Showing posts with label drinki. Show all posts
Showing posts with label drinki. Show all posts

August 12, 2026

Aperol Spritz z sorbetem z marakui

Zasadniczo nie przepadam za Aperol Spritzem. I nigdy nie byłam w stanie zrozumieć jego popularności. Po kilku próbach rozsmakowania się w nim, przestałam go zamawiać. Ale niedawno wyświetliła mi się reklama sorbetu marakujowego, podanego z aperolem. Wyglądała tak przekonywująco, że postanowiłam wypróbować taki drink. I okazało się, że intuicja mnie nie zawiodła, bo ta wersja jest nieporównywalnie lepsza od oryginału. A do tego tak ładnie się prezentuje!

O ile Aperol Spritz jest typowym aperitifem, podawanym przed obiadem, o tyle ta wersja czyni go bardziej deserowym drinkiem. Wytrawny smak oryginalnego Aperolu dzięki sorbetowi jest przełamany kwaskowym, ale jednocześnie delikatnie słodkim smakiem sorbetu. I to właśnie sprawia, że chce się sięgać po kolejne kieliszki i dolewki. Bez obawy - nie jest to mocny drink i nie ma go na tyle dużo, by sobie zaszkodzić. 

Typowo, Aperol przygotowuje się w proporcjach 3-2-1. Są to trzy części Prosecco, 2 części Aperolu i 1 część wody sodowej. I wszystko to miesza się z dużą ilością lodu. Ale często są one dostosowywane do gustu pijących Aperol Spritz. W moim drinku, proporcje te zachowałam, tyle że nie dodaję wody i lodu. Zamiast nich mam sorbet. 

Print Friendly and PDF

August 07, 2026

Espresso tonic

Espresso tonic już dawno podbiło serca kawoszy. Latem orzeźwia i daje prawdziwego kopa energetycznego. Dla osób, które jak ja nie przepadają za samym espresso, jest to świetna alternatywa, szczególnie w te dni, gdy nie ma się energii. A do tego smak - musujący i rześki. Słodycz toniku oraz ziołowa goryczka chininy przełamują mocny smak mocnego espresso, dzięki czemu napój smakuje bardziej jak wyrafinowany bezalkoholowy koktajl niż tradycyjna kawa. Z kolei bąbelki sprawiają, że napój wydaje się lżejszy i bardziej orzeźwiający. Tonik zazwyczaj ma również subtelny cytrusowy smak, który podkreśla aromaty obecne w kawie. 
Print Friendly and PDF

July 29, 2025

Czereśniowy milkshake

A pozostając przy temacie milkshake'ów, do których chyba nie trzeba przekonywać nikogo, kto lubi lody i różne do nich dodatki, to propozycja kolejnego owocowego na bazie lodów waniliowych. A jeśli jest jeszcze ktoś, kto nie pił nigdy milkshake'a, co chyba jest mało prawdopodobne, to wyjaśniam, że jest to super deser letni. Nigdy tak nie smakują jak właśnie w gorące dni. Do tej pory królował u nas milkshake truskawkowy, ale w tym roku czereśnie, te lokalne, najpyszniejsze, zdecydowanie zapanowały nad innymi owocami sezonowymi. Nie żeby nam nie smakowały truskawki, ale po prostu trafił się cudowny sezon czereśniowy. A one same są niczym wyhodowane na sterydach, choć nie jest to prawda. Są piękne, dorodne, mięsiste. Nawet Raina, u której je kupuję, komentowała którejś niedzieli, że takich dorodnych czereśni sadownicy nie pamiętają. Stąd też przerabiam je na wszystko co się da, by nacieszyć się nimi w każdej postaci.  Print Friendly and PDF

July 04, 2025

Porn star martini

Obok mangority, którą wiele lat temu piłam w San Diego, jest to chyba jeden z najbardziej letnich drinków. To po prostu lato i egzotyczne smaki w kieliszku! W swojej książce "Shaken & Stirred" z 2004 r., jej autor i twórca drinka, Douglas Ankrah, wyjaśnia, że pierwotnie nosił on nazwę Maverick Martini, na cześć klubu dla dżentelmenów, który często odwiedzał w Kapsztadzie w Południowej Afryce. Hmm... klub dla dżentelmenów. 🤔 Mówiąc krótko to nic innego tylko eufemistyczna nazwa klubu ze striptizem. No dobra, ale nie o tym tu mowa. Wracamy do drinku.  Biorąc pod uwagę to, że marakuja ma renomę bycia afrodyzjakiem i to, że pierwsza nazwa drinku nawiązywała do klubu dla panów, nie dziwi zmiana nazwy z nic nie mówiącego Maverick Martini i to, jak szybko zyskał rozpoznawalność jako Porn Star Martini.

