Showing posts with label dania jednogarnkowe. Show all posts
Showing posts with label dania jednogarnkowe. Show all posts

April 22, 2026

Kurczak z warzywami po azjatycku

Kiedy byłam ostatnio w Meksyku na dwutygodniowej wizycie po uczelniach partnerskich, miałam taki przesyt kuchnią meksykańską, że przez dłuższy czas wcale nie miałam ochoty odwiedzić żadnej restauracji w tym stylu. Z kolei po powrocie z Azji, po jakimś czasie zaczęłam rozglądać się za potrawami w stylu azjatyckim i tęsknić nieco za smakami Azji. No może nie za ostrą kuchnią koreańską, ale zdecydowanie z japońską czy tajwańską. Teraz kiedy zaczyna się okres nieco lżejszych dań i chce się jeść już delikatniej, bo na ciepła aura nie nastraja do jedzenie tych nieco solidniejszych potraw, tak przyrządzony kurczak idealnie się sprawdzi. A przy okazji nieco przypomni podróż do Azji. Kurczaka można podać czy to z proponowanymi sałatkami z azjatycką nutą lub po prostu bez żadnych dodatków; wspaniale zaspokoi nam apetyt, a do tego sprawi, że pozostanie nam miły smak. Albo posmak - przecież tak jak są powidoki, tak i jest posmak. 😉

Print Friendly and PDF

March 17, 2026

Irlandzki gulasz

Gulasz irlandzki z jagnięciny to doskonałe danie jednogarnkowe. II kwintesencja tradycyjnego irlandzkiego comfort food. Idealne na tę porę roku, kiedy natura potrafi znienacka zaskoczyć zimnem i pluchą śniegowo-deszczową. Jest to też prosty i ciekawy sposób wykorzystania mięsa jagnięcego, które przez to, że jest delikatne, bardzo szybko się przygotowuje, bez zbędnych czynności, takich jak marynowanie. No a przede wszystkim jest smaczny - zarówno zaraz po zrobieniu, jak i odgrzany. 

Oryginalnie gulasz robiono z mięsa owiec, baraniny, ale obecnie jest ona zastępowana jagnięciną, znacznie łatwiejszą do  dostania. Danie składa się z zaledwie kilku składników - mięsa, cebuli i kartofli. W południowej Irlandii, dodatkowo przygotowywano je z marchewką. Sos, może być delikatny, niemal naturalny, a może być bardziej zawiesisty jeśli część ziemniaków zmiażdżymy by go zagęścić. Można też do zagęszczenia dodać trochę mąki. Ja akurat wolę delikatniejszy sos, więc taki przepis podaję. 


Print Friendly and PDF

November 08, 2025

Przypalanka - podkarpacka zupa kartoflana na żeberkach

Pozostając przy potrawach regionalnych, warto spróbować podkarpackiej zupy na żeberkach. Ponieważ od lat wyszukuję i chętnie sięgam po regionalne przepisy, ten mnie zainteresował, bo oparty był na prostych składnikach, a sama zupa idealna na dni, kiedy potrzebny jest w miarę szybki obiad - najlepiej jednogarnkowy i nabierający smaku wraz z gotowaniem. 
Na terenach Kolbuszowszczyzny, przynależącej do rejonu Puszczy Sandomierskiej, grzyby są częstym dodatkiem do najróżniejszych dań, w tym zup. Nie dominują one smaku zupy, ale stanowią jej ważny akcent smakowy. Podstawą zupy są  ziemniaki, zaś żeberka je świetnie uzupełniają. 
Ponieważ nie do końca podobała mi się konsystencja zupy, moja wersja przypalanki jest zrobiona bez zasmażki i ze składnikami, które nie są tak bardzo podrobione na maleńkie kawałki. Według mnie zyskała na tym, ale jeśli wolimy zupy gęste i zawiesiste, to można zrobić ją tak, jak radzą autorki oryginalnego przepisu. 
Przepis na przypalankę pochodzi od pań z Koła Gospodyń Wiejskich z Nowej Wsi (gmina Kolbuszowa), a znaleźć go można w publikacji regionalnej województwa podkarpackiego, LGD Siedlisko Smaki Kolbuszowszczyzny
Print Friendly and PDF

