Showing posts with label warzywa. Show all posts
Showing posts with label warzywa. Show all posts

April 22, 2026

Kurczak z warzywami po azjatycku

Kiedy byłam ostatnio w Meksyku na dwutygodniowej wizycie po uczelniach partnerskich, miałam taki przesyt kuchnią meksykańską, że przez dłuższy czas wcale nie miałam ochoty odwiedzić żadnej restauracji w tym stylu. Z kolei po powrocie z Azji, po jakimś czasie zaczęłam rozglądać się za potrawami w stylu azjatyckim i tęsknić nieco za smakami Azji. No może nie za ostrą kuchnią koreańską, ale zdecydowanie z japońską czy tajwańską. Teraz kiedy zaczyna się okres nieco lżejszych dań i chce się jeść już delikatniej, bo na ciepła aura nie nastraja do jedzenie tych nieco solidniejszych potraw, tak przyrządzony kurczak idealnie się sprawdzi. A przy okazji nieco przypomni podróż do Azji. Kurczaka można podać czy to z proponowanymi sałatkami z azjatycką nutą lub po prostu bez żadnych dodatków; wspaniale zaspokoi nam apetyt, a do tego sprawi, że pozostanie nam miły smak. Albo posmak - przecież tak jak są powidoki, tak i jest posmak. 😉

Print Friendly and PDF

July 19, 2025

Papryczki pieczone

No dobrze. Latem jemy nie tylko tony owoców, ale i warzyw. Nierzadko na naszym talerzu obiadowym lądują warzywa w trzech-czterech różnych postaciach.  Po prostu nie da się inaczej. Nikt nie ma ochoty na ciężkie obiady, a i smak letnich warzyw jest tak pyszny, że aż się chce je jeść niemalże hurtowo. Tu smaki z lekka włoskie, choć raczej nie jest to włoska potrawa. Ale czosnek, ocet balsamiczny, pesto i bazylia robią swoje. Szybka w zrobieniu, choć wymagająca włączenia piekarnika lub air-fryera, bo inaczej się nie da. Ale za to potem uczta dla kubków smakowych i oczu, bo kolorowe papryczki uzupełniają paseczki liści bazylii porozrzucane po ich wierzchu. 

Print Friendly and PDF

July 09, 2025

Zupa pomidorowa z komosą ryżową

Świeże pomidory, młoda marchewka i dużo koperku to idealne składniki na tę dość lekką zupę, która świetnie smakuje, kiedy nie chce nam się jeść ciężko, bo jest gorąco, a z drugiej strony trzeba coś zjeść. Robiłam z niej już różne potrawy, w tym ekwadorską zupą z kurczaka. Komosa ryżowa jest uważana za superfood ze względu na swoje właściwości i potencjalne korzyści zdrowotne. Jest bardzo ceniona za swoje wartości odżywcze, w tym pełnowartościowe białko, błonnik, witaminy, szczególnie z grupy b, i minerały (magnez, cynk i żelazo). Tym razem, wykorzystując młode, lokalne warzywa, mające tony smaku lata zrobiłam zupę pomidorową. Wyszła przesmaczna, a do tego tak pożywna, że nie trzeba już wiele więcej na obiad. Zazwyczaj używam zwykłej komosy ryżowej, ale po robieniu jakiejś sałatki została mi czerwona komosa ryżowa, więc taką wykorzystałam. W tej zupie, oprócz komosy rządzi koperek. Dobrze jest go mieć sporą porcję, bo nadaje doskonały smak. 

Print Friendly and PDF

December 10, 2024

Zimowa surówka

Kiedyś byłam w Polsce zimą i kupiłam w zwykłym sklepie spożywczym i kupiłam świetne surówki na bazie warzyw jakie uważałam za zimowe - kapusty, marchewki, pora i cebuli oraz natki pietruszki. Były przepyszne i bardzo żałowałam, że takich nie ma u mnie. Oczywiście można samemu zrobić taką surówkę, ale wygoda też się liczy. Ta surówka bardzo przypomina mi tę kupioną  przed laty w Hali Wola. Ostatnio pochłonęłam jej ogromną ilość u przyjaciółki, a i dzisiaj wielka misa zniknęła nie wiadomo kiedy. 
Teraz jedzenie warzyw zimą nie ogranicza się do marchewek i kapusty z jakimiś dodatkami. Ale pamiętam czasy jak wyczekiwało się na nowalijki, a na surówki z marchewki i kapusty oraz na ogórki nie dało się już patrzeć. 😉 A dzisiaj te staromodne surówki i warzywne dodatki zachwycają swoją prostotą smaku i wykonania. To co jest w nich świetne to zmienność smaku w zależności od tego jakich proporcji warzyw użyjemy. To typowa surówka wykonywana "na oko". 


