Bardzo proste danie rodem z Wielkopolski, tyle że w nieco innym wydaniu. Zazwyczaj gzik podaje się do gotowanych kartofli, a ja dzisiaj proponuję te pieczone. Nie są one dla nas żadną nowością, ale zazwyczaj jadaliśmy je w wersji ze śmietaną i masłem. No i oczywiście posypane szczypiorkiem. A ostatnio wpadło mi do głowy, by podać pieczone kartofle z gzikiem. Pieczone to nieco za dużo powiedziane, ponieważ od lat robię kartofle w woreczku i mikrofalówce, dzięki czemu nie muszę grzać wielkiego piekarnika po to by upiec dwa kartofle. Ostateczny rezultat jest taki sam. Jeśli nie mamy takiego woreczka, można kartofle zawinąć w ściereczkę lub włożyć do papierowej brązowej torebki, takiej w jakiej kupuje się warzywa czy owoce sprzedawane luzem.