W 2019 roku brytyjska organizacja branży alkoholowej Portman Group wydała orzeczenie, które zmusiło sieć Marks & Spencer do zmiany nazwy puszkowej wersji tego koktajlu, po skargach dotyczących sugestywnego czy wręcz prowokacyjnego charakteru oryginalnej nazwy. W rezultacie wiele marek zdecydowało się na użycie łagodniejszej nazwy Passion Star Martini, aby uniknąć bardziej pikantnych skojarzeń związanych z tym drinkiem. Jak łatwo się domyśleć, nie zdało się na wiele i nazwa Porn Star Martini nadal dominuje w barach i przepisach.

Print Friendly and PDF

June 21, 2025

Espresso martini

Dzień Narodowego Martini obchodzony jest od około 1997 roku i oryginalnie przypadał na 19 czerwca. Nie jest jasne, kto zapoczątkował ten dzień, ale wiadomo, że  w 2012 roku Belvedere Vodka stworzyła World Martini Day, który również miał być obchodzony 19 czerwca. Jednak w pewnym momencie przeniesiono obchody z 19 czerwca na trzecią sobotę czerwca. Być może dlatego, że w soboty pije się więcej niż w ciągu tygodnia? 😉
Martini, od czasu powstania w XIX w. doczekało się wielu odmian, w tym słynnego Vesper martini, który pił Bond. James Bond. Oczywiście "shaken, not stirred". Inne wariacje na temat martini to dry martini, wet martini, chocolate martini, cucumber martini flirtini, porn star martini i oczywiście vodka martini, znacznie lepiej znane pod nazwą espresso martini. 

Espresso martini przygotował pierwszy raz Dicka Bradsella pod koniec lat 80. w Fred's Club w Londynie dla młodej kobiety, później modelki która  - jak opowiada w wywiadzie powszechnie dostępnym na youtube - poprosiła o „coś, co mnie obudzi, a potem rozwali”. Wieść niesie, że tą młodą kobietą była Naomi Campbell, ale nie jest to potwierdzone. 

Dick Bradsell, podobnie jak jego drink vodka/espresso martini uważany jest w świecie barmańskim za guru. Nie tylko serwował świetnie drinki, ale i wprowadził standardy barmańskie, których wpływ odczuwalny jest do dzisiaj. W jego przekonaniu sok owocowy używany do drinków musiał być wyciskany na świeżo, kieliszki – dobrze schłodzone, lód – używany w kopiastych  ilościach, a gościnność okazywana z radością. Dzisiaj te zasady wydają się nam oczywistymi oczywistościami, co świadczy wyłącznie o ogromnym wpływie jaki Bradsell wywarł na kulturę barmańską.

Print Friendly and PDF

May 05, 2024

Jalapeño Margarita

Margarity nie trzeba przedstawiać. Według różnych źródeł pierwszy na nią przepis  pojawił się w 1938 roku, przygotowany przez barmana na cześć tancerki, Rity de la Rosa. Z kolei według innych opowieści, margarita została wymyślona w 1938 roku przez Carlosa "Danny" Herrerę w jego restauracji  Rancho La Gloria, znajdującej się w połowie drogi między Tijuaną a Rosaritą w Baja California. Według tej wersji została zrobiona dla klientki, byłej tancerki Ziegfeld Follie, Marjorie King, która była uczulona na wiele gatunków alkoholu, ale nie na tequillę. Później - według tej wersji - została spopularyzowana w okolicach San Diego, a dokładnie w La Plaza restaurant w La Jolla. No cóż - sukces ma zawsze wielu ojców, więc tak naprawdę to nie wiadomo jak to było z tą margaritą.😉  To co jest pewne, to to, iż podbiła świat i można ją wypić w niejednym miejscu. Ja akurat nie przepadam za margaritą, ale nie znaczy to, że ona nie pojawia się u nas w domu.  Podobno w gorące dni, przy grillu lub meksykańskim jedzeniu smakuje najlepiej. Ta serwowana z papryczkami jalapeño, jest jeszcze lepsza, a pijącym ją zapewnia ostrzejszych wrażeń. 