Print Friendly and PDF

January 31, 2024

Zupa jarzynowa z brukwią

Przyznam szczerze, że do niedawna miałam kiepskie skojarzenia z brukwią, chociaż nigdy jej nie jadłam.  Chyba za dużo nasłuchałam i naczytałam się  opowieści o II wojnie światowej i bida-zupie z byle jaką, a czasem wręcz zgniłą, brukwią. I przez to nawet nie patrzyłam w jej kierunku, choć w USA brukiew, czyli rutabaga, jest dostępna niemal w każdym sklepie spożywczym. Podobnie zresztą jak wielu Polaków, bo niechęć do brukwi przeszła w Polsce z pokolenia na pokolenie i wcale nie tak łatwo ją kupić. Po wojnie była tak znienawidzona i kojarzona z biedą i wojennymi cierpieniami, że wręcz stała się karmą dla zwierząt, a nie dla ludzi. 
A przecież brukiew nie pojawiła się nagle w czasach wojny. Znana jest od stuleci - pierwsze wzmianki na jej temat  pochodzą ze szwajcarskiej książki botanicznej z 1620 roku, gdzie brukiew jest opisywana jako roślina dziko rosnąca w krajach skandynawskich. We Francji, Skandynawii, Stanach czy Kandzie jest popularnym warzywem. W Polsce brukiew też była znana i używana w różnych potrawach, zwłaszcza w kuchni regionalnej. Sądecka karpielanka czy też korpielanka to właśnie zupa z dodatkiem brukwi (karpieli to gwarowa nazwa brukwi w rejonie małopolskim). Zupa z brukwi z tego rejonu była na tyle popularna, że znalazła się na liście produktów regionalnych i tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Niejako po sąsiedzku, bo w Beskidzie i na Śląsku, używano brukwi (kwaków, kwacków) i w zupach, i jako zamiennika kartofli. W końcu wyparły one skutecznie brukiew, która stała się paszą dla bydła. Zanim jednak tak się stało, w ostatki kobiety tańczyły „taniec na kwacki", który miał zapewnić urodzaj brukwi. Również i na Kaszubach w zupie/gulaszu z gęsiną  używane były żôłte wrëki, czyli żółta brukiew. Właśnie ta tradycyjna kaszubska zupa z żôłtich wrëków również znajduje się na liście produktów regionalnych i tradycyjnych MRiRW. Potrawki i z z brukwią - zwykłe i przecierane - z dodatkiem kasz, grzybów, klusek, mięsa świadczą o tym, że był to naprawdę ważny dodatek kulinarny. 
Brukiew zasadniczo nie rośnie dziko - ani w Polsce, ani w innych miejscach. Jest uprawiana na potrzeby spożywcze. Jest doskonałym źródłem witaminy B i różnych minerałów, przez co coraz bardziej wraca w Polsce do łask i zyskuje na popularności wśród wegetarian i wegan.

Print Friendly and PDF

April 15, 2023

Tyrosalata czyli grecka pasta z fety

Tyrosalata lub też tirosalata, bo i taki zapis widziałam, to grecki sos czy też dip z fety. Grecy są bardzo dumni ze swojej fety. Uważają ją za najlepszą na świecie. Nic więc dziwnego, że wykorzystują ją w różnych potrawach. Tyrosalata może nie jest tak powszechnie znana jak tzatziki, ale jest równie pyszna. Konsystencją i smakiem przypomina naszą swojską bryndzę. 
Tradycyjnie, tyrosalata to proste wiejskie jedzenie, mające tę zaletę, że przygotowuje się je raptem w kilka minut, z kilku składników, która zawsze są w greckim domu. Grecy zasadniczo wykorzystują tyrosalatę jako dip podawany z różnymi grillowanymi mięsami.  Ale tyrosalatę można też jeść po prostu na pieczywie, jako przystawkę czy przekąskę.  Można też potraktować trysalatę jako dip i rozłożyć na talerzu, a na nim ułożyć warzywa - ogórki, pomidory, oliwki, paprykę. Podane ze świeżą fetą jest naprawdę przepysznym, choć super prostym daniem. 

