March 17, 2026

Irlandzki gulasz

Gulasz irlandzki z jagnięciny to doskonałe danie jednogarnkowe. II kwintesencja tradycyjnego irlandzkiego comfort food. Idealne na tę porę roku, kiedy natura potrafi znienacka zaskoczyć zimnem i pluchą śniegowo-deszczową. Jest to też prosty i ciekawy sposób wykorzystania mięsa jagnięcego, które przez to, że jest delikatne, bardzo szybko się przygotowuje, bez zbędnych czynności, takich jak marynowanie. No a przede wszystkim jest smaczny - zarówno zaraz po zrobieniu, jak i odgrzany. 

Oryginalnie gulasz robiono z mięsa owiec, baraniny, ale obecnie jest ona zastępowana jagnięciną, znacznie łatwiejszą do  dostania. Danie składa się z zaledwie kilku składników - mięsa, cebuli i kartofli. W południowej Irlandii, dodatkowo przygotowywano je z marchewką. Sos, może być delikatny, niemal naturalny, a może być bardziej zawiesisty jeśli część ziemniaków zmiażdżymy by go zagęścić. Można też do zagęszczenia dodać trochę mąki. Ja akurat wolę delikatniejszy sos, więc taki przepis podaję. 


Print Friendly and PDF

March 15, 2026

#20 Podróże kulinarne - Spacer po Barcelonie śladami Carlosa Ruiz Zafona

Pamiętam jak bardzo chciałam pojechać do Hiszpanii po przeczytaniu "Most nad rwącą rzeką" Stanisławy Fleszarowej-Muskat. Był okres, że uwielbiałam tę książkę; miała w sobie to coś. Może to, że działa się współcześnie dzięki czemu mogłam się do niej odnieść, a nie traktować jako czystą abstrakcję. Ale przez wiele lat nie dane mi było zwiedzić Hiszpanię. Nigdy nie była po drodze do Polski.  Po latach na rynku księgarskim pojawił się Carlos Ruiz Zafón i jego książki z cyklu Cmentarza zapomnianych książek. Ta seria momentalnie wciągnęła mnie. Kiedy przeczytałam "Cień wiatru" i "Gra Anioła" chęć odwiedzenia Hiszpanii zawitała ponownie i to ze zwielokrotnioną mocą. Chciałam pojechać do Barcelony i przejść się śladami bohaterów i skosztować jedzenia, które jadła Alicja Gris. 

Print Friendly and PDF

March 13, 2026

Zielona zupa czosnkowa

Spadł śnieg, pierwszy, a jednocześnie pewnie ostatni tej zimy, i od razu zachciewa się czegoś naprawdę rozgrzewającego. Takiej zupy idealnej do jedzenia gdy za oknem zrobiło się zimowo, nawet jeśli zaraz się to wszystko rozpuści.  Ta zupa czosnkowa to prawdziwa gratka dla miłośników intensywnych smaków i czosnku w dużej ilości; rozgrzewa, pachnie i poprawia humor - jak każda smaczna zupa! Świetnie sprawdza się przede wszystkim w chłodniejsze dni, kiedy potrzebujemy się rozgrzać i zabezpieczyć przed zaziębieniami. Przypadła do gustu wszystkim, którzy ją jedli w naszym domu. Jest bardzo aromatyczna, delikatnie kremowa, zwłaszcza jeśli użyjemy opcjonalnego serka topionego, przyjemnie rozgrzewająca i zawsze mile widziana na stole. Najczęściej podaję ją ze świeżą bagietką lub chrupiącymi grzankami. No i oczywiście dodatkową natką pietruszki. A co najważniejsze, ta zupa pokazuje, że najlepsze potrawy nie muszą być skomplikowane. 

Print Friendly and PDF

March 08, 2026

Sałatka z buraków z pomarańczami i fetą

W tej sałatce zachwycają i kolory, i mieszanka smaków. Świetna jako samodzielna sałatka lunchowa lub jako przystawka przed obiadem. Połączenie rukoli, cytrusów i buraków świetnie się sprawdza, a całość dopełnia i pokruszona feta i prażone orzechy oraz sos sałatkowy. Zaskakuje smakiem, ale zdecydowanie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Wykorzystać można zarówno pieczone buraki, jak i ugotowane w mundurkach, nawet te kupne (byle nie te z puszki). Oczywiście można i samemu upiec lub ugotować je. Mając naszykowane wcześniej produkty, szykuje się je dosłownie w oka mgnieniu. 


