November 28, 2012
Myślał indyk o niedzieli, czyli o pieczeniu indyka
Pierwsze pieczenie indyka było koszmarne. Ba! To nawet nie był cały indyk, a tylko same nogi. Znajoma rodziców wraz ze swoją mamą - jako powszechnie znane mistrzynie w pieczeniu indyków - powiedziały mi, że muszę najpierw wyciągnąć ścięgna, bo inaczej nogi będą twarde. Przystąpiłam do rzeczy - zgodnie z instrukcją pań wzięłam z szafki z narzędziami obcęgi i ... po chwili poddałam się. Z odsieczą przybył tata - ciągnęliśmy, szarpaliśmy, mocowaliśmy się niczym bohaterowie wiersza o rzepce. Ciągną i ciągną .... W końcu po dłuższych wysiłkach wyciągnęliśmy ścięgna, przyrzekając sobie, że to ostatni indyk w naszym domu. Po zjedzeniu uznaliśmy, że jednak warto się było pomęczyć bo nogi były rewelacyjne! Trzy lata później, już w USA, kupiłam pierwszego w moim życiu całego indyka, by wraz z innymi obchodzić pierwsze Święto Dziękczynienia. O ścięgnach przypomniałam sobie już, kiedy jedliśmy indyka. I okazało się, że indyk wcale nie miał twardych nóg, a ścięgna po upieczeniu wyszły bez problemu. Nigdy więcej nie męczyłam się ze ścięgnami, a indyk lub jego nogi zawsze udawał się rewelacyjnie.
November 14, 2012
Chleb bardzo smaczny i bardzo chrupiący
Przepis opublikował New York Times, a jego autorem jest Jim Lahey.
October 14, 2012
Pasto-sałatka z tuńczyka
Często robię do kanapek różne pasty i sałatki. Z puszkowanych ryb, takich jak sardynki czy tuńczyk, z wędzonego łososia, jajek czy białego sera i warzyw. Przygotowana wieczorem taka pasto-sałatka jest pyszna następnego dnia rano kiedy wszystkie składniki się "przegryzą".
October 04, 2012
Zupa pomidorowa
Najlepszą pomidorową robiła Babcia Regina. Była nie do pobicia. Zawsze gdy wpadałam do niej w piątek, Babcia miała dla mnie pomidorową z ryżem lub z lanymi kluskami.
W naszym domu zawsze są pomidory. I praktycznie nigdy się nie marnują, gdyż albo są zjadane na surowo, albo w postaci zupy albo w postaci sosu spaghetti. Jeśli pomidory zmiękły, zwykle je mrożę, by zebrać większą ilość, a następnie zużyć na zupy.
Pomidorowa cieszy się największym wzięciem w naszym domu – najczęściej z makaronem, choć ryż też się nadaje. Ryż nie może być zbyt suchy lub skluszczony. Dlatego najchętniej podgrzewam gotowy ryż razem z zupą – wtedy przesiąka troszkę zupą i jest idealny.
W naszym domu zawsze są pomidory. I praktycznie nigdy się nie marnują, gdyż albo są zjadane na surowo, albo w postaci zupy albo w postaci sosu spaghetti. Jeśli pomidory zmiękły, zwykle je mrożę, by zebrać większą ilość, a następnie zużyć na zupy.
Pomidorowa cieszy się największym wzięciem w naszym domu – najczęściej z makaronem, choć ryż też się nadaje. Ryż nie może być zbyt suchy lub skluszczony. Dlatego najchętniej podgrzewam gotowy ryż razem z zupą – wtedy przesiąka troszkę zupą i jest idealny.
September 21, 2012
Angel hair pasta
June 05, 2012
Malinka pachnąca malinką
Ciasto poznałam u Ewy. Zasmakowało nam wszystkim, więc wzięłam przepis. Szybko zagościło na dobre i w naszym domu. Zawsze brałam je na poczęstunek na zakończenie roku w Szkole Polskiej. Któregoś razu rodzic przyszedł na skargę, że ciasto śmierdzi. Przeraziłam się, gdyż myślałam, że jakimś cudem prysnął łosoś, którego "równolegle" szykowałam. Ale okazało się, że "śmierdzi malizną". Musiałam mieć nietęgą minę, bo w końcu rodzic powiedział "nie znasz tego? Za mało zrobiłaś!". Po latach, jedna z koleżanek poznanych w szkole przyznała się, że malinka była jedynym powodem dla którego przychodziła na zakończenie roku szkolnego. Zrobiło mi się miło, choć i smutno ze względu na dziecko. No ale dobrze, że choć tak przyciągałam rodzica do szkoły w tym dniu....
February 26, 2012
Rogale i paluchy
Na ulicy Narbutta, tuż przy Alei Niepodległości, była kiedyś piekarnia, do której chadzałam jako dziecko razem z Babcią Reginą. Było tam najlepsze w okolicy pieczywo. Przed świętami zawsze trzeba było odstać kolejkę do piekarni, by na stole świątecznym było tylko to co najlepsze. Czasami i bez świąt Babcia chodziła do tej piekarni i oprócz chleba kupowała tam dla mnie palucha lub rogala. Zanim doszłyśmy do domu, nie było po nim śladu. Teraz gdy przyjeżdżamy do Polski na wakacje zawsze, choć raz kupujemy paluchy - nie w tej piekarni, ale też dobre. Kiedyś znalazłam przepis na takie zwykłe rogale na stronie Pracowni wypieków. W smaku są takie same jak te z piekarni na Narbutta. Od tej pory często pojawiają się na naszym stole i nie musimy już czekać na kolejny pobyt w Polsce, by je zjeść. I znikają równie szybko jak tamte zjadane w drodze do domu. Czasami zamiast w tradycyjne rogale, robię je w kształcie paluchów - przydają się do najróżniejszych zapiekanek czy nadziewanych bułek.
Subscribe to:
Posts (Atom)