Wielbiciele ostrych smaków mogą się pokusić o przyrządzenie odmiany tyrosalaty - tyrokafteri, co znaczy ostry ser. Ja jednak wolę wersję delikatniejszą. 😉

Print Friendly and PDF

October 29, 2022

Peperonata

Kończy się niestety sezon na papryki. Jeszcze tu i tam można kupić te najpyszniejsze  - lokalne, różnych gatunków i w różnych kolorach. Jedne, te małe czerwone nazywam dyniowatymi, bo mają kształt małych dyń. Kolejne, w mojej nomenklaturze, to węgierskie (tu zwane banana lub Hungarian peppers). Te kojarzą mi się z sałatkami, jakie z nich robiliśmy w czasie naszego pierwszego pobytu na Węgrzech. No i Gypsy peppers. Są też i te zwykłe, duże papryki, które teraz najlepiej smakują.  

Przy takim bogactwie papryk warto zrobić peperonatę. To danie - o czym długo nie wiedziałam - wywodzi się z południowych Włoch. Dla mnie była to wegańska wersja leczo. A że lubię papryki w każdej postaci, to nawet się nie zastanawiałam skąd pochodzi, tylko je robiłam na tzw. oko i własne wyczucie. Peperonata jest  świetnym dodatkiem do innych dań lub też samodzielnym wegańskim daniem. Jeśli poda się ją z grzankami lub świeżo upieczonym chlebem to jest prawdziwym przysmakiem jesiennym. I nie tylko jesiennym. 

Print Friendly and PDF

March 11, 2022

Ciasteczka czekoladowe z jarmużem

To hit ciasteczkowy w naszym domu. Ile razy były robione - ciężko zliczyć. A jak dodać wszelkie dodatkowe pieczenia wraz z dziećmi, którymi opiekowała się Ola, to mogłoby się okazać, że te ciasteczka są najpopularniejszymi w naszym domu. Ciasteczka są bardzo delikatne, smacznie i zupełnie nie czuć w nich jarmużu. Tak więc osoby za nim nie przepadające za jarmużem mogą się nie obawiać o smak. Przepis też nie jest specjalnie skomplikowany, a więc ciasteczka mogą robić i dzieci - oczywiście z drobną asystą dorosłych. 


Print Friendly and PDF

November 15, 2021

Szparagi pieczone

Przez wiele lat szparagi w naszym domu jedli tylko dorośli, a dzieci nawet na nie nie spojrzały. Od czasu podróży do Nowego Orleanu to się zmieniło i Julcia zawsze chętnie zjada porcyjkę szparagów. Tam, w jednej z restauracji zasmakowały jej. Takie właśnie najprostsze - pieczone tylko z dodatkiem soli i czosnku. Wyłącznie. Takie lubimy najbardziej, takie jemy praktycznie zawsze, bez specjalnych dodatków. Pasują do każdego niemal dania i o każdej porze roku. A że można je dostać cały rok, bo zawsze gdzieś jest na nie sezon, to często u nas goszczą. 
Print Friendly and PDF

May 18, 2021

Minestra maritata, czyli włoska zupa pulpecikowa

W pierwszej chwili myślałam, że to zupa podawana na włoskich weselach. Tak jak rosół czy barszcz na weselach w Polsce. Tymczasem nie ma nic mylniejszego. Wcale tu bowiem nie chodzi o wesele, a pożenienie w jednej zupie zielonych warzyw i mięsa. Historia tej zupy wiedzie nas do Toledo w Hiszpanii, gdzie była ona znacznie cięższa, bo używano do niej wielu różnych mięs i warzyw, gotowanych przez dłuższy czas na małym ogniu. Nie dodawano do niej wtedy makaronu, bo w czasach starożytnych był to luksus, a zupa była raczej pożywieniem chłopskim. Stąd zupa powędrowała do Neapolu, gdzie nadal gotowano je wykorzystując kombinację różnych mięs. Warto jednak pamiętać, że nie były to wytworne mięsa, a raczej ich resztki. No i oczywiście różne zielone warzywa - jarmuż, endywia, cykoria czy włoska kapusta. W rejonie Campanii, minestra maritata jest zupą przygotowywaną w czasie świniobicia - wtedy właśnie resztki mięsa trafiają do niej - często w postacie kiełbasek lub pulpetów. Wraz z włoskimi emigrantami zupa powędrowała z Włoch do Ameryki, gdzie z czasem stała się bardzo popularna. Jak to zwykle bywa w przypadku takich dań, przepisów na minestra maritata jest cała masa. 