Print Friendly and PDF

March 06, 2026

Pomarańcze w czekoladzie

Kandyzowane pomarańcze w czekoladzie, to nie tylko pyszny deser-przegryzka. To także i doskonały sposób na dekorację większych wyrobów deserowych, ciast i tortów. Można też je wykorzystać na oryginalny i efektowny prezent. I choć praktycznie można je przygotowywać cały rok, to jednak warto zrobić to teraz, gdy mamy tyle wspaniałych cytrusów  w miarę lokalnych i w pełni sezonu. W lodówce świetnie przetrwają kilka miesięcy, a nie jeden raz pozwolą nam stworzyć wspaniałości, które wzbudzą zachwyt. Ale ostrzegam - są pyszne, więc wymagają silnej woli lub dobrego schowka, bo może się okazać, że nie dotrwają.  😉 
Jak zawsze najlepsze są pomarańcze organiczne i do tego lokalne, bo wtedy mamy pewność, że skórka nie będzie zawierać dodatkowych składników. Z dostaniem takich może być jednak problem, zwłaszcza gdy nie mieszkamy blisko rejonów upraw pomarańczy i  nie mamy znajomych hodujących drzewka cytrusowe. Wtedy należy użyć pomarańczy organicznych. 

Print Friendly and PDF

March 04, 2026

Pasta ze słonecznika

Tak pysznej pasty już dawno nie jadłam. Jej podstawą jest słonecznik, a właściwie jego nasiona. Reszta to dodatki wedle uznania i na oko. Przepisów na pastę na bazie słonecznika jest mnóstwo - wystarczy wstukać takie hasło w wyszukiwarkę. Moja propozycja, to jedna z wielu lub też kolejna. Ze względu na używanie miary "około" lub "na oko" czy też "do smaku" za każdym razem wychodzi nieco inna. Smakuje, jak już wspomniałam rewelacyjnie. Może zastąpić nam dipy, a może być pastą-smarowidłem na chlebie. Zwłaszcza z chlebem razowym z ziarenkami. A jak dodamy do tego plasterki świeżego ogórka, to zabraknie nam słów by opisać wrażenia smakowe. 

Print Friendly and PDF

February 28, 2026

Grochówka

Niby robi się coraz cieplej, a jednak nadal zdarzają się dni, kiedy jest zimno i jedyne co może nas rozgrzać to talerz ciepłej zupy. Grochówka już gościła na tym blogu, ale była zrobiona na wzór takich nazwijmy to żołnierskich. Ta, choć nadal gotowana na wędzące, jest nieco lżejsza, bo ma sporo warzyw. Dzięki temu, zwłaszcza z dodatkiem chleba czosnkowego czy po prostu innego pieczywa, może stać się całym posiłkiem typu obiad lub lunch. Albo też można ją serwować wraz z lżejszym drugim daniem, typu pierogi leniwe czy naleśniki. 

Print Friendly and PDF

February 24, 2026

Grahamki jak u Babci

Grahamki zawsze będą mi się kojarzyć z Babcią. I zawsze je bardzo lubiłam. Nie, Babcia ich nie piekła, ale kupowała i przyznam, że zawsze były super smaczne. Babcia zawsze miewała różne chleby - ewidentnie lubiła zmieniać smak. Teraz kiedy przyjeżdżam do Polski, przynajmniej raz kupuję grahamki. I choć nie jeden chleb wyszedł z mojego pieca, grahamki nigdy mi nie wychodziły na tyle, bym była z nich zadowolona. W końcu jednak udało się. 

Bułki grahamki w dużej mierze zawdzięczamy Sylvestrowi Grahamowi, który w ramach propagowania zdrowej żywności opartej na naturalnych składnikach opracował recepturę mąki, którą znamy dzisiaj jako mąkę graham. Różnica wynika ze sposobu obróbki ziaren pszenicy - w mące razowej, mieli się je w całości, a mąka grahama powstaje z połączenia w odpowiedniej proporcji uzyskanej osobno mąki białej z zarodnikami i otrębami. W Polsce nazwa graham kojarzy się z bułeczkami grahamkami czy chlebem, a w USA z krakersami. Mąka graham sprawia, że pieczywo z niej zrobione jest delikatniejsze, bardziej puszyste niż pieczywo razowe. Jest więc swego rodzaju kompromisem między pieczywem razowym a białym.

Print Friendly and PDF

February 15, 2026

#19 Podróże kulinarne - Amsterdam i oliebollen

Przez wiele lat marzyłam by odwiedzić Holandię. Na podstawie tego co czytałam o niej kojarzyła mi się z fajnym krajem. Żeby było śmieszniej, latałam do Polski przez Amsterdam od czasu kiedy przeprowadziłam się w okolice Seattle, ale nigdy nie miałam okazji wyjść z lotniska. Skądinąd bardzo lubiłam je - piękne, jasne, przestronne. Kiedyś nawet miało masę atrakcji piłkarskich z racji rozgrywek Euro. Ale przez lata to było wszystko, jeśli chodzi o Holandię. Aż w końcu udało się i polecieliśmy do Holandii. Nawet nie po drodze ze Stanów, a po prostu celowo w czasie jednej z wizyt w Polsce.  Print Friendly and PDF

