Showing posts with label pieczywo. Show all posts
Showing posts with label pieczywo. Show all posts

February 24, 2026

Grahamki jak u Babci

Grahamki zawsze będą mi się kojarzyć z Babcią. I zawsze je bardzo lubiłam. Nie, Babcia ich nie piekła, ale kupowała i przyznam, że zawsze były super smaczne. Babcia zawsze miewała różne chleby - ewidentnie lubiła zmieniać smak. Teraz kiedy przyjeżdżam do Polski, przynajmniej raz kupuję grahamki. I choć nie jeden chleb wyszedł z mojego pieca, grahamki nigdy mi nie wychodziły na tyle, bym była z nich zadowolona. W końcu jednak udało się. 

Bułki grahamki w dużej mierze zawdzięczamy Sylvestrowi Grahamowi, który w ramach propagowania zdrowej żywności opartej na naturalnych składnikach opracował recepturę mąki, którą znamy dzisiaj jako mąkę graham. Różnica wynika ze sposobu obróbki ziaren pszenicy - w mące razowej, mieli się je w całości, a mąka grahama powstaje z połączenia w odpowiedniej proporcji uzyskanej osobno mąki białej z zarodnikami i otrębami. W Polsce nazwa graham kojarzy się z bułeczkami grahamkami czy chlebem, a w USA z krakersami. Mąka graham sprawia, że pieczywo z niej zrobione jest delikatniejsze, bardziej puszyste niż pieczywo razowe. Jest więc swego rodzaju kompromisem między pieczywem razowym a białym.

Print Friendly and PDF

February 02, 2026

Roggenbrot, czyli niemiecki chleb żytni

Jako dziecko nienawidziłam chleba z kminkiem. Była to chyba największa kara jeść takie pieczywo. A i jeszcze później, kiedy mieszkaliśmy w Kentucky cierpiałam jedząc chleb z kminkiem. I choć był jedynym chlebem jaki odrobinę przypominał polski,  to właśnie ten kminek sprawiał, że wolałam nie jeść chleba niż jeść taki. Inna sprawa, że tamten chleb chyba nawet nie stał obok zakwasu, za to kminku miał w nadmiarze, ale to insza inszość. 😉 Po przeprowadzce do stanu Waszyngton, poznałam smak chlebów niemieckich, w tym tych ciężkich, ciemnych i z nutką kminku. 

Ten chleb jest ciemny, dość zwarty i ciężki, ale  bardzo smaczny. Jeśli użyjemy mąki żytniej razowej, chleb będzie ciemniejszy, a jeśli zwykłej nieco jaśniejszy. Kminek nadaje mu smak, ale go nie dominuje. 

Print Friendly and PDF

November 15, 2025

Bułki bez wyrabiania

Od lat jemy chleb robiony metodą bez wyrabiania. Jest pyszny i super prosty w zrobieniu. Tym razem jednak zostały one przerobione na bułki z dużą ilością pestek słonecznika i dyni. Ot tak, dla odmiany od stałej rutyny. I choć miały znacznie bledszą skórkę niż chleb, to były chrupiące i naprawdę nieźle smakowały.

Bułeczki świetnie się sprawdzą na późniejsze śniadanie lub lunch. Serwowane na świeżo, niemal ciepłe, są najlepsze. 


Print Friendly and PDF

September 23, 2025

Ekspresowe bułki śniadaniowe z serem

Bardzo proste bułki śniadaniowe. Szybkie do zrobienia, więc rzec by można że idealne na sytuacje, kiedy nagle się okazuje, iż rodzina wykazała się niespodziewanie większym niż normalnie apetytem i zniknęło nagle więcej chleba niż powinno. Z chlebem w ogóle jest dziwna sprawa, bo często ciężko utrafić w odpowiednią jego ilość. Bywa, że znika jak szalony, by innym razem sczerstwieć, bo nikt nie ma na niego ochoty. A te bułki, nie dość, że mają masę ziarenek, że dzięki serowi mają sporo białka, a więc są fit, to jeszcze robi się je szybko. No tyle, że nie oszukujmy się - najlepiej smakują krótko po upieczeniu i nie należy ich robić na zapas. Ponieważ lubię się bawić przepisami, to polecam eksperymentowanie i używanie różnych ziarenek i pestek, w tym dodając ich troszkę do ciasta bułeczek. 