Pomijając to, że minestra maritata jest po prostu bardzo smaczną zupą, to jest to idealne danie na dzień, gdy się spieszymy i mamy mało czasu na gotowanie. Robi się ją naprawdę szybko. I choć obecnie jest znacznie lżejsza od tej oryginalnej,  nadal jest tak sycąca, że w naszym domu zwykle robi za cały obiad.

Print Friendly and PDF

April 09, 2021

Łosoś z warzywami

Już dawno łosoś nie smakował mi tak bardzo jak ten. Ze względu na dodatek imbiru, sosu sojowego i sriracha, ma przyjemny smak azjatyckich potraw. Robi się go błyskawicznie, więc idealnie nadaje się na szybki obiad po pracy, zrobiony bez żadnych wstępnych przygotowań. Zaczynając jego robienie, nie miałam w głowie jakiegokolwiek specjalnego planu co i jak zrobić. Ot, po prostu mając gotowego do zrobienia jakoś łososia, nie do końca chciałam sztampowo naszykować po raz kolejny pieczonego łososia, który nieco mi się przejadł. Potrzebowałam czegoś zdecydowanego, zwłaszcza, że pierwszy raz zrobiłam go w okresie gdy całkowicie zdaliśmy się na dietę bezmięsną. Jak to często bywa u nas w domu, do łososia przewidziany był ryż, a przy okazji sałatka azjatycka z gotowej mieszanki. W lodówce była odrobina niewykorzystanego sosu, który zrobiłam szykując poke, więc by go wykorzystać, dodałam go do łososia. I tak krok po kroku, składnik po składniku powstał ten przepis.
Print Friendly and PDF

January 18, 2021

Zupa krem z papryki

To jedna ze smaczniejszych zup, nie tylko jesiennych, choć oczywiście jesienią jest najpyszniejsza. To taka kwintesencja jesieni - kolorowa i smaczna.  Ale prawda jest taka, że lubię zjeść miseczkę takiej zupy na obiad, niemal jak przystawkę, na rozgrzewkę po powrocie do domu z zimna; lubię ją też jako dodatek do lunchu - zwłaszcza, gdy towarzyszą jej grzanki z serem lub jakąś dobrą domową pastą. Przez lata kupowałam i doprawiałam gotową zupę paprykową. Była naprawdę świetna. Wręcz nawet uważałam, że sama lepszej nie zrobię. W pewnym jednak momencie, pod wpływem bogactwa papryk dostępnych jesienią na targu farmerskim, zrobiłam ją sama. Była jeszcze lepsza niż ta gotowa. 😉 Naprawdę warto samemu ugotować taką zupę, zwłaszcza, że nie ma z nią tak wiele pracy.  Print Friendly and PDF

June 27, 2020

Barszcz z młodych buraków z botwinką

Wiosną i latem, gdy pojawia się świeża botwinka na naszym stole króluje chłodnik. Ale że ta wiosna  raczej była chłodnawa, a tylko niektóre dni rozpieszczały nas wyższymi temperaturami, zamiast chłodnika w pierwszym momencie pojawił się barszcz z botwinką i młodymi burakami. I oczywiście z dodatkiem dużej ilości koperku. Zrobiłam go z tęsknoty za barszczem ukraińskim, który ostatnio mi bardzo zasmakował. Co prawda nie jest to ten sam barszcz, ale nieco podobny. A takie specjały, pełne warzyw mogę jeść w dużych ilościach. Co prawda najsmaczniejszy według mnie jest barszcz klarowny z uszkami, jednak od czasu do czasu nachodzi mnie ochota by przygotować taki, w którym jest cała masa "towaru". Taka zupa, spokojnie może być jedzona na lunch - przez bogatą zawartość, na pewno nasyci na kilka godzin. Pracując z domu dokładnie tak sobie dogadzam - szykując takie lunche, jakich nie miałam okazji jeść w pracy. 