February 09, 2026

Rolada bezowa z kawowym kremem śmietankowym

I znowu uzbierały się białka, ale jak może być inaczej jak w sezonie karnawałowym pączki gonią faworki. Wykorzystujemy je na co się da, w tym na słodkości. Tak więc kolejna rolada bezowa, ale tym razem w znacznie lżejszym wydaniu, bo z kremem na bazie śmietany kremówki a nie ganache. Świetna. Wyszła delikatna i lekka, mimo iż dodałam do kremu serek mascarpone. Całość dopełniły maliny i listki mięty. Efekt wow gwarantowany, mimo iż wcale nie jest ona trudna do zrobienia. Nie jest to chyba najzdrowsza metoda na wykorzystanie białek, ale niewątpliwie bardzo smaczna. Od razu dodam, że białka świetnie się mrożą i spokojnie mogą w tej formie poczekać na sezon letni, kiedy będzie można je serwować ze świeżymi owocami sezonowymi i delektować się ich smakiem. 


Print Friendly and PDF

February 07, 2026

Skórka pomarańczowa w czekoladzie

Skórki pomarańczowe robię co roku, bo zwyczajnie mi szkoda ich wyrzucać w "sezonie cytrusowym". Zazwyczaj były to takie w syropie, używane potem jako dodatek do ciast i ciasteczek. Były te skórki obtaczane w cukrze. Te przenoszą nas ciutek dalej. A wszystko za sprawą prezentu jaki dostałam - właśnie takiego smakołyku. 
Kandyzowane skórki  w czekoladzie są uzależniające. Smakowały nawet sceptykom skórkowym i pierwsze porcje znikały momentalnie! Szczerze pisząc to nawet te "niedokończone", kiedy obsychały, były podjadane. Przygotowanie skórek nie wymaga specjalnych umiejętności, a tylko cierpliwości, ponieważ skórki trzeba przesuszać i dać im czas, by stały się gotowe. Kandyzowane skórki w czekoladzie to elegancki deser jaki można też dać jako prezent czy to już w słoiczku czy ozdobnej torebeczce lub pudełku. Na zbliżające się Walentynki wręcz idealne.  

Print Friendly and PDF

February 02, 2026

Roggenbrot, czyli niemiecki chleb żytni

Jako dziecko nienawidziłam chleba z kminkiem. Była to chyba największa kara jeść takie pieczywo. A i jeszcze później, kiedy mieszkaliśmy w Kentucky cierpiałam jedząc chleb z kminkiem. I choć był jedynym chlebem jaki odrobinę przypominał polski,  to właśnie ten kminek sprawiał, że wolałam nie jeść chleba niż jeść taki. Inna sprawa, że tamten chleb chyba nawet nie stał obok zakwasu, za to kminku miał w nadmiarze, ale to insza inszość. 😉 Po przeprowadzce do stanu Waszyngton, poznałam smak chlebów niemieckich, w tym tych ciężkich, ciemnych i z nutką kminku. 

Ten chleb jest ciemny, dość zwarty i ciężki, ale  bardzo smaczny. Jeśli użyjemy mąki żytniej razowej, chleb będzie ciemniejszy, a jeśli zwykłej nieco jaśniejszy. Kminek nadaje mu smak, ale go nie dominuje. 

Print Friendly and PDF

January 25, 2026

Herbata zimowa

Będąc zimą w Warszawie, nie sposób nie zauważyć wszechobecności herbaty zimowej. Można ją wypić niemal wszędzie - i w kawiarniach, i w restauracjach, i na świątecznych jarmarkach. I przyznam, że zupełnie mi to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie. Lubię jej korzenno-owocowy smak. I to jak rozgrzewa i ciało, i duszę. Ostatnio, pod wpływem grudniowej wizyty w Warszawie, a co za tym idzie pitej tam herbaty zimowej, podobnie przyrządzona, zrobiła furorę na mojej dorocznej imprezie ciasteczkowej. Nie wiem ile jej dzbanuszków naszykowałam, bo w pewnym momencie straciłam rachubę. Oczywiście na taką herbatę każdy ma swój przepis. Mnie najbardziej przypadła do gustu taka, jaką piłam z przyjaciółką w małej knajpce na Bemowie - z plasterkami pomarańczy, z goździkami, anyżkiem, cynamonem i lekko dosłodzoną sokiem malinowym. Wszystko to, podano osobno, by każdy dołożył tyle, na ile ma ochotę. Ja dla odmiany parzę wszystko od razu, dodając jeszcze cytrynę. Jest przepyszna - uwielbiam na nią patrzeć, a przede wszystkim pić. 