Print Friendly and PDF

January 15, 2025

Proziaki bezglutenowe

Tym razem wersja bezglutenowa wypróbowanych wcześniej proziaków podkarpackich. Wyszły równie smaczne jak te w wersji tradycyjnej i idealnie uzupełniły danie fasolki po bretońsku. Dzięki dobrze dobranej mące bezglutenowej nie czuć w ogóle różnicy w smaku proziaków. 
Podobnie jak w przypadku proziaków tradycyjnych, również i te najlepiej smakują na świeżo, choć oczywiście w razie potrzeby można je odświeżyć  w tosterze lub i na patelni. 
Print Friendly and PDF

January 10, 2025

Proziaki (adzymki)

Zupełnie przypadkowo odkryłam książkę Marii Strzeleckiej "Beskid bez kitu", która bardzo mi się spodobała i dzięki której, zaczęłam odkrywać rejon Beskidu. Nie jest to moje pierwsze literackie spotkanie z tym rejonem, ale chyba pierwsze tak odkrywcze. Wcześniej już zaczynałam interesować się historią i kulinariami z tych okolic za sprawą kryminałów Jędrzeja Pasierskiego, a zwłaszcza "Kłamczuch" i "Roztopy". Są one osadzone w Beskidzie Niskim, w okolicach Gorlic. I kiedy tak sobie słuchałam kryminałów, zdałam sobie sprawę, że przecież w tych rejonach spędziłam 3 turnusy kolonii letnich w Grybowie. Nie oznacza to jednak, że przyczyniło się to do poznania tego regionu. Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX w. nikomu nie zależało, by dzieci czy młodzież zapoznać z kulturą, sztuką czy historią Beskidu. Przyrodę nieco poznaliśmy wyłącznie włócząc się po okolicy Grybowa w czasie wycieczek, ale nie było to celowe poznawanie jakiego teraz można doświadczać np. w ramach tzw. zielonej szkoły. Kiedy więc w moje oko wpadła książka Strzeleckiej, momentalnie i z wielką przyjemnością w zabrałam się za jej czytanie. Wraz z Terką i Nelą, a przede wszystkim babcią Teklą, poznawałam zioła rosnące na beskidzkich łąkach i uczyłam o ich stosowaniu, odkrywałam wsie połemkowskie, podziwiałam faunę, tak wspaniale pokazaną na rysunkach w książce. Beskid bez kitu jest bowiem przepięknie napisaną i zilustrowaną książką. Zupełnie to nie dziwi, gdyż Strzelecka jest nie tylko pisarką, ale i graficzką. Czytając Beskid bez kitu, całą wyobraźnią widzi się i słyszy odgłosy Beskidu, czuje zapach łąk, smak jagód czy poziomek zbieranych w lasach przez bohaterki książki. 
I tak to doszłam do potraw z tych okolic. Przyznam, że wątpię by przy krótkich wyjazdach do Polski, nadarzyła mi się możliwość wyprawy w Beskid i spróbowania lokalnej kuchni. Dlatego też, jak już wcześniej to robiłam, zaczęłam sama szykować potrawy regionalne i z czasem zacznę je tutaj umieszczać. 
O proziakach wiele razy słyszałam i w końcu chciałam ich spróbować. Ich nazwa wywodzi się od sody oczyszczonej, kiedyś nazywanej prozą. Przyznam, że proziaki, zwane również adzymkami w kuchni łemkowskiej, przypominają mi smakiem English muffins, czyli plackowate chlebki/bułeczki. Proziaki są łatwe w robieniu i nie wymagają pieca czy piekarnika. Spokojnie można je zrobić na patelni - tak właśnie i ja je robiłam, choć tradycyjnie były robione na żeliwnej blasze pieca kuchennego. Najczęściej były przygotowywane w okresie letnim, kiedy praca w polu sprawiała, że nie było zbyt wiele czasu na szykowanie posiłków. Jadało się je na ciepło, na słodko i na wytrawnie, z różnymi smarowidłami, takimi jak dżemy, miód czy masło, w tym i czosnkowe. A ja polecam nie tylko proziaki, ale przede wszystkim książkę, która mnie natchnęła do poznawania Beskidu. 

Print Friendly and PDF

September 27, 2022

Prosty chleb pieczony w garnku

  Ostatnio najczęściej piekę ten chleb, bo często nie mam czasu by czekać na wyrastanie chleba bez wyrabiania. Ten w sumie też jest bez wyrastania, tylko że zawiera większą ilość drożdży, bo ma być robiony relatywnie szybko. Dodatkowo, by uzyskać ładną strukturę miąższu, taką dziurzastą, należy go nieco powyciągać i złożyć. 