Print Friendly and PDF

December 09, 2023

Nalewka świąteczna

Kiedy wprowadziliśmy się do domu, nabrałam rozpędu z szykowaniem przetworów różnej maści. W tym właśnie nalewek. Bo choć nie jestem specjalnie dobrą kompanką do picia, to od czasu do czasu mam ochotę na jakiś ciekawy w smaku likier. Najbardziej lubię likiery czekoladowe lub "krówkę". Jednak święta nastrajają do czegoś innego - o smaku suszonych owoców czy piernika. Nalewkę bożonarodzeniową zrobiłam pierwszy raz wiele lat temu, w zamierzchłych przedinternetowych czasach, gdy znalazłam przepisy na różne nalewki w jakimś przysłanym mi piśmie. 
Nalewka dość szybko dojrzewa, więc wystarczy jej nawet tylko 2-3 tygodnie, by być gotową na święta. Ale oczywiście można zrobić ją wcześniej. Z pewnością jej to nie zaszkodzi. 
Print Friendly and PDF

May 30, 2023

Pink martini

To jeden z najlepszych drinków jakie piłam. Bardzo delikatny, ale nadal pozwalający rozkoszować się smakiem. Jest on nieco wzorowany na klasycznym drinku Cosmopolitan, ale zdecydowanie różni się od niego przez dodatek soku grapefruitowego. No a przy tym ślicznie wpasował się w jedną z moich ulubionych grup - Pink Martini. I w  prezent jaki dostałam - bilety na ABSOLUTNIE REWELACYJNY koncert właśnie tej grupy. 

Zaletą Pink Martini jest to, że w zależności od tego ile dodamy słodkiego syropu (Simple Syrup) może on być bardziej wytrawny (kwaskowaty) lub deserowy (słodki). W każdej wersji jest świetny - zwłaszcza w ciepłe letnie dni. 

Do wykończenia drinku warto wykorzystać cukier w różowym kolorze. 


Print Friendly and PDF

June 28, 2021

Milkshake truskawkowy

Kiedy w 1984 roku po raz pierwszy zawitałam do USA, moje standardy żywieniowe były koszmarne. Wynikało to zarówno z tego, że gdy jest się młodym, to rzadko kiedy zwraca się uwagę na jedzenie, a zwłaszcza na jego wartości odżywcze, jak i z zafascynowania się tym, co było tu dostępne, a nieosiągalne w Polsce. I tak to właśnie trafiłam do fast-foodowych sieci typu McDonald's, które mnie do pewnego stopnia zachwyciły. Za Żelazną Kurtyną takich miejsc nie było. Co najwyżej był bar mleczny. Tymczasem McDonald's sprawił, że nie tylko poznałam smak burgerów,  chicken nuggets czy apple pie, ale i milkshake'ów. WOW! Bomba kaloryczna, rzec by można. Tyle, że  kiedy się ma 17 lat, nie liczy się kalorii! Ale to nie koniec tej historii. Był to rok olimpijski. Olimpiada letnia była w Los Angeles. McDonald's jako sponsor, do każdego posiłku dodawał zdrapkę - kiedy kiedy punktowane miejsce w danej dyscyplinie, określonej na tejże karteczce, zajęli Amerykanie dostawało się burgery, chicken nuggets, frytki i picie - do wyboru. Niestety McDonald's nie przewidział, że kraje bloku wschodniego, za wyjątkiem Rumunii, zbojkotują olimpiadę i Amerykanie będą dosłownie kosić medale. Na jedną zdrapkę, często można było dostać i burgera czy chicken nuggets, i picie i frytki. W końcu nawet McDonalds nie podołał tej wygranej zawodników amerykańskich i ograniczył wygrane konsumpcji do jednej rzecz na jedną zdrapkę. Ale i tak, rzadko kiedy płaciliśmy za jedzenie, bo zdrapek mieliśmy więcej niż mogliśmy przejeść. A w końcu, mimo skromnego budżetu, nie żywiliśmy się tylko tu. McDonlad's był miejscem jedzenia wyłącznie w czasie podróży. Tak czy siak, wtedy uznałam milkshake za najlepszy wynalazek świata. Oczywiście czekoladowy. Zdania nie zmieniłam nawet pod wpływem zohydzania mi go przez mojego gospodarza, Mariana, który wyszukiwał coraz to nowe i coraz bardziej odpychające i coraz obrzydliwsze porównania. Nigdy potem już nie piłam milkshake'ów, a przynajmniej w takich ilościach. Jakoś pewnego dnia odeszła mi na nie ochota, a kiedy wróciłam do Stanów kilka lat później, nie smakowały mi jak wtedy, latem 1984 roku. Aż ostatnio, przypomniałam sobie o tym najlepszym wynalazku świata w czasie podróży, podczas wizyty w lodziarni. Po powrocie do domu zaczęłam je robić niemal codziennie - zwłaszcza w czasie najgorszych upałów. I nie czekoladowe, a truskawkowe. Milkshake, z dodatkiem sezonowych, lokalnych truskawek jest nie do pobicia. I gdyby nie wyrzuty sumienia z powodu dodawanych do niego lodów, z pewnością piłabym go znacznie częściej.  Print Friendly and PDF

