Taki chłodnik absolutnie bije na łeb na szyje wszelkie inne chłodniki pod względem prostoty wykonania. W dosłownie kilka chwil możemy popijać nim obiad lub po prostu zjeść jako zupę na lunch czy obiad.
Może jeszcze nie upały, ale robi się coraz cieplej. I wtedy pojawiają się chłodniki. Najróżniejsze. Jedne znane - jak choćby ten tradycyjny z botwinki czy gazpacho, inne mniej znane - litewski ze szczawiem, wariacje na temat gazpacho czy z awokado.
Ostatnio poznałam przepis na bułgarski chłodnik z ogórków i jogurtu. Jest dość podobny do chłodnika z ogórków, jaki wcześniej robiłam, ale ma jednak kilka dodatków, które sprawiają że jest ciutek inny. Robi się go w kilka minut. Dobrze jest zrobić go ciut wcześniej, by się nieco "przegryzł". Najlepszy z gruntowych, świeżych ogórków, ale i te szklarniane sprawdzą się. Zrobiony jest na bazie bułgarskiej maślanki, a jeśli jej nie ma, można ją zastąpić naturalnym greckim jogurtem.