Nacięcie chleba by kontrolować pękanie w czasie pieczenia, nie spotkało się z dobrym przyjęciem, bo okazało się, że za mało było pola do podskubywania chrupiącej skórki. 😉 Dlatego czasem ją nacinam, a czasem nie. Najważniejsze jednak jest to, by piec w garnku żeliwnym, a pod koniec przyrumienić skórkę chleba. Napewno wielbiciele chrupania to docenią. 

Print Friendly and PDF

August 10, 2022

Chleb z morelami i orzechami

Do tego chleba zachęcił mnie Tomek. Tomek to przyjaciel, od lat. Muzyk i agent nieruchomości. A przede wszystkim nietypowy artysta. Do dzisiaj wspominam z rozrzewnieniem czasy, gdy pracował nad recitalem. Z nikim tak dobrze się nie pracowało nad wierszami, jak z Tomkiem. Przekonałam się wtedy, że znienawidzone przez wielu uczniów analizy wierszy/rozbiory wierszy, tak uwielbiane przez nauczycieli języka polskiego nie powinny w ogóle być zadawane uczniom. Tomek wyjechał z Polski gdy był nastolatkiem. Gdy go poznałam, mówił po polsku biegle, ale z akcentem i widać było, że czasem brakuje mu słów. Kiedy zaczął pracować na polskimi wierszami, przeszedł niesamowitą transformację. To było niesamowite doświadczenie - był dociekliwy, rozbijał każdy wiersz na cząsteczki, na sylaby, dbał o akcent, o płynność. Każde z nim spotkanie to była frajda! Nigdy tak nie lubiłam poezji jak wtedy i wraz z nim odkrywałam ją na nowo. Podobnie uwielbiałam jak Tomek opowiadał o muzyce. Potrafił dla przykładu zagrać ten sam fragment w najróżniejszy sposób, na innej skali. WOW! Tu się miało wrażenie, że jesteśmy we Francji, tu że w Azji.... Niesamowite. Do tego Tomek zawsze był precyzjonistą, jak go nazywałam, co pokazywał przy analizie wierszy. Gdy kiedyś pokazywał nam jak remontuje swój dom i opowiadał co i jak zrobił, by nie zatracić stylu, przyznam, że potwierdziło to moje wcześniejsze wrażenia. Gdy Tomek się za coś bierze, to nie na pół gwizdka, ale całym sobą. Kiedy więc dowiedziałam się, że zaczął wypiekać chleby, wiedziałam, że będą ciekawe. O swoich doświadczeniach chlebowych opowiadał z taką pasją jak mało kto. To nie była opowieść o zwykłym chlebie! To była opowieść o niezwykłym chlebie, o smaku, o strukturze.  Fotografie tylko potwierdzały jak się wyszkolił w pieczeniu i jak piękne chleby piecze. 

No i właśnie tak apetycznie brzmiała opowieść o jego chlebie z morelami, że postanowiłam spróbować upiec. Za bazę wzięłam mój wypróbowany chleb na zakwasie. Do niego zaś dołożyłam dodatki sugerowane przez Tomka. Nie był to pierwszy raz, gdy wykorzystywałam suszone owoce i orzechy w chlebie. Robiłam już chleb z rodzynkami i orzechami. Chleb z morelami jest ciekawy w smaku. Najlepszy jest zaraz po upieczeniu albo lekko, gdy masło się na nim rozpływa, a skórka lekko chrupie. Rewelacyjnie smakuje z serem kozim i z dżemem morelowym, który wzmacnia jego walory smakowe. 

Print Friendly and PDF

July 21, 2022

Cloud bread, czyli pieczywo kanapkowe niczym chmurki

Nie jest to do końca chleb, chociaż zdecydowanie jest formą pieczywa. A właściwie alternatywą dla tradycyjnego pieczywa - nieco zdrowszą, bo mniej kaloryczną i zawierającą mniej węglowodanów. I choć nie jestem wyznawczynią diety keto, to chętnie czasem sięgam po takie pieczywo.  Świetnie nadaje się na kanapki, zwłaszcza takie delikatniejsze. Nie ma w nim ani grama mąki. Ma bardzo delikatną konsystencję. Jest rewelacyjnym uzupełnieniem bogatych w składniki past, jak choćby wszelkie pasty i sałatki tuńczykowe, makrelowe czy inne rybne czy sałatka z kurczaka. Takie pieczywo, niczym pita czy inne jej podobne wypieki, można podawać z mięsami, sałatkami, dipami i maczałkami, hummusami czy zupami. 

