Showing posts with label bułki. Show all posts
Showing posts with label bułki. Show all posts

February 24, 2026

Grahamki jak u Babci

Grahamki zawsze będą mi się kojarzyć z Babcią. I zawsze je bardzo lubiłam. Nie, Babcia ich nie piekła, ale kupowała i przyznam, że zawsze były super smaczne. Babcia zawsze miewała różne chleby - ewidentnie lubiła zmieniać smak. Teraz kiedy przyjeżdżam do Polski, przynajmniej raz kupuję grahamki. I choć nie jeden chleb wyszedł z mojego pieca, grahamki nigdy mi nie wychodziły na tyle, bym była z nich zadowolona. W końcu jednak udało się. 

Bułki grahamki w dużej mierze zawdzięczamy Sylvestrowi Grahamowi, który w ramach propagowania zdrowej żywności opartej na naturalnych składnikach opracował recepturę mąki, którą znamy dzisiaj jako mąkę graham. Różnica wynika ze sposobu obróbki ziaren pszenicy - w mące razowej, mieli się je w całości, a mąka grahama powstaje z połączenia w odpowiedniej proporcji uzyskanej osobno mąki białej z zarodnikami i otrębami. W Polsce nazwa graham kojarzy się z bułeczkami grahamkami czy chlebem, a w USA z krakersami. Mąka graham sprawia, że pieczywo z niej zrobione jest delikatniejsze, bardziej puszyste niż pieczywo razowe. Jest więc swego rodzaju kompromisem między pieczywem razowym a białym.

Print Friendly and PDF

November 15, 2025

Bułki bez wyrabiania

Od lat jemy chleb robiony metodą bez wyrabiania. Jest pyszny i super prosty w zrobieniu. Tym razem jednak zostały one przerobione na bułki z dużą ilością pestek słonecznika i dyni. Ot tak, dla odmiany od stałej rutyny. I choć miały znacznie bledszą skórkę niż chleb, to były chrupiące i naprawdę nieźle smakowały.

Bułeczki świetnie się sprawdzą na późniejsze śniadanie lub lunch. Serwowane na świeżo, niemal ciepłe, są najlepsze. 


Print Friendly and PDF

September 23, 2025

Ekspresowe bułki śniadaniowe z serem

Bardzo proste bułki śniadaniowe. Szybkie do zrobienia, więc rzec by można że idealne na sytuacje, kiedy nagle się okazuje, iż rodzina wykazała się niespodziewanie większym niż normalnie apetytem i zniknęło nagle więcej chleba niż powinno. Z chlebem w ogóle jest dziwna sprawa, bo często ciężko utrafić w odpowiednią jego ilość. Bywa, że znika jak szalony, by innym razem sczerstwieć, bo nikt nie ma na niego ochoty. A te bułki, nie dość, że mają masę ziarenek, że dzięki serowi mają sporo białka, a więc są fit, to jeszcze robi się je szybko. No tyle, że nie oszukujmy się - najlepiej smakują krótko po upieczeniu i nie należy ich robić na zapas. Ponieważ lubię się bawić przepisami, to polecam eksperymentowanie i używanie różnych ziarenek i pestek, w tym dodając ich troszkę do ciasta bułeczek. 

Print Friendly and PDF

May 19, 2022

Obwarzanki

Obwarzanki (обарінки lub обварінки) zna chyba każdy.Bo jest to jedna z tych potraw, które znane są po obu stronach granicy. To też jeden z tych łakoci, który można kupić na festynach, na rynkach w różnych większych i mniejszych miasteczkach. W moim ulubionym ukraińskim sklepie, kupuje się je na torby. Nie są na sznureczkach, tylko luzem. W ramach eksperymentowania z kuchnią ukraińską nie mogłam pominąć obwarzanków. Właśnie takich na sznureczku. Obwarzanki były takie jak za czasów dzieciństwa, gdy kupowało się je na koloniach gdzieś na wycieczkach.
Oczywiście zaraz po upieczeniu były mięciutkie i pyszne, ale i takie lekko podeschnięte były przepyszne. Takie właśnie jak kupowane na straganach.
Obwarzanki można zrobić przy okazji pieczenia bublików. Jest to dokładnie to samo ciasto, tyle że bubliki są większe, a obwarzanki mniejsze. A między nimi są średniej wielkości "baranki", które nie mają odpowiednika w języku polskim, ale też można się na nie skusić.