April 25, 2024

Uzbecki plov

Po przeczytaniu książki "Może (morze) wróci" Bartka Sabeli o jego podróży do Uzbekistanu, nabiera się niesłychanej ochoty na to, by odwiedzić ten kraj i pojechać jego śladami. Taszkent, Samarkanda czy Buchara są przepięknie opisane. Tak, widać w nich ślady czasów niekoniecznie najlepszych dla Uzbekistanu, jak choćby właśnie kwestia zniszczenia Morza Aralskiego (a właściwie Jeziora Aralskiego), ale nadal można zobaczyć tu przepiękne miejsca, takie jak medresy, pałace czy twierdze. Wszak Uzbekistan leżał na Jedwabnym Szlaku. Zwiedzając nie można pominąć bogato zdobionego mauzoleum Pahlawana Mahmuda, pałacu Kolon, meczetu i medresu Mir-i-Arab, medres Uług Bega, Szir Dar, Tillja Kari, meczetu Bibi Chanum i wielu, wielu innych. Oglądając je zapewne można się poczuć, jakby przeszło się do w tajemniczy sposób do krainy Baśni tysiąca i jednej nocy. Opisy autora "Może (morze) wróci" są tak barwne i szczegółowe, że dosłownie się widzi oczyma wyobraźni to o czym się czyta.

Według Sabeli, lokalne bazary są równie warte zwiedzenia i skosztowania różnych specjałów kulinarnych - od świeżych warzyw i owoców poczynając, a na prostych potrawach kończąc. Takim właśnie zwykłym miejscom, jak i prostym ludziom autor poświęca sporo miejsca w swojej książce. A że zdaje się mieć łatwość nawiązywania kontaktów, to zdecydowanie mu to pomaga w podróży. Ku mojemu lekkiemu zdziwieniu, również i pochodzenie z Polski pozwala Sabeli  nawiązać znajomości w najmniej spodziewanych miejscach i momentach. Kilkukrotnie jego rozmówcy znali Polskę z .... pobytu w niej jako żołnierze w czasach, gdy w Polsce stacjonowała armia sowiecka. No tak - wtedy Uzbekistan nie był niezależnym krajem, a republiką, a to oznaczało podporządkowanie i wspólną armię. Z kolei kiedy spojrzymy na historię okresu II wojny światowej, zrozumiemy czemu Polacy są tu znani.
 Wielu z nich trafiło do Uzbekistanu w czasie wojny z powodu przymusowych przesiedleń oraz zsyłek karnych do łagrów. Nieco później, to właśnie przez Uzbekistan Andres wyprowadził ze Związku Sowieckiego dopiero co stworzoną armię, a z nią również i cywilów. W marcu i sierpniu 1942 roku, z ZSRR do Iranu przez Uzbekistan i Turkmenistan  przedostały się 116 tys. 543 osoby - i dorośli, i dzieci - około 10% Polaków wywiezionych do ZSRR po 17 września 1939 roku. Praktycznie wszyscy byli wygłodzeni i schorowani, wymagający opieki. Zarówno stan fizyczny, ciężka, by nie powiedzieć niewolnicza, praca i ogólne warunki na zesłaniu, a także trudny klimat sprawiły, że w Uzbekistanie zmarło wielu Polaków, którzy znaleźli się w tym kraju - czy to na zesłaniu, czy też później w czasie przemarszu armii Andersa w kierunku Iranu. Dlatego też znajduje się tu blisko 20 cmentarzy polskich, którymi do dzisiaj opiekują się nie tylko Polacy, ale i Uzbekowie. Ale Uzbekistan to nie tylko tragiczne dzieje - Polacy doświadczyli też ogromnej życzliwości i gościnności  od rdzennych Uzbeków, którzy mimo swojej biedy, dzielili się z nimi czym mogli. Stąd też można znaleźć tu także i tablice pamiątkowe wdzięczności narodu polskiego dla narodu uzbeckiego za życzliwe przyjęcie w czasie II wojny światowej. Tablice wmurowane są na przykład przy pomniku upamiętniającym Polaków zmarłych w Uzbekistanie w 1942 roku na cmentarzu w Taszkencie. I choć nie jest to nowa książka (wydano ją w 2013 r.), bardzo "Może (morze) wróci", bo wiele się z niej można dowiedzieć i zobaczyć na pięknych fotografiach i rysunkach autora. A jeśli ktoś ma ochotę dowiedzieć się więcej, polecam i inne materiały, w tym filmy dokumentalne, jak choćby niedawno powstały "Ślady odciśnięte w kamieniach". 

