlono w ramach akcji Wisła, częściowo na Ziemie Zachodnie Polski, a częściowo do Ukrainy. W dużej mierze zniszczyło to wschodniosłowiańską grupę etniczną, stanowiącą integralną część narodu rusińskiego/karpatoruskiego. Dzisiaj można znaleźć tylko ślady Łemków w Czertyżnem (Чертіжне) czy Bielicznej (Білична), którą włączono do wsi Izby. Można tam zobaczyć stare krzyże i kapliczki przydroże, stary cmentarz łemkowski, a nawet zabytkową cerkiew św. Michała Archanioła. Od pewnego czasu łemkowska kultura przeżywa swoisty renesans. Pojawiły się artykuły i książki o Łemkowszczyźnie, przepisy kulinarne, restauracje, w których można skosztować łemkowskich potraw. Łemkowska kultura jest ocalana od zapomnienia. 
Print Friendly and PDF

February 22, 2022

Perska zupa pomidorowa z soczewicą i ryżem

W najmniej oczekiwanym momencie wróciła zima. Zrobiło się mroźno, posypało troszkę śniegiem. Po żonkilach, które już z niecierpliwością zaczynają kwitnąć, po hiacyntach i tulipanach. Nawet róże już puściły pierwsze pędy. Miejmy nadzieję, że żadnym z kwiatów to nie zaszkodzi. W lutym co prawda nikogo nie powinno to dziwić, ale było już tak wiosennie, że mało kto pamiętał, że kalendarzowo jest zima i wszystko jeszcze może się zdarzyć. Luty najwyraźniej uznał, że trzeba przypomnieć o tym. 
Takie chłodne dni, gdy temperatura odrobinę podnosi się powyżej 32 F/0 C, są idealne by rozkoszować się tą rozgrzewającą perską zupą pomidorową. W niczym nie przypomina ona naszej zupy pomidorowej, ale wpasowuje się idealnie w smaki śródziemnomorskie - i przez dodatek przypraw, takich jak kumin, i składników takich jak soczewica. Ta zupa nie tylko rozgrzewa w zimowy dzień, ale i syci tak, że w zasadzie nic więcej nam nie jest potrzebne na obiad. Nic więc dziwnego, że jak inne zupy z soczewicy, w restauracjach jest podawana jako dodatek w małych miseczkach. 
Print Friendly and PDF

September 07, 2021

Lekko kremowa zupa pomidorowa z kawałkami pomidorów

Zupę pomidorową mogę jeść w każdej postaci - oczywiście dobrą, bo nie chodzi mi o tę z puszki firmy Campbell. 😉 Ale zasadniczo uwielbiam wszystkie - i taką tradycyjną polską, i kremową, i kremową z kawałkami pomidorów. Teraz kiedy pomidorów jest zatrzęsienie, robi się takie zupki z łatwością, a smakują tak, że nie można się oderwać od garnka. Podana ze świeżymi bagietkami czy foccacią jest doskonałym lunchem, a nawet lżejszym obiadem. A ponieważ nagle dostałam kosz przecudnych pomidorów, prosto z krzaczka, pachnących, aromatycznych, to aż się prosiło, by te miększe, bardziej dojrzałe wykorzystać na taką niepowtarzalną zupę. Z dodatkiem rosnących przy domu ziół wyszła rewelacyjnie. Print Friendly and PDF

May 18, 2021

Minestra maritata, czyli włoska zupa pulpecikowa

W pierwszej chwili myślałam, że to zupa podawana na włoskich weselach. Tak jak rosół czy barszcz na weselach w Polsce. Tymczasem nie ma nic mylniejszego. Wcale tu bowiem nie chodzi o wesele, a pożenienie w jednej zupie zielonych warzyw i mięsa. Historia tej zupy wiedzie nas do Toledo w Hiszpanii, gdzie była ona znacznie cięższa, bo używano do niej wielu różnych mięs i warzyw, gotowanych przez dłuższy czas na małym ogniu. Nie dodawano do niej wtedy makaronu, bo w czasach starożytnych był to luksus, a zupa była raczej pożywieniem chłopskim. Stąd zupa powędrowała do Neapolu, gdzie nadal gotowano je wykorzystując kombinację różnych mięs. Warto jednak pamiętać, że nie były to wytworne mięsa, a raczej ich resztki. No i oczywiście różne zielone warzywa - jarmuż, endywia, cykoria czy włoska kapusta. W rejonie Campanii, minestra maritata jest zupą przygotowywaną w czasie świniobicia - wtedy właśnie resztki mięsa trafiają do niej - często w postacie kiełbasek lub pulpetów. Wraz z włoskimi emigrantami zupa powędrowała z Włoch do Ameryki, gdzie z czasem stała się bardzo popularna. Jak to zwykle bywa w przypadku takich dań, przepisów na minestra maritata jest cała masa. 

Pomijając to, że minestra maritata jest po prostu bardzo smaczną zupą, to jest to idealne danie na dzień, gdy się spieszymy i mamy mało czasu na gotowanie. Robi się ją naprawdę szybko. I choć obecnie jest znacznie lżejsza od tej oryginalnej,  nadal jest tak sycąca, że w naszym domu zwykle robi za cały obiad.

Print Friendly and PDF