Print Friendly and PDF

April 25, 2022

Bubliki

Mieliśmy w domu wspaniałą, pełną energii płytę Barbary Rylskiej, Sex appeal. Z okładki spoglądała piękna Rylska, w uwodzicielskim stroju i z papierosem w ręku. Jako dziecko fascynował mnie ten strój, a zwłaszcza rajstopy-kabaretki. Płyta była wspaniała - różnorodna w stylu. Uroku dodawała narracja Lucjana Kydryńskiego, z jego charakterystycznym r. Od dziecka uwielbiałam słuchać tej płyty. Zszargana była z pewnością przeze mnie, bo dzieciom nie było tak łatwo delikatnie obsługiwać gramofony. Jedną z piosenek na płycie były "Bubliczki". Nikt tak nie zaśpiewał tej piosenki jak Rylska. Do dzisiaj pamiętam częściowo słowa.


Ach, kupcie bubliczki,
Gorące bubliczki,
Gdy dacie rubliczki,
Nakarmię was!
Tę prośbę mam jedną:
Gdy gwiazdy w krąg zbledną,
Wspomóżcie mnie biedną
Choć jeden raz.

Wtedy nie wiedziałam do końca co to są bubliczki. Ale wyobrażałam sobie sprzedającą je, jak kogoś pomiędzy sprzedającymi kwiaty w wielu przedwojennych filmach, a straganiarkami sprzedającymi pyzy czy pączki na bazarze Różyckiego. Zupełnie natomiast nie umiałam sobie wyobrazić bubliczków. Dopiero po latach dotarło do mnie, że bublik (бублик) to forma bajgli, popularnych w różnych rejonach, w tym w Ukrainie. Stąd też trafiły na moją listę potraw do próbowania. Według jednej z wersji, bubliki mają swój początek w Odessie, skąd powędrowały w świat. Tam też powstała wspomniana piosenka, napisana w 1926 roku przez Jacoba Yadova, a inspirowana nawoływaniami sprzedających bubliczki niemalże w każdym miejscu.

Print Friendly and PDF

March 10, 2022

Pampuszki

Pampuszki, czyli odrywane bułeczki. Mogą być na słodko, a mogą być wytrawne. Tak jak te, najbardziej znane, polane po upieczeniu, oliwą czosnkową z pietruszką i koperkiem. Są delikatne, mięciutkie i same po prostu wchodzą do buzi. Można podać je jako przystawkę lub dodatek do innych potraw. Świetnie uzupełnią każde danie, w tym, a może przede wszystkim, barszcz ukraiński. 

Pampuszki wytrawne nie są niczym naziewane. Pampuszki na słodko do złudzenia przypominają nasze pączki - są smażone, a nie pieczone i są nadziewane dżemem czy powidłem. W okresie świątecznym, od 2008 roku we Lwowie odbywa się Festiwal Pampuszkowy. W 2012 roku utworzono na nim największą pączkowa mozaikę, która trafiła do księgi rekordów Guinessa. 

Samo słowo pampuszka oznacza pulchną osobę - dziecko czy kobietę, z rumianymi policzkami. 😉Tak jak w języku polskim pączuszek czy pączuś. Według niektórych historyków kulinarnych, pampuszki przywędrowały na Ukrainę wraz z niemieckimi kolonistami. Pierwsze wzmianki o pampuszkach można znaleźć już w czasach kozackich. Dzisiaj są tak popularnym specjałem ukraińskim, że zawsze pojawią się gdy wyszukujemy na internecie najpopularniejszych potraw z kuchni ukraińskiej. Może nie jest to kwintesencja tej kuchni, ale niewątpliwie jedna z jej sztandarowych pozycji. 