December 31, 2020

Eggnog

Ledwie przeminie Halloween, a w sklepach pojawia się eggnog - napój z żółtek, mleka i śmietany, doprawiony cukrem i gałką muszkatołową. Dodawany jest do kawy, wzmacniany alkoholem typu whiskey, bourbon czy rum lub po prostu pity bez żadnych dodatków. Eggnog jest - rzec by można - stary jak świat. Jego historia jest długa, bo zaczyna się od brytyjskiego napoju posset pitego w czasach średniowiecza. Posset był mieszanką ciepłego mleka, przypraw korzennych i alkoholu - piwa lub wina. Uważany był za remedium na przeziębienia.  Ale już w XIII w. mnisi wzbogacili go jajkami i figami, zaś w przepisie z XVII w. pojawiają się i żółtka, i białka, i wino, i cynamon, i gałka muszkatołowa, i śmietana, i cukier. Od tego czasu kolejne przepisy i wersje ewoluują. Dzisiaj już raczej nie dodaje się 18 żółtek i 8 białek na niecały litr wina, ale napój ten niewątpliwie nadal jest sycący i kaloryczny. 

Przez wiele lat eggnog uchodził za napój wyższych sfer -  ze względu na jajka, na sherry, brandy czy maderę do niego dodawano. Z czasem jednak alkohole te zostały wyparte przez mniej wykwintne whiskey, bourbon i rum, a eggnog, wraz z podbojem Ameryk trafił i na zachodnią półkulę. 

Eggnog, w wersji wzmocnionej, obok grzańca kojarzy mi się z Berlinem, gdzie spróbowałam go na jednym z licznych świątecznych bazarów. Był gorący i mocny. Nie umiałam stwierdzić jaki był w nim alkohol - zapewne piwo, bo taka wersja jest w Niemczech najbardziej popularna. 

Print Friendly and PDF

August 12, 2020

Coffee milk tea z bobą

W przeciwieństwie do moich dzieci nie przepadam za bobą. Zupełnie nie ruszają mnie azjatyckie napoje z glutowatymi kuleczkami. One jednak chętnie je piją. A że zrobiła się na nie moda, to miejsc, gdzie można je kupić wyrosło wokół nas jak grzybów po deszczu. Mamy jedno ulubione. W ramach wspierania biznesów w ciężkim okresie, kupowałyśmy tak swoje ulubione drinki - one z bobą, ja bez. Nie do końca to prawda z tym wspieraniem - a dokładniej to półprawda, bo nie wiem co bardziej wspierałyśmy - biznes czy swoje zachcianki i apetyt na te drinki. 😉 Jednym słowem powstały dwie pieczenie na jednym ogniu. A ponieważ nie jest to najtańsza zachcianka, postanowiłyśmy same się nauczyć jak robić takie napoje. W setkach przepisów jakie można znaleźć najbardziej interesowało nas wykonanie części mlecznej herbaty, która smakowała z lekka jak mocna bawarka. Efekt ostateczny przerósł nasze oczekiwania, gdyż jak okrzyknęły panny - udało się nam to idealnie. Nie pozostaje mi nić innego tylko zaakceptować ich opinię, bo sama nie pijam tego smakołyku. 😉 
To co trzeba pamiętać, to to, iż jest to zimny napój, a więc mleczna herbata musi być przygotowana z wyprzedzeniem co najmniej kilku godzin. Ja często robiłam większą porcję i przechowywałam w lodówce przez 2-3 dni. 