Ale wróćmy do przepisu na plov, bo przecież do tego zmierzałam od początku.😉 Kiedy czyta się takie książki jak "Może (morze) wróci", nie sposób nie zapragnąć spróbować czegoś z kuchni danego kraju. Przynajmniej ja tak mam, zwłaszcza, gdy nic nie wskazuje na to, bym dała radę odwiedzić Uzbekistan w najbliższym czasie. Stąd właśnie plov, czyli uzbecka wersja pilawu. Co prawda w książce Sabeli nie ma przepisu na plov, a nawet chyba nie jest wspomniany, ale właśnie to danie bardzo mi się kojarzy z Uzbekistanem z różnych imprez międzynarodowych. Stąd też postanowiłam powrócić do niego w tej właśnie formie. 


Print Friendly and PDF

February 02, 2024

Czulent przygotowany w wolnowarze

"Stramer" Mikołaja Łozińskiego, to piękna książka o rodzinie Stramerów - Nathanie i Rywce oraz ich dzieciach - Rudku, Hesiu, Salku, Renie, Weli i Nusku, ich marzeniach, sekretach, a przede wszystkich ich dziejach. Bohaterowie wzruszają, zaskakują, wkurzają. Ich świat jest pełen szczegółów, kolorów, smaków i zapachów. Dzięki plastyczności książki i oddziaływaniu jej na wszystkie zmysły, można odnieść wrażenie, że weszliśmy do domu rodziny Stramerów, by ich obserwować;  że przenieśliśmy się do Tarnowa tamtych czasów, by poznać nie tylko rodzinę Stramerów, ale i inne rodziny żydowskie, inne rodziny żydowskie, miasto. To piękna książka, wciągająca od pierwszych przeczytanych zdań. I choć od samego jej początku wiemy, jak potoczy się historia świata, to jednak nie możemy tak naprawdę przewidzieć jej  końca i losów rodziny Stramerów.

Według ortodoksyjnej tradycji żydowskiej w szabas nie wolno gotować na ogniu. Dlatego czulent przygotowuje się jeszcze przed jego rozpoczęciem, a następnie pozostawia w rozgrzanym piecu, aby dogotował się i był gotowy na sobotni obiad. Stąd też specjalne miejsce w piecu kuchennym, służące właśnie do przechowywania ciepłych potraw na szabas, nazywa się szabaśnikiem. Dzisiaj, gdy nie mamy takich pieców, czulent świetnie wyjdzie robiony w piekarniku ustawionym na niską temperaturę lub w wolnowarze. Jest to także danie, które lubi być podgrzewane, dzięki czemu zyskuje na smaku.

Chociaż potrawy kuchni żydowskiej nie są eksponowane w książce, to jednak czytając książkę Stramer coraz bardziej miałam ochotę ich spróbować. Każdy pretekst jest dobry, by skosztować coś nowego. Oto więc i czulent. Nie był robiony tak tradycyjnie jak w rodzinach żydowskich, ale nie ominęło go długie gotowanie i dochodzenie w niskiej temperaturze do momentu, gdy nadawał się do jedzenia. 


Print Friendly and PDF

July 28, 2023

Pęczakowe kaszotto z warzywami

Tym daniem zajadałyśmy się w okresie zimowym, wykorzystując warzywa sprowadzane głównie z Meksyku oraz puszkowe. Co tu jednak dużo mówić - teraz latem, kiedy są świeże warzywa, jest ono jeszcze lepsze. Nic nie zastąpi smaku świeżych, lokalnych warzyw - zbieranych, gdy dojrzeją, a nie gdzieś w transporcie. Do tego kasza pęczak - nie jestem jej fanką, a wręcz jej unikałam, ale przyznam, że jedząc to właśnie danie zmieniłam podejście do pęczaku. W kombinacji z warzywami jest naprawdę dobry i w niczym nie przypomina  podawanego pęczaku podawanego w wersji gotowanej jako dodatek do mięs lub jako podstawę krupniku. 
Kaszotto może stanowić samodzielne danie a może być też dodatkiem do dań mięsnych - zamiast kasz podawanych bez żadnych dodatków, ryżu, makaronów czy ziemniaków. 