Print Friendly and PDF

December 04, 2021

Bułeczki

Kiedy jeszcze jeździłam do Seattle do pracy, co jakiś czas wyskakiwałam na lunch na Pike Place, a tam odwiedzałam Piroshky, Piroshky. Kupowałam wtedy drożdżowe buły z różnymi nadzieniami. Tą z serkiem łososiowym zjadałam w drodze do pracy, a resztę miałam na później, do domu. Zawsze miałam słabość do tych bułeczek i zawsze kłopot, którą wybrać, bo wszystkie mi smakowały. Ale nastała pandemia, zaczęła się praca z domu. W Seattle bywam bardzo rzadko, a bułek z Piroshky, Piroshky nie jadłam od dawna. Kiedy więc robiłam paszteciki i zostało mi trochę ciasta, a w lodówce był serek łososiowy, postanowiłam poeksperymentować i zrobić takie właśnie bułeczki. Wyszły nieprawdopodobnie podobne do oryginałów.  Print Friendly and PDF

May 06, 2021

Rogale śniadaniowe

O ile kiedyś śniadanie traktowałam dość po macoszemu, to teraz lubię gdy jest jedzone nie w biegu, a na spokojnie, a jego smak podkreśla dobre pieczywo. Nie zawsze można się tak delektować, ale w weekendy, czyli dwudzionki można sobie pozwolić na taki luksus. A i w dni, kiedy pracuję z domu, często moje śniadanie jest późniejsze i właśnie takie spokojniejsze. A że z racji pandemii pracuję z domu od dłuższego czasu, to niestety rozpuściłam się jak przysłowiowy dziadowski bicz na takich spokojnych śniadaniach. Jedyną tylko różnicą jest to, że w tygodniu pieczywo szykuję poprzedniego dnia wieczorem, a w weekend robię je rano. Rogale zdecydowanie są jednym z ulubionych rodzajów pieczywa śniadaniowego. Mogę je jeść z samym masłem, albo z jakimś dodatkiem typu twarożek lub jajka, albo z miodem czy dobrym dżemem. Przepis na te rogale sprawdza się doskonale. Jest prosty i dość szybki, chociaż ciastu trzeba dać czas na wyrośnięcie. Warto jednak poczekać czy też zrobić je na lunch/drugie śniadanie lub wręcz dzień wcześniej. 

Print Friendly and PDF

April 02, 2021

Wielkopiątkowe bułeczki hot cross buns

To tradycyjne wielkopiątkowe bułeczki serwowane w krajach anglosaskich. Choć wiele razy sobie obiecywałam je zrobić, to nigdy jakoś nie miałam okazji aż do dzisiaj. Są smaczne, lekko korzenne i pełne  rodzynek i suszonych żurawin. Tradycja wypiekania bułeczek ze znakiem krzyża sięga VI w - wtedy to w Grecji zaczęto wypiekać takie właśnie ciastka. Bułeczki te mają oznaczać koniec postu. Oczywiście ich poszczególne części mają swoje znaczenie - krzyż, ma kojarzyć się z ukrzyżowanie Jezusa, a przyprawy z jego późniejszym balsamowaniem. Dawniej jadało się je tylko w okresie Wielkanocy, od Wielkiego Piątku począwszy. Dzisiaj już zatarła się ta tradycja i bułeczki można kupić niemal na zawołanie. Przyznam, że w tej kwestii pozostaję tradycjonalistką. Uważam, że wszystko ma swoje miejsce. Może i to oznaka starzenia się, a może po prostu mojego zasadniczego podejścia do życia, ale nie znoszę, gdy stacje radiowe włączają kolędy i piosenki świąteczne zaraz po Halloween. Lubię odczekać na Święto Dziękczynienia, które zaczyna okres świąteczny. Pamiętam, jak w pierwszym roku po przyjeździe do USA poszłam zupełnie nieświadoma tego co dzieje się w w sklepach w Black Friday, do jakiegoś sklepu. Oprócz tłumów ludzi wyszukujących okazji i przecen, w oczy rzucał się nastrój świąteczny - choinki, ozdoby choinkowe, Mikołaje, z którymi można było zrobić sobie zdjęcia, łakocie. Było cudnie świątecznie. Dzisiaj wiele osób nie chce odczekać na właściwy moment. Cały rok można kupić rogale marcińskie, tak samo z bułeczkami hot cross bun - żyjemy w czasach niecierpliwości, a przy okazji pozbawiamy się magii świąt, wyczekiwania na te specjalne chwile, na te specjalne potrawy.
Odbiegłam od bułeczek - a dzięki nim, choć jest ascetyczny Wielki Piątek, zrobiło się świątecznie. I choć są to w sumie zwykłe bułeczki, to dodatek przypraw i bakalii, namalowany na nich krzyż, i lukier pomarańczowy sprawiają, że oto mamy pyszny lunch. Tak pyszny, że w 1592 r. królowa Elżbieta I zabroniła sprzedawania takich bułeczek poza okresem świąt Bożego Narodzenia, na Wielki Piątek i na pogrzeby. A więc ta niecierpliowść i robienie świątecznych rzeczy w okresie poza świętami nie jest tylko charakterystyczna dla obecnych ludzi. Istniała już w czasach elżbietańskich. 
Ciasto ma bułeczki można przygotować w przededniu pieczenia i zostawić gotowe bułeczki do wyrastania przez noc. Przyspiesza to zdecydowanie ich produkcję, zwłaszcza, jeśli chcemy je podać w okolicach lunchu, a nie mamy ochoty na wstawanie bardzo wcześnie. 
Print Friendly and PDF