Print Friendly and PDF

February 14, 2017

Krówka

Zaczęło się niewinnie od butelki likieru o nazwie "Krówka" przywiezionego z Polski. Był pyszny - zwłaszcza dla tych , którzy lubią cukierki krówki. Miał być używany jako polewa do lodów - hahaha! Nie miał żadnej szansy, by doczekać sezonu lodowego. Wkrótce po likierze została butelka w barwach łaciatej krówki i wspomnienie po tym jak była ona dobra. Ale .... jeszcze kiedy tak degustowaliśmy ten likier z małych kieliszeczków, wpadłam na pomysł by samej go zrobić używając masy krówkowej własnej produkcji. I udało się. Likier wyszedł praktycznie nieodróżnialny od tego z Polski. 
Print Friendly and PDF

April 10, 2016

Margarita truskawkowa (strawberry margarita)

Co prawda nie jestem wielką wielbicielką tequilli, ale zdarza mi się zasmakować w niej. Pod warunkiem, że nie jest to zwykła margarita, a truskawkowa. Moja wersja co prawda nie do końca pokrywa się z tym, co można znaleźć w przepisach barmanów, bo w pośpiechu nie przyszło mi do głowy sprawdzać dokładne receptury. Jednak wyszła na tyle smacznie, że była powtarzana i z przyjemnością pita. Barmani pewnie by uznali jednak to za profanację przepisu. Trudno - widać nie mamy tak wysublimowanych gustów. ;) A może ciepła, wręcz letnia aura, obiad przygotowany na grillu, a przede wszystkim doborowe towarzystwo sprawiło, że tak bardzo nam smakowała ta wersja margarity? 


Print Friendly and PDF

July 17, 2015

Letnia Sangria z truskawkami i morelami

Dostałam butelkę Sangrii. Powstał drink czy dwa, a potem butelka trafiła do lodówki. I tak tam stała zapomniana. Nikt na nią nie spojrzał, a jeśli już, to po to, by przesunąć ją głębiej i zrobić miejsce dla innych rzeczy. W końcu zlitowałam się nad nią  - bardziej z chęci pozbycia się jej niż faktycznej chęci picia. I nagle okazało się, że jest pyszna! A to dzięki owocom jakie w niej wylądowały i nadały smaku. Na imprezie zniknął dzban Sangrii i owoce, które nią przesiąkły. I tak się zaczęło! Teraz już Sangria nie ma szansy tyle leżakować w lodówce. 

Print Friendly and PDF

July 01, 2015

Aperitif

Kiedyś bardzo chciałam wypić aperitif. Wydawało mi się bowiem, że to wspaniały napój podawany na bardzo eleganckich przyjęciach - koniecznie latem i koniecznie w ogrodzie. Wyobrażałam sobie - na podstawie filmów - jak musi być super fajnie tak sączyć aperitif i chodząc po ogrodzie i rozmawiając z innymi gośćmi. Z czasem się okazało, że aperitif można zrobić samemu w najróżniejszy sposób, bo to jest po prostu drink podany przed posiłkiem, a nie jakiś konkretny. Można na przykład zrobić go z vermouthu. I nie koniecznie musi to być jakiś znany drink - wystarczy wykorzystać sezonowe owoce, by nasz aperitif nabrał i pięknego koloru, i pięknego smaku. 





Print Friendly and PDF

February 17, 2015

Musujące campari z pomarańczami blood orange







Nowy Rok witaliśmy tradycyjnie szampanem, ale głównie w drinkach. Warto więc i na zakończenie karnawału wypić szampańskiego drinka. Tym razem to połączenie pomarańczy (odmiana blood), szampana lub wina musującego i campari. Całość delikatna i idealna do picia o każdej porze dnia. Ach! Gdyby jeszcze latem można było dostać te pomarańcze!!!!! 







Print Friendly and PDF

February 13, 2015

Blood orange mimoza

Momosa uchodzi za elegancki i wykwintny drink na bazie szampana i soku z owoców cytrusowych, przede wszystkim soku z pomarańczy. Jego nazwa pochodzi od żółtych kwiatów mimozy,  Acacia dealbata. Podawany jest zwykle rano, w czasie brunchu lub na weselach.