Print Friendly and PDF

May 31, 2022

Obiad w 20 minut

Są takie dni kiedy nic nam się nie chce, a czasem jednak trzeba coś zjeść. To idealny dzień na taki obiad. Nie do końca spaghetti, bo używa się innego makaronu. Jest to jednak danie przypominające spaghetti. Do tego super proste w wykonaniu i zabierające mniej więcej 20 minut, by je zrobić. No i jednogarnkowe, co też ma zalety. Rozpropagowała je Martha Stewart pod nazwą one pot pasta. Z pewnością nie jest to danie dla koneserów, ale spokojnie może zadowolić osoby niewybredne. I zapracowane. My nieco zmieniłyśmy proporcje by podpasować je pod nasze gusta smakowe. 



Print Friendly and PDF

May 25, 2022

Tarta ze szparagami i pomidorami

Jakiś czas temu była moda na focaccie tak udekorowane, że wyglądały jak obrazki. Nawet kiedyś się skusiłam, ale przyznam, że ładniej wyglądała przed pieczeniem, gdy warzywa były śliczne kolorowe, a nie przypieczone i wyglądające jakby zwiędły. Kiedy po szufladzie lodówkowej przewalała się resztka szparagów, postanowiłam je zużyć w postacie tarty. Ale po wyłożeniu ich na ciasto, całość wyglądała bardzo smutno. Czym prędzej dołożyłam kilka plasterków pomidorów, dzięki czemu tarta zmieniła się w obrazek. Nic więc dziwnego, że kiedy wysłałam przyjaciółce jej zdjęcia, to błyskawicznie mi odpisała "Nie wolno jeść obrazka ze ściany przedstawiającego kwitnące maki!!!!" Nie da się ukryć że szparagi z pomidorami stworzyły pejzaż z makami. Dodatek pomidorów był trafiony nie tylko z racji wizualnej. Pomidory nadały wyrazu tarcie, która bez nich byłaby dość mdła. 

Print Friendly and PDF

May 18, 2021

Minestra maritata, czyli włoska zupa pulpecikowa

W pierwszej chwili myślałam, że to zupa podawana na włoskich weselach. Tak jak rosół czy barszcz na weselach w Polsce. Tymczasem nie ma nic mylniejszego. Wcale tu bowiem nie chodzi o wesele, a pożenienie w jednej zupie zielonych warzyw i mięsa. Historia tej zupy wiedzie nas do Toledo w Hiszpanii, gdzie była ona znacznie cięższa, bo używano do niej wielu różnych mięs i warzyw, gotowanych przez dłuższy czas na małym ogniu. Nie dodawano do niej wtedy makaronu, bo w czasach starożytnych był to luksus, a zupa była raczej pożywieniem chłopskim. Stąd zupa powędrowała do Neapolu, gdzie nadal gotowano je wykorzystując kombinację różnych mięs. Warto jednak pamiętać, że nie były to wytworne mięsa, a raczej ich resztki. No i oczywiście różne zielone warzywa - jarmuż, endywia, cykoria czy włoska kapusta. W rejonie Campanii, minestra maritata jest zupą przygotowywaną w czasie świniobicia - wtedy właśnie resztki mięsa trafiają do niej - często w postacie kiełbasek lub pulpetów. Wraz z włoskimi emigrantami zupa powędrowała z Włoch do Ameryki, gdzie z czasem stała się bardzo popularna. Jak to zwykle bywa w przypadku takich dań, przepisów na minestra maritata jest cała masa. 

Pomijając to, że minestra maritata jest po prostu bardzo smaczną zupą, to jest to idealne danie na dzień, gdy się spieszymy i mamy mało czasu na gotowanie. Robi się ją naprawdę szybko. I choć obecnie jest znacznie lżejsza od tej oryginalnej,  nadal jest tak sycąca, że w naszym domu zwykle robi za cały obiad.