Print Friendly and PDF

May 19, 2022

Obwarzanki

Obwarzanki (обарінки lub обварінки) zna chyba każdy.Bo jest to jedna z tych potraw, które znane są po obu stronach granicy. To też jeden z tych łakoci, który można kupić na festynach, na rynkach w różnych większych i mniejszych miasteczkach. W moim ulubionym ukraińskim sklepie, kupuje się je na torby. Nie są na sznureczkach, tylko luzem. W ramach eksperymentowania z kuchnią ukraińską nie mogłam pominąć obwarzanków. Właśnie takich na sznureczku. Obwarzanki były takie jak za czasów dzieciństwa, gdy kupowało się je na koloniach gdzieś na wycieczkach.
Oczywiście zaraz po upieczeniu były mięciutkie i pyszne, ale i takie lekko podeschnięte były przepyszne. Takie właśnie jak kupowane na straganach.
Obwarzanki można zrobić przy okazji pieczenia bublików. Jest to dokładnie to samo ciasto, tyle że bubliki są większe, a obwarzanki mniejsze. A między nimi są średniej wielkości "baranki", które nie mają odpowiednika w języku polskim, ale też można się na nie skusić.

Print Friendly and PDF

April 25, 2022

Bubliki

Mieliśmy w domu wspaniałą, pełną energii płytę Barbary Rylskiej, Sex appeal. Z okładki spoglądała piękna Rylska, w uwodzicielskim stroju i z papierosem w ręku. Jako dziecko fascynował mnie ten strój, a zwłaszcza rajstopy-kabaretki. Płyta była wspaniała - różnorodna w stylu. Uroku dodawała narracja Lucjana Kydryńskiego, z jego charakterystycznym r. Od dziecka uwielbiałam słuchać tej płyty. Zszargana była z pewnością przeze mnie, bo dzieciom nie było tak łatwo delikatnie obsługiwać gramofony. Jedną z piosenek na płycie były "Bubliczki". Nikt tak nie zaśpiewał tej piosenki jak Rylska. Do dzisiaj pamiętam częściowo słowa.


Ach, kupcie bubliczki,
Gorące bubliczki,
Gdy dacie rubliczki,
Nakarmię was!
Tę prośbę mam jedną:
Gdy gwiazdy w krąg zbledną,
Wspomóżcie mnie biedną
Choć jeden raz.

Wtedy nie wiedziałam do końca co to są bubliczki. Ale wyobrażałam sobie sprzedającą je, jak kogoś pomiędzy sprzedającymi kwiaty w wielu przedwojennych filmach, a straganiarkami sprzedającymi pyzy czy pączki na bazarze Różyckiego. Zupełnie natomiast nie umiałam sobie wyobrazić bubliczków. Dopiero po latach dotarło do mnie, że bublik (бублик) to forma bajgli, popularnych w różnych rejonach, w tym w Ukrainie. Stąd też trafiły na moją listę potraw do próbowania. Według jednej z wersji, bubliki mają swój początek w Odessie, skąd powędrowały w świat. Tam też powstała wspomniana piosenka, napisana w 1926 roku przez Jacoba Yadova, a inspirowana nawoływaniami sprzedających bubliczki niemalże w każdym miejscu.

Print Friendly and PDF

April 19, 2022

Pieczony czosnek

Grunt to mieć kalendarz "Przekroju". Z niego wszystkiego się można dowiedzieć, w tym, że 19 kwietnia przypada dzień czosnku. A że bardzo dawno nie piekłam czosnku, to należało wykorzystać tę okazję. Zwłaszcza, że po świętach warto zrobić sobie dzień bez obiadu, tylko z samą przekąską.  

