Takie grzanki zawsze będą mi się kojarzyć z Zafonem i Labiryntem duchów, jego ostatnią książką z cyklu o Cmentarzu Zapomnianych Książek. Alicja Gris, główna bohaterka, właśnie nimi się delektuje. W rozmowie z Vargasem, jej szefem, którego fascynuje, że w Barcelonie wciera się pomidory w chleb, odpowiada, że dziwi ją "czemu nikt na świecie tak nie robi".
W gorący dzień, kiedy tak na dobrą sprawę nic nam specjalnie nie pasowało na obiad poza gazpacho i czymś lekkim do niego, właśnie te grzanki stały się tym czymś lekkim. Wystarczy kilka kromek chleba, nawet takiego lekko czerstwego, pomidory, oliwa i czosnek. Chwila moment i jest świetna przekąska.