March 17, 2021

Irlandzki chlebek, czyli Irish Soda Bread

Różnorakie święta takie jak Dzień Św. Patryka pozwalają poznać nie tylko zwyczaje, historię czy tradycje różnych krajów, ale również i kuchnie regionalne. Zawsze lubiliśmy próbować różnych nowości kulinarnych, a dzięki świętom mamy dodatkową motywację. Od jakiegoś czasu próbuję właśnie przygotowywać na ten dzień jakieś irlandzkie danie. I chociaż widywałam na różnych festiwalach etnicznych stoiska irlandzkie, nigdy nie miałam okazji spróbować irlandzkiego chlebka - Irish Soda Bread. Najwyższy był więc czas by samemu zrobić. 
Chociaż nazwa wskazywałaby na pochodzenie irlandzkie tego wypieku, to tak naprawdę jest to pieczywo, które było pieczone najpierw przez Indian. To właśnie oni jako pierwsi wypiekali chleb rosnący dzięki sodzie oczyszczonej. Dopiero w XIX w. Irlandczycy odkryli przepis na chlebek i zaczęli go wypiekać. W oryginalnym przepisie były tylko 4 składniki - mąka, sól, soda i maślanka/kwaśne mleko. Chleb nie wymagał specjalnych warunków do pieczenia, co dla biednych Irlandczyków było idealne - piekli go w rozgrzanych  garach żeliwnych, ustawionych na ogniu. 
Print Friendly and PDF

January 05, 2021

Szczodraki

Wieczór poprzedzający Święto Trzech Króli nazywany był szczodrym wieczorem. Wtedy to księża rozpoczynali chodzenie "po kolędzie", przy okazji przepytując domowników, zwłaszcza najmłodszych z katechizmu. Zwyczajowo, dostawali też dary - dokładnie jak dzisiaj, kiedy to dla wizytującego księdza ma się kopertę.😉  Dzieci też otrzymywały drobne dary - jabłka czy orzechy, by były zdrowe. Kolędujących tego wieczora kolędników obdarowywano specjalnymi wypiekami - szczodrakami. Szczodraki były różne - pieczone jak bułeczki z ciasta drożdżowego lub z ciasta kruchego. W środku było nadzienie - z grzybów, z kapusty lub z mięsa. Do końca nie jest jasne w jakim kształcie były szczodraki - okrągłe, podłużne. W niektórych rejonach szczodraki przybierały kształt rogali - tam też kolędowanie nazywani chodzeniem po rogalach. I dlatego nie przejmowałam się kształtem moich. 😉 Szczodraki często były odzwierciedleniem tego, jaki był mijający rok - gdy rok był dobry, szczodraki były szczodre - pieczone z białej mąki i z dużą ilością nadzienia. Gdy rok był kiepski, szczodraki były skromne, małe z mieszanych mąk i bez nadzienia. Ale niezależnie od wszystkiego, zawsze musiały się pojawić. 

Nigdy wcześniej nie piekłam szczodraków. Jednak ostatnio - być może przez ograniczenia pandemiczne - miałam okazję więcej czasu spędzić na czytaniu, słuchaniu podcastów. I jakoś naszło mnie w czasie jednego z takich właśnie podcastów popróbować nowych - starych, tradycyjnych rzeczy. A może to nastrój po nienajlepszym roku sprawił, że w ramach zaklinania nowego roku, sięgnęłam po to, czego nigdy nie robiłam wcześniej? Co by to nie było, warto było spróbować szczodraków. 