Kiedyś robiliśmy taki czosnek bardzo często. Zaczęło się od włoskiej restauracji, w której podano go z pysznym ciepłym chlebem jako przystawkę. Proste, super proste danie, a jakie pyszne. Czosnek nie miał swego typowego ostrego zapachu, był lekko przybrązowiony i rozsmarowywał się na chlebie niczym pasta. Kelner, a może i szef kuchni, podał nam przepis na zrobienie takiego czosnku. Czym prędzej kupiliśmy naczynko gliniane do pieczenia i przez pewien czas, właśnie to danie stało się typową przystawką przy spotkaniach ze znajomymi. Z czasem przekonaliśmy do tej metody wiele osób w rodzinie i obdarowaliśmy ich takimi glinianymi naczynkami. 
Print Friendly and PDF

April 01, 2022

Chleb z rodzynkami i prażonymi orzechami

Chleb dość niezwykły w smaku, więc być może nie wszystkim będzie smakował. Ale też i może zaskoczyć tradycjonalistów chlebowych i przypaść im do gustu.  Rodzynki nadają mu lekko słodkawą tonację. Orzechy wspaniale chrupią. Całość niczym ciasto, ale nadal, pomimo tych dodatków nie ma wątpliwości, że to chleb. Przypomniał mi nieco czasy studenckie i 
zjadane w Patterson Office Tower, na późne śniadanie czy też na lunch, bajgle z rodzynkami lub z jagodami. Kiedy jechałam je kupić, w windzie natykałam się na ludzi, którzy mówili że muszą napić się kawy by się obudzić. Zawsze mnie to bawiło, bo o ile bajgle były smaczne, to kawa była mocno lurowata. Kupowałam ją tylko dlatego, że nie było innej opcji, a nie na pobudkę czy dla smaku. 😉  Wracając do chleba, to jest on przepyszny sam z siebie, zwłaszcza na ciepło. Można go jeść bez jakichkolwiek dodatków - tak jak te bajgle. Równie smaczny jest z masłem, choć mnie najbardziej smakował z kozim serem lekko wzbogaconym konfiturą figową. 
Print Friendly and PDF

March 18, 2022

Chleb ukraiński

To jeden z takich chlebów, przy których trzeba postawić straż po wyjęciu z piekarnika, bo inaczej momentalnie znajdzie się amator podjadania. Zwłaszcza amator piętek. Albo przylepek, jak kto woli. Ma super chrupiącą skórkę i wilgotny miąższ. Doskonale się przechowuje i świetnie smakuje nawet po kilku dniach, zwłaszcza jeśli podpieczemy go w tosterze. Pasuje do wszystkiego - serów, miodu, dżemu, wędlin. Słowem - jest uniwersalny, a przy tym prosty w pieczeniu. Nieco zmieniłam sposób jego robienia gdyż zimą nie mamy w domu na tyle ciepło, by zaczyn mógł stać tylko 4 godziny, tak jak jest to sugerowane w oryginalnym przepisie. 

Print Friendly and PDF

March 10, 2022

Pampuszki

Pampuszki, czyli odrywane bułeczki. Mogą być na słodko, a mogą być wytrawne. Tak jak te, najbardziej znane, polane po upieczeniu, oliwą czosnkową z pietruszką i koperkiem. Są delikatne, mięciutkie i same po prostu wchodzą do buzi. Można podać je jako przystawkę lub dodatek do innych potraw. Świetnie uzupełnią każde danie, w tym, a może przede wszystkim, barszcz ukraiński. 

Pampuszki wytrawne nie są niczym naziewane. Pampuszki na słodko do złudzenia przypominają nasze pączki - są smażone, a nie pieczone i są nadziewane dżemem czy powidłem. W okresie świątecznym, od 2008 roku we Lwowie odbywa się Festiwal Pampuszkowy. W 2012 roku utworzono na nim największą pączkowa mozaikę, która trafiła do księgi rekordów Guinessa. 

Samo słowo pampuszka oznacza pulchną osobę - dziecko czy kobietę, z rumianymi policzkami. 😉Tak jak w języku polskim pączuszek czy pączuś. Według niektórych historyków kulinarnych, pampuszki przywędrowały na Ukrainę wraz z niemieckimi kolonistami. Pierwsze wzmianki o pampuszkach można znaleźć już w czasach kozackich. Dzisiaj są tak popularnym specjałem ukraińskim, że zawsze pojawią się gdy wyszukujemy na internecie najpopularniejszych potraw z kuchni ukraińskiej. Może nie jest to kwintesencja tej kuchni, ale niewątpliwie jedna z jej sztandarowych pozycji. 