Print Friendly and PDF

April 09, 2021

Łosoś z warzywami

Już dawno łosoś nie smakował mi tak bardzo jak ten. Ze względu na dodatek imbiru, sosu sojowego i sriracha, ma przyjemny smak azjatyckich potraw. Robi się go błyskawicznie, więc idealnie nadaje się na szybki obiad po pracy, zrobiony bez żadnych wstępnych przygotowań. Zaczynając jego robienie, nie miałam w głowie jakiegokolwiek specjalnego planu co i jak zrobić. Ot, po prostu mając gotowego do zrobienia jakoś łososia, nie do końca chciałam sztampowo naszykować po raz kolejny pieczonego łososia, który nieco mi się przejadł. Potrzebowałam czegoś zdecydowanego, zwłaszcza, że pierwszy raz zrobiłam go w okresie gdy całkowicie zdaliśmy się na dietę bezmięsną. Jak to często bywa u nas w domu, do łososia przewidziany był ryż, a przy okazji sałatka azjatycka z gotowej mieszanki. W lodówce była odrobina niewykorzystanego sosu, który zrobiłam szykując poke, więc by go wykorzystać, dodałam go do łososia. I tak krok po kroku, składnik po składniku powstał ten przepis.
Print Friendly and PDF

February 26, 2021

Makaron z tuńczykiem i brokułami

Jest to danie, które może zrobić każdy. Nawet ten, kto nie umie gotować. Jak to powiedziała Ola, danie dla studentów. Zaczęło się od tego, że znalazła ona gdzieś "przepis" - jeśli tak to można nazwać na makaron z brokułami. I któregoś dnia zrobiła. Ale już od pierwszego razu uznałyśmy, że trzeba to poprawić, bo w wersji oryginalnej jest zbyt jednostajne. Poszedł więc w ruch parmezan. A potem wpadł mi do głowy pomysł, by dodać jeszcze parę innych dodatków, ale prostych, by nie komplikować tego, co miało być super prostym przepisem. Stąd właśnie znalazł się w nim tuńczyk. A potem i kilka pomidorków. Dla koloru i dla smaku. I tak powoli zrobiło się całkiem niezłe i pożywne, a przy tym bardzo proste danie, które może zrobić każdy, nawet mając tylko jeden garnek i jeden palnik. 

Print Friendly and PDF

June 19, 2020

Makaron penne z łososiem i pesto

Nie jest to danie jednogarnkowe, ale jest to danie na obiad jednomiskowy. I do tego szybki w przygotowaniu. U nas pojawił się wtedy, gdy w ramach urozmaicenia życia rodzinnego w okresie pandemii, zaproponowałam by każda panna robiła  jeden obiad w tygodniu. I tak się zaczęło. Nagle, obok lubianych prostych dań z naszego repertuaru, pojawiły się dania inspirowane tym, co znalazły gdzieś w internecie. Nie zawsze były robione tak jak to podawał przepis, ale zupełnie nam to nie przeszkadzało, gdyż i tak były to nowe propozycje smakowe.
Print Friendly and PDF

June 17, 2020

Kluski spaetzle zapiekane ze szparagami

Nie ma chyba bardziej niemieckich klusek niż spaetzle. Smakują ze wszystkim - zapiekane z warzywami, z serem, a także jako dodatek do mięsa z sosem. Mam nawet specjalną maszynkę ułatwiającą ich robienie, ale jakoś częściej korzystam z gotowych, kupionych w sklepie niemieckim czy na amazon. Kiedyś jednak w końcu się zdecyduję zerwać z tym nałogiem i będę robić je sama. 
Dla odmiany od mięsnych obiadów warto było zrobić takie kluski ze szparagami, których jest wiosną tyle, że niemal same zapraszają się na obiad. A że wiosna była raczej chłodna, to nawet w czerwcu bez wysiłku można kupić lokalne szparagi. Danie jest smaczne i super proste w wykonaniu. 
Print Friendly and PDF

October 17, 2019

Polędwica duszona w całości z kurkami

Pojawiły się kurki. Wybieram się więc raz na jakiś czas kurkobranie, a właściwie na kurkokupowanie, bo nie zbieram ich w lesie, a tylko kupuję w sklepie. A potem już pozostaje tylko puścić wodze fantazji kulinarnej i naszykować coś smacznego. Zaczynając szykować polędwicę z kurkami, nie do końca miałam wymyślone co tak na dobrą sprawę z niej zrobię. W trakcie zaczęłam szaleć - to może dwa chlustki  wina? A może jeszcze tymianek? A gdyby tak jeszcze i koperek? I tak oto powstała polędwica duszona w kurkach. Jak na eksperyment całkiem niezła, a przy tym prosta w przygotowaniu. 
Print Friendly and PDF

July 01, 2019

Kapuśniak z młodej kapusty

Sezon na kapustę trwa. I nawet jeśli nie jest to kapusta tak młoda jak ta wiosenna, to nadal jest taka jak młoda i można z niej zrobić smakowite potrawy, którymi najemy się do syta. Choć szczerze pisząc dla mnie nigdy za dużo młodej kapusty. Nawet pod koniec sezonu na nią mam jej niedosyt. 