Print Friendly and PDF

November 19, 2020

#20 Kulinarnie po Seattle i okolicy: Piroshky, Piroshky

Od kiedy pracuję w Seattle, nie tylko chodzę na dłuższe spacery w czasie lunchu by poznać to miasto, ale także jem lunch w różnych miejscach. Akurat tego miejsca nie musiałam poznawać, bo znam je od lat, ale czemu nie skorzystać z tego, że jest blisko mnie i wyskoczyć tam po lunch. 
Print Friendly and PDF

October 15, 2020

Czosndogi

Jakoś w grupie znajomych przypomniały mi się hot dogi. Wspominaliśmy te, które jadało się w Polsce - w bułkach-paluchach, nieporównywalnie lepszych niż tutejsze bułki do hot dogów. Bułkach, wygrzewanych w środku na specjalnych szpikulcach. Najlepsze, na tyłach domów Centrum w Warszawie, sprzedawane z przyczep kempingowych. Jadałam je, kiedy szłam na zakupy w butikach na Rutkowskiego, czyli Chmielnej. A że nie chadzałam tam zbyt często, bo nie były to sklepy w zasięgu moich możliwości finansowych, to takie hot dogi były swego rodzaju rarytasem. Dzisiaj brzmi to śmiesznie, ale tak było. Dzisiaj hot dog to zapchaj dziura. Jak już nic nie da rady znaleźć do jedzenia w czasie podróży, to można zjeść hot doga. Ostatnio usłyszałam o czosndogach - hot dogach w bułce czosnkowej. Ale żeby zrobić pycha jedzenie, warto było poszaleć z dodatkami. Warto poszaleć z dodatkami i zrobić coś naprawdę pycha!
Print Friendly and PDF

June 07, 2020

Ciabatta raz jeszcze

Więcej jesteśmy w domu, więcej jemy w domu. I nagle okazało się, że mamy ochotę na odmianę od zwykle jedzonego pieczywa. A że dawno nie było ciabatty to z chęcią powitaliśmy ją na stole. 
Poprzednio używany przepis nie do końca mnie zadowalał. Owszem ciabatta wychodziła z niego bardzo dobra, ale ciasto było mokre i czasami trudne do utrzymania w ryzach. Nawet pamiętając, że ciabatta oznacza rozklapcianego papucia, wolałam zrobić takie ciabatty, które są nieco kształtniejsze. Gdzieś mignął filmik z chlebkami - nawet nie umiałam go później znaleźć. I tak właśnie powstały te ciabatty. Nie dość, że pyszne, to jeszcze kształtniejsze. Absolutnym przebojem były z różnego rodzaju pastami i serkami często przez nas jedzonymi. A takie świeżo upieczone, ciepłe i chrupiące najlepiej smakowały na przystawkę, z pieczonym czosnkiem. Ciasto robi się szybko, zaczynając od zaczynu, który nie musi stać całą noc. Ważne jest też składanie - dzięki temu w ciabattach powstają przepiękne dziury. Czasem tak wielkie, że ma się ochotę zakrzyknąć - a gdzie buła? 
Print Friendly and PDF

May 28, 2020

Bajgle w stylu nowojorskim (New York style bagles)

Tak jak zapowiadałam, już po pierwszej próbie 
z pieczeniem bajgli wiedziałam, że będę szukać nowych przepisów. Nie dlatego, że te pierwsze nie były udane. Po prostu chciałam spróbować kilku przepisów, by dojść do takiego, który w pełni mnie zadowoli. Latami opierałam się pieczeniu bajgli, bo odstraszało mnie ich gotowanie przed pieczeniem. Nawet nie wiem czemu. Kiedy tylko to zobaczyłam w przepisie, nawet się nie zagłębiałam w detale procesu robienia bajgli, tylko je odrzuciłam. Łatwo mi było to zrobić, bo w okolicy było wystarczająco dużo miejsc z dobrymi bajglami. Ale przyszła pandemia. Zamknięto nas w domach, ograniczono poruszanie się. O ile wychodziło się po podstawowe zakupy, o tyle nikt nie zawracał głowy zachciankami. Ale więcej posiłków jedzonych w domu sprawiło, że w końcu zatęskniliśmy za odmianą. Nie powiem, że dołączyłam do rzesz piekących chleby, bo to robiłam od dawna. Ale niewątpliwie zaczęłam eksperymentować i sięgać po nowe wyzwania; stąd pojawiły się bajgle. 
Podobno bajgle nowojorskie są najlepsze. Pełne smaku, lekko słodkawe i nieco ciągnące. Aż takimi znawcami nie jesteśmy, ale bajgle pieczone w domu znikają błyskawicznie - te świeże, dopiero co upieczone, jeszcze ciepłe z masłem lub nawet bez niczego. Te starsze, kilkugodzinne, podpieczone lekko w tosterze, z serkiem - zwykłym białym lub łososiowym. Albo cienkimi plasterkami wędzonego łososia lub wędliny.