Print Friendly and PDF

June 14, 2020

Birmańska sałatka z pomidorów

Coraz częściej myślę, że chyba zostanę wkrótce wegetarianką. Warzywa i owoce zawsze lubiłam i jadłam ich najwięcej z całej rodziny. Pobyty w Polsce męczyły mnie, bo za mało było warzyw, a za dużo mięsa. Zaczęłam w końcu dokupywać je sama, choć zawsze miałam poczucie, że robię tym przykrość gospodarzom. Na moją obronę działało jednak to, korzystałam, z tego, że wreszcie mogłam jeść to, czego nie dostanę w USA - latami bób, różne śliwki, poziomki. Zima kusiła najróżniejszymi sałatkami kupowanymi w Hali Wola - zwykle była to kapusta kiszona z różnymi dodatkami. Jednak  ostatnio doszłam do takiego etapu, że kiedy nie ma w lodówce twarożku czy jakiejś pasty lub jajek, to nie ma nic do zjedzenia. Wędliny przestały mi smakować. Obiad spokojnie może być bezmięsny. Coraz częściej szukam więc przepisów na sałatki i potrawy jarskie, jak to się kiedyś mawiało. Jadłonomia stała się jedną ze stron, z którymi się zaprzyjaźniłam i chętnie tu zaglądam szukając inspiracji. Ta sałatka przyciągnęła mój wzrok, ze względu na kolory. W oryginale była zrobiona z jednokolorowych pomidorów, ale i tak była taka radosna w połączeniu z zieleniną i orzeszkami. Ja wykorzystałam kolorowe małe pomidorki, dzięki czemu zachęca kolorami,  a tym co ją spróbują daje dodatkowo ciekawe doznania smakowe.  Sama autorka w oryginalnym przepisie proponuje kilka podmian, z czego chętnie skorzystałam, bo nie miałam wszystkiego w domu, a sałatkę chciałam wypróbować od razu. 

Print Friendly and PDF

May 20, 2020

Zupa szparagowa

Sezon szparagowy w pełni. Wszędzie można je kupić - i małe, i duże, i zielone, i fioletowe. Ze szparagów przyznam najbardziej lubię zupę szparagową. Jest dla mnie kwintesencją lekkich zup wiosennych. Już ich widok sprawia, że chce się je jeść.
Zupa szparagowa w tej wersji wyjątkowo przypadła mi do gustu, gdyż jest lekko zagęszczona zmiksowanymi szparagami - dosłownie 2-3, bo to nie ma być zupa krem. Dzięki temu staje się wyrazistsza w smaku i dokładnie o to mi chodziło, kiedy ją robiłam. No i oczywiście musi być koperek. Tego do wiosennych potraw nigdy nie jest zbyt dużo. 
Ponieważ nie lubię marnować jedzenia, zawsze mam dylemat co robić ze zdrewniałymi końcówkami szparagów. Nie nadają się do jedzenia, a z drugiej strony żal je ot tak po prostu wyrzucić. Stąd wykorzystuję je do gotowania wywaru na nich, ale bez dodawania ich do zasadniczej zupy. 
Print Friendly and PDF

May 10, 2020

Biały chłodnik

Pierwsze naprawdę gorące dni i już się chce jeść coś zimnego. Upał na dworzu nie nastraja do wielkiego gotowania, więc czemu nie ograniczyć się do chłodnika. W ogrodzie wyrósł szczaw - piękny, dorodny. Aż się prosi by go zerwać na zupę. Czemu więc nie spróbować chłodnika na bazie szczawiu - białego chłodnika z wileńszczyzny. Zaraz po kupnie książki "Wilno. Rodzinna historia smaków" wpadł mi w oko, ale nie było okazji go zrobić. Teraz nie ma już wymówki - nawet pomimo wszelkich ograniczeń w poruszaniu się, a co za tym idzie w zakupach, mamy wszystko pod ręką. Przepis jest bajecznie prosty. Przygotowanie chłodnika zabiera dosłownie kilkanaście minut. Najwięcej czasu zabiera jego chłodzenie. Podałam go z jajkiem posiekanym na drobno lub pokrojonym w ćwiartki. Dla chętnych dodatkowo rzodkiewka. Całość - wyborna! 

