Showing posts with label kuchnia hinduska. Show all posts
Showing posts with label kuchnia hinduska. Show all posts

May 27, 2023

Kurczak w sosie curry

Nie będę udawać, że  jest to danie tajskie czy hinduskie, bo nie jest. Jednak nie zmienia to faktu, że jest to po prostu smaczna potrawka z kurczaka w sosie curry, która u nas w domu pojawia się dość często. Podana z ryżem basmati, świetnie nawiązuje smakowo do kuchni hinduskiej. 

Przepis na tę potrawkę znalazłam dawno temu na butelce sosu curry. No i tak się zaczęło. Od tej pory co jakiś czas robię tak kurczaka, zwłaszcza, gdy potrzebuję szybkiego obiadu. Przez wiele lat robiłam ją z gotowym sosem curry, a ostatnio zaczęłam sama robić sos. Można do tego wykorzystać zarówno pastę curry jak i dobrą (ulubioną) przyprawę curry w proszku. No i oczywiście warzywa, bo bez nich potrawka nie może się obyć. 

Print Friendly and PDF

September 27, 2020

Dal z kalafiorem

Dal tak bardzo typowy dla kuchni hinduskiej jest mi dość dobrze znany w różnych lokalnych restauracji. Ale ten spodobał mi się na blogu Jadłonomia. W sumie, ten przepis stał się dla mnie jedynie zachętą do zrobienia dalu, gdyż podobną potrawkę robiłam w przeszłości, tyle że z wykorzystaniem cukinii lub małych patisonów. Kalafior jednak jest absolutnie rewelacyjny w tej kombinacji i smakowo pobił wszelkie inne dodatki. Danie to zasmakowało nawet naszym rodzinnym sceptykom potraw warzywnych. Kiedy usłyszałam pytanie "czy zostało jeszcze to coś dobre z kalafiorem", wiedziałam, że będzie ono często gościło w naszym domu, by w ten sposób przemycić nieco zdrowych składników. 😉
Print Friendly and PDF

May 21, 2019

#13 Kulinarnie po Seattle i okolicy - Royal India w Kirkland

Idąc niejako za ciosem, po Kanishce postanowiliśmy odwiedzić kolejną hinduską restaurację - Royal India w Kirkland. Wśród mieszkańców Kirkland i okolic cieszy się popularnością, ma dobre notowania na Google, a co najważniejsze, polecana była przez hinduskich znajomych. A poza tym. tyle razy obok niej przejeżdżałam, z obietnicą, że "muszę tu zajrzeć", że w końcu należało to zrobić. 




Print Friendly and PDF

March 20, 2019

#12 Kulinarnie po Seattle i okolicy: Kanishka Cusine of India w Redmond

Kanishka... Zapachy z tego miejsca wabiły mnie przez dłuższy czas. Obok jest bowiem Mills Music, gdzie latami Ala miała lekcje. Czekając na nią napawałam się zapachami dobiegającymi z Kanishki. Ale jakoś nigdy nie było okazji by tam zajrzeć. Potem z kolei miejsce to zachwalała Khushi, hinduska koleżanka Oli - według niej to restauracja serwująca autentyczne dania kuchni hinduskiej. Czyż trzeba lepszej zachęty niż takie słowa usłyszane od kogoś, kto wie o czym mówi. To co nas powstrzymywało przed Kanishką, to przede wszystkim nie do końca najlepsze recenzje - przede wszystkim i niezbyt przyjemnej obsłudze. Z drugiej jednak strony, by być fair, ta restauracja ma też i całą masę, by nie powiedzieć przeważająca liczbę świetnych recenzji jedzenia. Wiadomo - wszędzie znajdą się i nieprzychylne opinie, ale w końcu nie wszystko wszystkim smakuje. A obsługa? No cóż, chyba nie będzie jakoś strasznie źle. A więc .. ryzyk fizyk; idziemy i zobaczymy.
Print Friendly and PDF

May 11, 2015

#2 Kulinarnie po Seattle i okolicy: Mayuri Indian Cuisine w Bellevue

Do kuchni hinduskiej przemierzałam się kilka razy, ale tak naprawdę przekonałam się do niej dopiero po latach pod wpływem mojej sąsiadki i Mayuri. Próbując restauracji hinduskich w Lexington, uznałam, że kuchnia hinduska nie jest dla mnie - ostra i bez wyrazu, a wiele potraw je się na zimno. Jakież więc było moje zdziwienie, gdy w naszym budynku w Bellevue zamieszkała Hinduska i niemal natychmiast zaczęły rozchodzić się z jej mieszkania kuszące zapachy. Gdy zaczynała gotować, człowiek robił się momentalnie głodny niezależnie od tego czy właśnie zjadł obiad czy też był przed posiłkiem. Kilka razy rozpatrywałam czy - wzorem Aurelii Jedwabińskiej z "Opium w rosole" - nie wprosić się na obiadek. Uznałam jednak, że co uchodzi młodocianej postaci rodem z książek Musierowicz, niekoniecznie przystoi dorosłej osobie z krwi i kości. Ponadto, jakaż bowiem była gwarancja, że moja sąsiadka czytała tę książkę i na moje "dzień dobry, przyszłam na obiadek" zareaguje jak mama Borejko, czyli z uśmiechem zaprosi do stołu? No, dość niska. W tej sytuacji postanowiłam dać jeszcze jedną szansę hinduskiej restauracji. Najbliżej domu była restauracja Mayuri, więc tam też się udałam. To co wyróżniało ją od poprzednio odwiedzanych restauracji to to, że w czasie lunchu oferowano bufet, co oznaczało możliwość skosztowania różnych potraw i dobrania sobie tego, co nam najbardziej smakuje. Ponadto, w godzinach lunchowych  z restauracji nierzadko wychodziła kolejka microsoftowców, wśród których wielu było Hindusami. To stanowiło dla mnie dowód autentyczności Mayuri. 
Print Friendly and PDF

April 12, 2014

Mango lassi

Do kuchni indyjskiej miałam kilka podejść. Początkowo zupełnie nie przypadła mi do gustu. Wydawała mi się mało ciekawa i mało różnorodna. W końcu uznałam, że widać tak już ma być. Pewnego dnia, kiedy jeszcze mieszkaliśmy w Bellevue, do mieszkania pod naszym wprowadziła się rodzina hinduska. I zaczęło się. Z mieszkania rozchodziły się niebywałe wręcz zapachy. Kobieta tak gotowała, że choćbyśmy odeszli właśnie od stołu, to robiliśmy się momentalnie głodni. Nie bardzo nam wypadało się wprosić, choć miałam na to ogromną ochotę, więc postanowiliśmy dać jeszcze jedną szansę kuchni hinduskiej. I okazało się, że jest całkiem niezła. Jedną z rzeczy, która momentalnie przypadła nam do gustu było mango lassi. Ponieważ było to w czasach przed internetem, usiłowałam w jednej z restauracji wydobyć z czego je robią, ale właścicielka nie chciała za nic powiedzieć. W końcu jednak wydusiła z siebie "buttermilk". Myślę, że bała się iż jak większość uznamy to za coś obrzydliwego. A my wcale nie mieliśmy takiego zamiaru. Dalej już była sympatyczna rozmowa i porady jaka maślanka z dostępnych w okolicy jest najlepsza.

Print Friendly and PDF