Print Friendly and PDF

May 02, 2020

Bajgle

Dawno temu, kiedy byłam jeszcze na studiach, na lunch schodziłam do kafeterii w Patterson Office Tower. Kupowałam sobie blueberry bagel. Do tego brałam kawę, czy też płyn zwany kawą. Do dzisiaj lubię takie jagodowe bajgle i zwykle je jadam w podróży lub na pracowych śniadaniach czy zebraniach. Ale raz na jakiś czas nachodzi naszą rodzinę ochota na regularne bajgle. Według mnie najlepsze są w Safeway'u - świeże i smakowite. Wcale nie są gorsze od tych, sprzedawanych przez piekarnie specjalizujące się w bajglach. I wtedy, kiedy nachodzi nas ochota na bajgle, kupujemy kilka i zajadamy się nimi - z serkiem typu Philadelphia czy z łososiowym. Po czym następuje przerwa. I chyba też dlatego jakoś nigdy nie chciało mi się ich piec; proces ich robienia sprawiał, że nie chciało mi się w to bawić -  obgotowywanie, potem pieczenie nie przemawiały do mnie. Zresztą po co, skoro bez wysiłku można było kupić świetne gotowe. No właśnie ... można było. Teraz też można, ale wyjście do sklepu to już nie to samo co kiedyś. 

Bajgle już zawsze będą mi się kojarzyć z wirusem i pandemią. To przez nie trafiłam w lutowy piątek do Costco, w czasie gdy zupełnie tego nie planowałam - rzec by można w czasie lunchu. To przez nie postanowiłam skorzystać z okazji i zrobić zakupy, które oryginalnie zaplanowałam na kilka dni później. To przez nie, a jak się okazało później, dzięki nim, kupiłam bez problemu rzeczy, które po 24 godzinach będą nieosiągalne - wszelkiego rodzaju środki dezynfekujące do domu i pracy, gdzie właśnie mi się pokończyły, a także zrobiłam regularne zakupy. Następnego dnia, kiedy okazało się, że mieszkamy w epicentrum epidemii, że ośrodek opieki Life Care Center jest 300 metrów od nas, kiedy sklepy zamykano w środku dnia, bo tylu było klientów, że następowało przeludnienie, myślałam jak to czasem dziwnie się układa w życiu, że przypadki decydują o tym co wokół nas się dzieje. Ale wracajmy do bajgli - dzisiaj łatwiej chyba je zrobić, niż dodawać je do listy zakupów. Pierwszą próbę uważam za udaną, chociaż wiem, że nie jest to koniec poszukiwań idealnych bajgli. Mój największy domowy pożeracz bajglowy domaga się kolejnych. Na pewno, bo w ostatnim czasie, korzystając z ograniczeń pandemicznych i pracy z domu częściej piekę - nie tylko w weekendy. Choćby dlatego, że w dowolny dzień mogę nastawić rano chleb czy bułki, by je upiec po południu. 

Print Friendly and PDF

April 03, 2020

Wileńska bułka drożdżowa

Jedno z najłatwiejszych ciast drożdżowych jakie znam. Nie ma szansy by się nie udała, nawet osobie, która nigdy nie piekła ciast czy pieczywa drożdżowego. Zaczyn nastawia się wieczorem, a rano dodaje mąkę i piecze. Nie ma wyrabiania, rośnięcia, odgazowywania i innych rytuałów pieczywa drożdżowego.  A na koniec możemy się delektować smaczną bułką drożdżową. Taka bułka, dzięki temu, że nastawia się ją wieczorem,  jest idealna na późniejsze śniadanie - najlepiej jeszcze ciepła z dobrym masłem. Do tego co kto lubi - kawa, herbata, kakao... Dodatki takie jak domowe powidło śliwkowe, konfitura czy miód sprawiają, że mamy rozpustę. Do bułki można też dodać bakalie. A jeśli ktoś woli słodsze bułki drożdżowe, można po prostu dodać więcej cukru. 
Czy można mieć coś prostszego? A przy tym smacznego? Przepis pochodzi z książki "Wilno. Rodzinna historia smaków".
Print Friendly and PDF