Proporcje mimozy bywają różne, choć najczęściej przygotowuje się ją z równej ilości szampana i soku pomarańczowego. Jeśli chcemy mocniejszych wrażeń, należy sięgnąć po Buck's Fizz, w którym szampana jest dwa razy więcej niż soku pomarańczowego. 

Hiszpania jest chyba najbardziej znanym miejscem, gdzie od wieków serwuje się mimozę - nic dziwnego, jest tu pełno i pomarańczy, i win musujących. 

W walentynkowy dzień, i to w dodatku taki, który wypadł w weekend, aż się prosi o mimozę! 
Mimoza z czerwonych pomarańczy  szczególnie nadaje się na Walentynki. A ponieważ jest delikatna, jak na mimozę przystało, można nią zacząć dzień, a można sobie ją sączyć przed obiadem lub z deserem po obiedzie. Słowem pasuje o każdej porze tego dnia.

Print Friendly and PDF

January 03, 2015

Kir Royale

Okres noworoczny sprzyja wznoszeniu toastów za pomyślność. Co prawda Sylwester już minął, ale jeszcze spotykamy się z bliskimi i popijamy szampana. Stąd kolejna propozycja na koktajl na bazie szampana likieru z czarnej porzeczki, czyli crème de cassis – Kir Royale. Ten słodki likier doskonale współgra z wytrawnym szampanem bez żadnego uszczerbku dla smaku całości.


Oryginalny Kir, wywodzi swoją nazwę od nazwiska burmistrza miasta Dijon w Burgundii, Félixa Kira. Serwował on swoim gościom blanc cassis, czyli koktajl zrobiony z białego wina (Bourgogne Aligoté) i crème de cassis, w proporcji 1/3 likieru i 2/3 wina.  Obecnie preferuje się proporcje 1-5 do 1/4 likieru, a oficjalny przepis  International Bartenders Association zaleca 1/10 crème de cassis. Z czasem zaczęto też używać innych win, np. typu Chardonnay, i najróżniejszych likierów, dzięki czemu powstało wiele jego wersji. Jedną z nich jest właśnie Kir Royale, czyli koktajl zrobiony z szampana i crème de cassis. Historia tego koktajlu jest o tyle ciekawa, że jego powstanie nie było efektem poszukiwania nowych wrażeń smakowych, lecz było wynikiem strat wojennych i próbą poradzenia sobie z nadmiarem białego wina, po tym jak niemieccy okupanci skonfiskowali czerwone wina Burgund. 

Print Friendly and PDF

January 01, 2015

Mimoza, czyli pomarańcze i mandarynki

Nawet jeśli nie lubimy szampana Nowy Rok musimy nim zacząć. W końcu tradycji musi stać się zadość i toast noworoczny należy wznieść właśnie szampanem. Ale po toaście możemy już przyznać się do tego, że nie jest to nasze ulubione wino. I wtedy warto zmieszać szampana z sokiem pomarańczowym. 

Oryginalnie mimoza, podawana poranną porą, jest przygotowywana z soku pomarańczowego, który łagodzi ostry smak szampana. Również i sok mandarynkowy nadaje się idealnie do tego, by przygotować mimozę. Ale wtedy puryści drinkowi zapewne powiedzieliby, że jest to już inny drink - na inną okazję. A co tam! Niech mówią. Mnie taka odmiana mimozy bardzo smakuje!

Print Friendly and PDF

July 06, 2014

Mocha na zimno

W zasadzie kawa mogłaby dla mnie nie istnieć. Spokojnie mogę się bez niej obejść. Gorzej z herbatą, ale to już zupełnie inna sprawa. Jednak latem nachodzi mnie od czasu do czasu ochota na zimną kawę. Najlepiej mochę. Czyli po prostu z nutką czekolady, ale tylko nutką, bo czekolada nie powinna zdominować smaku kawy. I taką właśnie, w wersji na zimno serwuję w letnie upalne weekendy! Aż nadchodzi dzień późnego lata, kiedy mocha już tak nie smakuje. To nieodzowny znak, że idzie jesień.... Do jesieni jeszcze daleko, a więc czas na mochę. 



Print Friendly and PDF