Print Friendly and PDF

February 24, 2022

Tost francuski z panettone

Co roku obiecuję sobie, że nie będę robić zapasów i kupować "na zaś" tych wszystkich łakoci, które pojawiają się w sklepach przed świętami. I co roku kończy się tym, że zapas powstaje. A potem jest pytanie co z tym zrobić, a jednocześnie nie przytyć. Przed ostatnimi świętami niestety można było obserwować co oznaczają zakłócenia w dostawach. Całą rodziną polowaliśmy więc na różne łakocie, a teraz mamy zapasy, bo zdarzało się, że wszyscy jednego dnia kupili to samo. I tak się stało z babkami panettone. Są pyszne i stąd na nie polowaliśmy, ale wkrótce  okazało się, że mamy ich mały sklep. Na śniadanie weekendowe, kiedy jest więcej czasu, są jak znalazł w postaci francuskich tostów (pain perdu, czyli stracony/zmarnowany chleb). Jeśli w roli tostów francuskich sprawdzają się czerstwawe pączki, to tym bardziej tak dobre ciasto drożdżowe jak panettone. No a z konfiturami czy też świeżymi owocami znikają momentalnie z talerza. Z kawą lub gorącym kakao to prawdziwy comfort food na zimowe dni. 
Print Friendly and PDF

June 22, 2021

Zakwas

Ponoć pierwszy zakwas powstał przez przypadek, gdy w starożytnych czasach niewolnica, przez zapomnienie, zostawiła w ciepłym miejscu wymieszaną z wodą mąkę. Po trzech dniach okazało się, że to co było mieszanką wody i mąki ładnie sobie bąbelkuje i rośnie. Ile jest w tym prawdy, nie umiem powiedzieć, ale prawda jest taka, że faktycznie zrobienie zakwasu wymaga mąki, wody, odrobiny czasu i ciepłego miejsca. Przez wiele miesięcy, żeby nie powiedzieć lat, nie odważyłam się robić chleba na zakwasie. Wydawało mi się, że u mnie taki chleb nie ma szansy wyrosnąć i udać się. Każdy przepis wydawał mi się nader skomplikowany. Aż pewnego razu, a konkretnie pewnego ciepłego letniego dnia,  zaczęłam eksperymentować. I tak najpierw powstał zakwas - albo to co wydawało mi się zakwasem. Potem powstał pierwszy chleb - na zakwasie i drożdżach. A na końcu powstawać zaczęły chleby wyłącznie na zakwasie. I wcale nie okazały się być takie trudne do zrobienia - wymagały wyłącznie cierpliwości i czasu, jakiego taki chleb potrzebuje. Latem było to mniej czasu, bo i temperatura wspomagała rośnięcie, zimą więcej, choć ustawienie rosnących forem z ciastem czy zaczynu w pobliżu kratek z odpływem ciepła niewątpliwie pomaga. 

Zakwas niemal zawsze robię z mąki żytniej, choć robiłam i z pszennej. W sumie to od nas zależy jaki chcemy mieć - zwłaszcza, że do wielu chlebów dodajemy tylko 2-3 łyżki zakwasu. Czasem jest potrzebny konkretnie jeden lub drugi - wtedy po prostu dostosowujemy się do przepisu.

Print Friendly and PDF

May 06, 2021

Rogale śniadaniowe

O ile kiedyś śniadanie traktowałam dość po macoszemu, to teraz lubię gdy jest jedzone nie w biegu, a na spokojnie, a jego smak podkreśla dobre pieczywo. Nie zawsze można się tak delektować, ale w weekendy, czyli dwudzionki można sobie pozwolić na taki luksus. A i w dni, kiedy pracuję z domu, często moje śniadanie jest późniejsze i właśnie takie spokojniejsze. A że z racji pandemii pracuję z domu od dłuższego czasu, to niestety rozpuściłam się jak przysłowiowy dziadowski bicz na takich spokojnych śniadaniach. Jedyną tylko różnicą jest to, że w tygodniu pieczywo szykuję poprzedniego dnia wieczorem, a w weekend robię je rano. Rogale zdecydowanie są jednym z ulubionych rodzajów pieczywa śniadaniowego. Mogę je jeść z samym masłem, albo z jakimś dodatkiem typu twarożek lub jajka, albo z miodem czy dobrym dżemem. Przepis na te rogale sprawdza się doskonale. Jest prosty i dość szybki, chociaż ciastu trzeba dać czas na wyrośnięcie. Warto jednak poczekać czy też zrobić je na lunch/drugie śniadanie lub wręcz dzień wcześniej. 