May 30, 2018

Słodka bułka z kruszonką

Ile razy myślę o kakao, przed oczyma staje mi biało-brązowa puszka kakao van Houtena, które pijałam jako dziecko. Nawet nie wiem czemu właśnie to - pewnie był ono, wraz z puszkowanym sokiem pomarańczowym i grejpfrutowym firmy Dodoni, częścią powiewu zachodu wczesnych lat siedemdziesiątych i nowej ekipy rządzącej, która właśnie takim blichtrem otworzyła nam drzwi na świat. Tego smaku kakao z dzieciństwa dopełnia chałkowa bułka mleczna, obficie posypana kruszonką. Wtedy tak niewiele nam było trzeba do zaspokojenia apetytu. Do dzisiaj ta kombinacja smakuje mi jak mało co. Co prawda wtedy nie jadałam bułki pieczonej w domu, tylko kupowaną, ale czy to ma znaczenie? Domowe były powidła śliwkowe lub konfitury truskawkowe. Dzisiaj, czasami nachodzi mnie na taką właśnie przekąskę. Choć firma van Houten nadal robi kakao, to nie jest ono sprzedawane w takich puszkach i nie jest tak łatwe do znalezienia. Sa inne, równie smaczne. ;) 
Print Friendly and PDF

November 01, 2017

Pan de Muerto, czyli meksykański chlebek na Święto Zmarłych

Po raz kolejny odwiedziłyśmy Festiwal Meksykański w Seattle Center. Chyba żaden inny festiwal nie jest tak kolorowy jak ten. A wszystko dzięki temu, że Meksykanie nawet Dzień Zmarłych obchodzą radośnie. Festiwal jest organizowany właśnie w okolicach Dnia Zmarłych i taką też ma nazwę - Dia de los muertos. Na festiwalu pokazane są groby i ołtarzyki, robione ku czci zmarłych, przystrojone aksamitkami. Przy tak właśnie przystrojonych grobach lub przygotowanych ołtarzykach spotykają się rodziny i świętują, spożywając ulubione jedzenie zmarłego lub zmarłej. Nikogo więc nie dziwi ani jedzenie, ani picie (w tym tequila czy coca-cola) zostawione na grobach. Nie może zabraknąć też tradycyjnej bułeczki drożdżowej, pan de muerto, serwowanej z kawą lub gorącym meksykańskim kakao. Tradycja nakazuje zjeść taką bułeczkę przy grobie lub ołtarzu wystawionym w intencji zmarłego. Ozdoby na bułeczce symbolizują kości zmarłych (difuntos  difuntas) wpisane w krąg życia. Często też na bułeczce zrobiona jest ozdobna łza, symbolizująca łzę bogini Chimalma za żyjących. 

Na festiwalu jest cała masa atrakcji - i tańce, i śpiewy, i malowanie twarzy, i warsztaty. Na nich można nauczyć jak zrobić cukrowe czaszki i papierowe kwiaty, używane do przystrajania grobów. Festiwal, tak jak prawdziwe obchody Dnia Zmarłych w kulturze meksykańskiej, jest radosny i kolorowe. Kiedy więc tak chodziłam sobie pomiędzy straganami z kolorowymi serwetkami, naczyniami, biżuterią, cukrowymi czaszkami, pomiędzy kolorowymi "grobami" i ołtarzykami, pomyślałam, że chciałabym aby mnie kiedyś tak wesoło i kolorowo wspominano. 
Print Friendly and PDF

October 21, 2017

Kanelbullar, czyli szwedzkie bułeczki cynamonowe

Skończyłam właśnie czytać wzruszającą książkę Fredrika Backmana "Pozdrawiam i przepraszam". To kolejna książka tego autora, która mnie wciągnęła i zachwyciła. Pierwszą była oczywiście "Mężczyzna o imieniu Ove". Jednak to właśnie "Pozdrawiam i przepraszam" natchnęło mnie do wspomnień i refleksji o moich Babciach, Irenie i Reginie. Obu wspaniałych - każdej na swój sposób, każdej inaczej... Obie, tak inne i tak różne,  mają i zawsze będą miały specjalne miejsce w moim sercu, bo obie dały mi coś czego mi w życiu było trzeba. 
Print Friendly and PDF