Showing posts with label
masło orzechowe (peanut butter).
Show all posts
Showing posts with label
masło orzechowe (peanut butter).
Show all posts
Dynia makaronowa (spaghetti squash) nie jest nam obca. Często jadamy ją, jako alternatywę makaronu, z sosem pomidorowym lub bolognese. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona do takiej kombinacji, ale przekonałam się dość szybko, że naprawdę można najeść się i to bardzo dobrze! Tym razem danie z gatunku lepiej smakuje niż się prezentuje, czyli z dynia makaronowa z sosem z orzeszków ziemnych. Sos niestety dość dobrze zlewa się z dynią, przez co nie widać go dobrze, ale smakowo była to świetna kombinacja. Dodatkowe orzeszki, lekko podprażone, dodawały potrzebnego całości chrupiącego twista, a świeże liście mięty nie tylko ubarwiały wizualnie to danie, ale i nadawały świeżego posmaku.
Co roku na Halloween staramy się zrobić coś nowego do zjedzenie. I nawet jeśli jest to wersja wykorzystywanego wcześniej przepisu, to efekt jest świetny. Tak jest i w tym przypadku. Sprawdzony przepis na pyszne ciasteczka z masła orzechowego, które umilały nam początki pandemii nabrał halloweenowego posmaku, gdy pojawiły się na nim pająki z czekolady. A że pająki nie wszyscy tolerują, by nie powiedzieć że się ich boją, to nasze dostały śmieszne oczka, by wyglądały mniej strasznie. Najwięcej zabawy jest z malowaniem pająków. Można do tego wykorzystać rękaw cukierniczy, specjalną butelkę silikonową z cienką końcówką, tutkę papierową lub łyżeczkę do pisania, przypominającą nieco starodawne stalówki. Moją kupiłam lata temu w Paryżu - pan sprzedający je robił taką łyżeczką niesamowite wzory. Ja do takiej wprawy nigdy nie doszłam, ale przy robieniu pająków sprawdziła się.
Marta Dymek z Jadłonomii tak smakowicie mówiła o kombinacji dyni z masłem orzechowym, że postanowiłam to wypróbować. Nie będę przeczyć - faktycznie jest pyszna. Stąd, po sukcesie pierwszej pasty dyniowej, pojawiła się u nas i jej druga wersja. I w sumie nie umiem powiedzieć, która lepsza. Może być wykorzystana do kanapek czy krakersów jako pasta-smarowidło albo do warzyw jako dip. Wybitnie smakowała na pełnoziarnistym pieczywie, a zwłaszcza w kanapkach dodatkowo wzbogaconych warzywami - papryką cieniusieńko skrojoną czy też dobrymi pomidorami. I przyznam, że gdyby nie zachęta autorki Jadłonomii oraz masa ochów i achów na stronie Jadłonomii na Facebooku, to pewnie do głowy mi nie wpadłoby takie połączenie smakowe.

Długo nie mogłam się zdecydować na zrobienie ciasteczek z przepisów trzyskładnikowych. Jakoś nie bardzo mi się wydawało możliwe, by wyszły dobre ciasteczka bez mąki. Zainspirowała mnie Róża, która zrobiła ciasteczka - bez mąki!!!!!! - jak głosił podpis pod zdjęciem. 😉 Ciasteczka prezentowały się rewelacyjnie. Uznałam więc że w końcu trzeba spróbować. Robiąc przegląd szafek z jedzeniem natknęłam się na masło orzechowe - aż prosiło się o wykorzystanie go do takich właśnie ciasteczek. Pierwsza porcja zniknęła momentalnie. Czym prędzej została zrobiona druga. A potem kiedy towarzystwo wybierało się na zakupy, zaproponowałam dokupienie masła na ciasteczka. Spotkało się to z protestem, "bo przecież nie będziemy się tuczyć ciasteczkami". Ale kiedy wykreśliłam masło orzechowe z listy, okazało się, że niepotrzebnie, bo "być może zaplączemy się przy półce z masłem, więc lepiej wiedzieć które kupić". Czyli mówiąc krótko - smakowały. Moje dzieci nie byłyby sobą gdyby nie ulepszyły przepisu dodając chocolate chips - tak dla spróbowania jak z nimi smakują ciasteczka. Dla mnie były za słodkie, ale dla nich zupełnie nie - wręcz przeciwnie - idealne.