Print Friendly and PDF

April 25, 2021

Rogale błyskawiczne

Chociaż uwielbiam ciemne, gruboziarniste pieczywo, to czasem nachodzi mnie nieodparta ochota na rogala. Szczególnie w weekendowe śniadanie. W zasadzie na każde śniadanie, ale w weekend, kiedy można zwolnić tempa, zjeść śniadanie nie spiesząc się, schrupanie takiego świeżego rogala to czysta przyjemność. Rzec by można, radość o poranku. Takim nieco późniejszym, bo najpierw trzeba się wyspać. 😉 A że rogale robią się błyskawicznie, to nawet śpiochy będą je mieć na śniadanie. Cieplutkie i pulchne. Do tego dodatki według upodobania - dżemy, serki, jajka, masło, które rozpływa się na takim ciepłym rogalu. Kawa, herbata, kakao. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. 
Przepis znalazłam dość przypadkowo i przyznam, że polubiłam go z miejsca, właśnie ze względu na szybkość wykonania rogali. A jeśli używamy miksera, to wysiłek naprawdę jest znikomy, a efekt finałowy wart chwili pracy. Zmiany jakie wprowadziłam do przepisu są - rzec by można - kosmetyczne. 

Print Friendly and PDF

April 02, 2021

Wielkopiątkowe bułeczki hot cross buns

To tradycyjne wielkopiątkowe bułeczki serwowane w krajach anglosaskich. Choć wiele razy sobie obiecywałam je zrobić, to nigdy jakoś nie miałam okazji aż do dzisiaj. Są smaczne, lekko korzenne i pełne  rodzynek i suszonych żurawin. Tradycja wypiekania bułeczek ze znakiem krzyża sięga VI w - wtedy to w Grecji zaczęto wypiekać takie właśnie ciastka. Bułeczki te mają oznaczać koniec postu. Oczywiście ich poszczególne części mają swoje znaczenie - krzyż, ma kojarzyć się z ukrzyżowanie Jezusa, a przyprawy z jego późniejszym balsamowaniem. Dawniej jadało się je tylko w okresie Wielkanocy, od Wielkiego Piątku począwszy. Dzisiaj już zatarła się ta tradycja i bułeczki można kupić niemal na zawołanie. Przyznam, że w tej kwestii pozostaję tradycjonalistką. Uważam, że wszystko ma swoje miejsce. Może i to oznaka starzenia się, a może po prostu mojego zasadniczego podejścia do życia, ale nie znoszę, gdy stacje radiowe włączają kolędy i piosenki świąteczne zaraz po Halloween. Lubię odczekać na Święto Dziękczynienia, które zaczyna okres świąteczny. Pamiętam, jak w pierwszym roku po przyjeździe do USA poszłam zupełnie nieświadoma tego co dzieje się w w sklepach w Black Friday, do jakiegoś sklepu. Oprócz tłumów ludzi wyszukujących okazji i przecen, w oczy rzucał się nastrój świąteczny - choinki, ozdoby choinkowe, Mikołaje, z którymi można było zrobić sobie zdjęcia, łakocie. Było cudnie świątecznie. Dzisiaj wiele osób nie chce odczekać na właściwy moment. Cały rok można kupić rogale marcińskie, tak samo z bułeczkami hot cross bun - żyjemy w czasach niecierpliwości, a przy okazji pozbawiamy się magii świąt, wyczekiwania na te specjalne chwile, na te specjalne potrawy.
Odbiegłam od bułeczek - a dzięki nim, choć jest ascetyczny Wielki Piątek, zrobiło się świątecznie. I choć są to w sumie zwykłe bułeczki, to dodatek przypraw i bakalii, namalowany na nich krzyż, i lukier pomarańczowy sprawiają, że oto mamy pyszny lunch. Tak pyszny, że w 1592 r. królowa Elżbieta I zabroniła sprzedawania takich bułeczek poza okresem świąt Bożego Narodzenia, na Wielki Piątek i na pogrzeby. A więc ta niecierpliowść i robienie świątecznych rzeczy w okresie poza świętami nie jest tylko charakterystyczna dla obecnych ludzi. Istniała już w czasach elżbietańskich. 
Ciasto ma bułeczki można przygotować w przededniu pieczenia i zostawić gotowe bułeczki do wyrastania przez noc. Przyspiesza to zdecydowanie ich produkcję, zwłaszcza, jeśli chcemy je podać w okolicach lunchu, a nie mamy ochoty na wstawanie bardzo wcześnie. 
Print Friendly and PDF