Print Friendly and PDF

March 17, 2020

Comfort food - zupa ryżowa

Kiedyś czytałam wspomnienia Maryli Rodowicz. Dawno temu. W pewnym momencie opowiadała o swoich dzieciach i ich lekarzu, jakimś znanym pediatrze. I tym, jak bardzo był on wrogo nastawiony do zup. Potrafił w podchwytliwy sposób podpytywać dzieci czy jadły zupy. Zupełnie tego nie rozumiałam i nadal nie rozumiem. Jestem człowiek zupowy. Dla mnie, obiad może składać się wyłącznie z zupy. Zwłaszcza, jeśli jest dobra i pożywna. Jak choćby słynna pomidorowa u mojej babci. Albo jej krupnik. Babcia zawsze miała zupę. Mogło nie być nic innego, ale zupa zawsze. Bo tez nic tak nie rozgrzewa i nie poprawia humoru jak talerz gorącej, smacznej zupy. Doświadczyłam tego nie raz i dlatego takie właśnie zupy to mój comfort food. Rozgrzewają bowiem nie tylko ciało, ale i duszę, jeśli ta ma chandrę. 
Print Friendly and PDF

December 09, 2019

Sok z buraków

Już od jakiegoś czasu przymierzałam się do soku burakowego. Najbardziej przekonała mnie jednak do niego koleżanka z pracy, która poczęstowała mnie kiedyś sokiem z buraków własnej produkcji. Był pyszny - słodkawo-kwaskowaty, odświeżający. Przyznam, że zaskoczył mnie jego smak. Oprócz soku z buraków, były w nim i inne dodatki - cytryna, jabłka, imbir, marchewka. Postanowiłam więc sama zacząć taki sok robić. Po pewnym czasie zaczęłam bawić się składnikami - dodałam gruszek, soku z ogórka, zmieniałam proporcje. Za każdym razem wychodził bardzo smaczny sok, choć o nieco innym smaku. Warto więc zacząć od sprawdzonego przepisu, a potem samemu pokombinować dla odmiany. 


Print Friendly and PDF

August 21, 2019

Ogórki kiszone na zimę

I jak tu nie kisić ogórków, skoro mają w naszym domu wielu wielbicieli. Zjadane są w sporych ilościach, zarówno latem jak i zimą. Surówki, sałatki, pasty i kanapki z pasztetem nie obejdą się bez nich. Dlatego zawsze mamy kilka słoików ogórków na zimę. Takich dużych słoików, by nam starczyło. Rzadko kiedy się zdarza, że coś nam z nich zostaje - zwykle nie możemy się doczekać sezonu, gdy na bazarkach u farmerów pojawią się nowe ogórki i koper. 

Przez wiele lat kisiłam ogórki bawiąc się w pasteryzowanie ich. Ale od pewnego momentu stosuję dwie sprawdzające się metody. Jedna to kiszenie od razu od razu na zimę w przeznaczonych do tego celu słoikach. Metoda druga, to zostawianie z każdego kiszenia w kamiennym garnku porcji ogórków, które już po zakiszeniu trafiają do słoików i są odstawiane na zimę. Jedna i druga metoda sprawdza się świetnie, a ogórki doskonale nam się przechowują. I niezależnie od metody są równie smaczne. 

Print Friendly and PDF

August 13, 2019

Trójkolorowe spaghetti warzywno-makaronowe

Lato w pełni... A przy okazji masa świeżych warzyw i owoców. Dla mnie to najlepszy okres - warzywa i owoce mają smak taki jak nigdy.  Czas więc  na lżejsze wersje sprawdzonych dań, zwłaszcza, że nie zawsze się chce jeść tak zimą, gdy trzeba się rozgrzać. Spaghetti zawsze się sprawdza. A więc tym razem niech będzie w wersji modnej - z małą ilością makaronu (czytaj węglowodanów - low carb)*, a z większą ilością warzyw. Ha! Wcale nie jest złe i co najważniejsze, można się przyjemnie nim najeść. Warzywa można samemu naszykować przy użyciu krajalnicy do warzyw lub kupić gotowe. Za to sos warto zrobić samemu, gdyż wtedy jest najlepszy. 
Print Friendly and PDF