Wiosną i latem, gdy pojawia się świeża botwinka na naszym stole króluje chłodnik. Ale że ta wiosna raczej była chłodnawa, a tylko niektóre dni rozpieszczały nas wyższymi temperaturami, zamiast chłodnika w pierwszym momencie pojawił się barszcz z botwinką i młodymi burakami. I oczywiście z dodatkiem dużej ilości koperku. Zrobiłam go z tęsknoty za barszczem ukraińskim, który ostatnio mi bardzo zasmakował. Co prawda nie jest to ten sam barszcz, ale nieco podobny. A takie specjały, pełne warzyw mogę jeść w dużych ilościach. Co prawda najsmaczniejszy według mnie jest barszcz klarowny z uszkami, jednak od czasu do czasu nachodzi mnie ochota by przygotować taki, w którym jest cała masa "towaru". Taka zupa, spokojnie może być jedzona na lunch - przez bogatą zawartość, na pewno nasyci na kilka godzin. Pracując z domu dokładnie tak sobie dogadzam - szykując takie lunche, jakich nie miałam okazji jeść w pracy.