Choć zwykle robię młodą kapustę tradycyjnie, z koperkiem w dużej ilości i krótko duszoną, to uważam, że czasem warto zrobić coś innego. Stąd pomysł na jednogarnkowy obiad - kapuśniak z młodej kapusty. 
Print Friendly and PDF

July 14, 2017

Zapiekanka z wędzonym łososiem i szparagami

Zawsze gdy mam jakąś imprezę czy większe spotkanie, lubię przygotować potrawy, które nie wymagają ode mnie stania nad nimi w trakcie gotowania czy podgrzewania. Stąd kolejna zapiekanka. Z tym czego u nas nie brakuje - z wędzonym łososiem i ze szparagami. Takiej kombinacji jedynie najbardziej wybredni malkontenci kulinarni będą narzekać na to danie.
Do przygotowania tej zapiekanki używam łososia wędzonego, gdyż nadaje on wspaniały smak zapiekance, ale sądzę, że spokojnie można przygotować tę zapiekankę z surowym łososiem. 

Print Friendly and PDF

June 21, 2017

Zapiekanka z łososiem i pomidorami

Bardzo lubię zapiekanki z makaronem. Dzięki nim obiad można przygotować szybciutko, a na większe spotkania są wręcz idealne, bo można je naszykować wcześniej, a potem tylko upiec. Szanse na to, że z tej zapiekanki cokolwiek zostanie na dojadanie są dość znikome. Dzięki temu, że wykorzystane w niej są  składniki, które nie są surowe, nie trzeba nawet jej zbyt długo piec. 
Print Friendly and PDF

April 30, 2017

Biała kiełbasa pieczona w kapuście kiszonej

Co prawda nie jest to może najbardziej wiosenne danie, ale... Biała kiełbasa, to nieodzowny atrybut świąt wielkanocnych, więc pasuje. Wiosenne porządki w lodówce sprawiły, że znalazł się w niej wsunięty nieco zbyt głęboko słoik z kapustą kiszoną. W sumie kapusta, też kojarzy mi się z wiosną, bo we wcale nie tak znowu dawnych czasach, kiedy warzywa i owoce jadało się sezonowo, kapusta była jedynym warzywem jakie jeszcze zwykle było nadal dostępne wiosną. I tak powstało danie z lekką nutką francuską, gdyż przypomina ono nieco choucroute, które poznałam w Paryżu. Jest równie proste do zrobienia, a przy tym bardzo smaczne. 
Print Friendly and PDF

March 07, 2017

Pulled pork czyli poszarpana wieprzowina

To chyba najbardziej niekłopotoliwy sposób przygotowania mięsa, a przy tym można z niego potem zrobić całą masę posiłków. Mięso po prostu dusi się dłuższy czas na małym ogniu. Dzięki temu nawet najtwardsze i najtrudniejsze części mięsa robią się miękkie, soczyste i dobrze nasiąknięte smakiem użytych przypraw. Jeśli mamy do dyspozycji wolnowar/slow cooker, to mięso można nastawić przed wyjściem do pracy, a po powrocie mieć praktycznie gotowy obiad. Wolnowar można również zastąpić piekarnikiem ustawionym na bardzo niską temperaturę. Każdą metodą wyszło wspaniale!
Print Friendly and PDF

January 10, 2017

Pastitsio, czyli grecka zapiekanka z jagnięciną

Jagnięcina często gości u nas w domu w różnych postaciach. Tym razem zawitała na nasz stół w formie tradycyjnej greckiej zapiekanki pastitsio i była chyba jedną z lepszych zapiekanek tego typu, choć na pewno nie jest to lekkie danie. Zapiekanki tej, choć jest pyszna, nie da się zjeść zbyt dużo i dlatego robię ją z połowy składników, chyba że jest nas dużo chętnych do jedzenia. W oryginalnym greckim przepisie pojawia się ser owczy kefalotiri. Zastąpić go można pecorino romano, podsuszanym oscypkiem czy parmezanem. Podobnie rzecz się ma z makaronem - ziti można zastąpić makaronem rigatoni, tubetti, tortiglioni lub penne

Print Friendly and PDF