Zatańczyli, zahulali,
Bo od środy post już mamy.
Może tańce i hulanki się nie szykują, ale za to ostatnie folgowanie na słodko! Tym razem gniazdka zwane też pączkami wiedeńskimi lub hiszpańskimi. Wymagają nieco sprawności, by się nie poparzyć przy pozbywaniu się papierków, ale też i bez przesady - każdy kto robił pączki czy faworki, da sobie radę. A warto spróbować czegoś innego zanim nastaną postne dni. To co? Robimy? Zdążymy jeszcze przed północą! 😉
A tak przy okazji. Pączki te, niczym fasolka po bretońsku czy ryba po grecku nie mają nic wspólnego z miejscami, którym są przypisywane. Ani w Wiedniu, ani w Hiszpanii takich się nie uświadczy. Co nie znaczy, że nie są smaczne. 😉