Print Friendly and PDF

January 18, 2026

Papatacze

Francuzi mają swoje bułeczki pains aux raisins, a my papatacze. I wcale nie są gorsze od tych francuskich. Niektóre papatacze do złudzenia zresztą przypominają pains aux raisins - ot choćby te, w którymi ponoć zachwycił się Jan Brzechwa. Ciekawe czy to właśnie one zainspirowały poetę do umieszczenia ich w bajce o Pchle Szachrajce: 

Pchła Szachrajka po obiedzie
Do cukierni bryczką jedzie,
Już z daleka widać z bryczki
Purpurowe rękawiczki.
Pchły ciastkami zwykle gardzą,
Nasza zaś lubiła bardzo
Tartoletki, papatacze,
Ptysie, bezy i sękacze,
Rurki z kremem, tort z wiśniami
I babeczki z malinami.
Wchodzi śmiało do cukierni,
W pas kłaniają się odźwierni,
Już kelnerzy przyskakują,
Grzecznie w rączkę ją całują. 

Moje papatacze to wypadkowa sprawdzonego przepisu i nieco wyobraźni w kwestii nadzienia. A wszystko przez kolejną książkę Maryli Szymiczkowej. Uwielbiam te retro kryminały i za każdym razem zachwycam się tym, jak wspaniale opisane jest w nich mieszczańskie życie profesorowej Szczupaczyńskiej, głównej ich bohaterki. Z zamiłowania do tej serii zaczęłam planować i rundkę po Krakowie jej śladami, i kulinarną przygodę z daniami z kryminałów w roli głównej. Przyznam, że ogromny mój podziw budzi dbałość o szczegóły w tychże kryminałach. Dania serwowane w domu profesorostwa Szczupaczyńskich brzmią nie tylko  bardzo starodawnie, ale i zachęcająco. Z chęcią bym ich spróbowała. Nawet udało mi się dotrzeć do książki kucharskiej, z której korzystali autorzy ukrywający się pod pseudonimem Maryli Szymiczkowej. I kiedyś, mam nadzieję w niedalekiej przyszłości, uda mi się zrealizować - przynajmniej częściowo - plan próbowania dań jakie gotowała Franciszka dla profesorostwa Szczupaczyńskich. A tymczasem zrobiłam papatacze, które pojawiły się w najnowszym tomie kryminału "Szaleństwo i śmierć spłyną z gór". 

Print Friendly and PDF

January 09, 2026

Aligot

Aligot było jedną z pierwszych potraw z kuchni francuskiej jakie zrobiłam. Jeszcze przed ślubem zaczęliśmy zbierać książki z cyklu Encyklopedia Kulinarna, a w niej jako jedne z pierwszych tomów pojawiły się dwie książeczki poświęcone kuchni francuskiej. Mało ją wtedy znaliśmy, bo w Warszawie nie za bardzo można było znaleźć francuskie restauracje, a wyjazdy do Francji jeszcze nie za bardzo wchodziły w rachubę; Europa i świat dopiero się przed nami otwierały. Kiedyś na obiad zaprosiliśmy rodziców i podaliśmy dwa rodzaje kartofli z kuchni francuskiej, w tym właśnie aligot. Pamiętam jak mój teść, który nie lubił "paciaj karotflanych", z wielką rezerwą przyjął na talerze ociupinkę aligot, by po chwili już brać dokładkę. Ponieważ nie jest to lekkie danie, w pewnym momencie przestałam je robić, ale przypomniały mi się przy okazji wizyty w .... Nebrasce, kiedy to do steków podano właśnie aligot, a potem w Vancouver, BC, w czasie wycieczki kulinarnej po tym mieście.  No i zrobiłam je ponownie. Są uzależniająco pyszne, dlatego trzeba z nimi uważać. Ale warte są grzechu i dodatkowego spaceru, by spalić kalorie. Jeśli uważacie kartofle za comfort food, to aligot wskoczy na pierwsze miejsca listy takich potraw. 😉

Print Friendly and PDF

January 06, 2026

#48 Kulinarnie po Seattle i okolicy - Cactus

Cactus wbrew pozorom i przekonaniu wielu, nie jest restauracją meksykańską. Jak z łatwością można zobaczyć na witrynie restauracji, to restauracja serwująca kuchnię południowo-zachodnią (Southwest), a do tego Cactus przyznaje "we are not authentic, we are uniquely Cactus". I wszystko jest jasne! Co nie zmienia faktu, że dominują tu dania powszechnie znane z kuchni meksykańskiej. Stąd też i przekonanie, że jest to meksykańska restauracje.  

W Cactusie bywaliśmy kilka razy, dzięki czemu mogliśmy wyrobić sobie zdanie na temat wielu serwowanych tam potraw. Od razu dodam, że menu zmienia się, więc jest szansa, że to co było dostępne w jednym momencie, niekoniecznie musi być dostępne przy następnej wizycie, zwłaszcza takiej po jakimś czasie. 

Print Friendly and PDF