Zupa fasolowa kojarzy mi się z zimą. Przede wszystkim dlatego, że nic tak dobrze nie rozgrzewa jak talerz gorącej zupy bogatej w różne dodatki. Lubię ją robić z dodatkiem warzyw, bo wtedy jest bogatsza. Ale można też je całkowicie pominąć.
Zupa fasolowa kojarzy mi się z zimą również i dlatego, że to właśnie zimą zamawiam wędliny z Chicago - z Andy's Deli. Nikt tu w Seattle i okolicy nie ma takiego wyboru takich pysznych kiełbas, polędwic i wędzonek jak Andy. Kiedy mam taką wędzonkę, czy boczek ze skórą, której i tak nie używam, czy boczek z żeberkami, aż się prosi o zupę na wędzonce. Bez wysiłku wychodzi rewelacyjna i znika z momentalnie.