Skończyłam właśnie czytać wzruszającą książkę Fredrika Backmana "Pozdrawiam i przepraszam". To kolejna książka tego autora, która mnie wciągnęła i zachwyciła. Pierwszą była oczywiście "Mężczyzna o imieniu Ove". Jednak to właśnie "Pozdrawiam i przepraszam" natchnęło mnie do wspomnień i refleksji o moich Babciach, Irenie i Reginie. Obu wspaniałych - każdej na swój sposób, każdej inaczej... Obie, tak inne i tak różne, mają i zawsze będą miały specjalne miejsce w moim sercu, bo obie dały mi coś czego mi w życiu było trzeba.
Jedni mówią, że szakszuka w dosłownym tłumaczeniu oznacza wielki bałagan, inni że po prostu mieszankę. Niezależnie od tego jaka jest prawda, jest to smaczne danie wywodzące się z kuchni arabskiej i izraelskiej. Jest więc na nie cała masa przepisów z różnymi dodatkami, takimi jak fasola, papryka czy kiełbaski. W najprostszej wersji to po prostu czosnek, pomidory i jajka. Ta kombinacja nie mogła mnie zawieść. Powstało więc proste, choć smaczne i sycące danie. Jeśli mamy ochotę wzbogacić je, to nic nie stoi na przeszkodzie. Szakszuka jest niczym curry - jest na nią wiele przepisów.
Zapachniało jesienią. Chłodne, choć słoneczne ranki przypominają mi wczesne jesienie w Polsce - słońce prześwitujące przez kolorowe liście, kasztany i rześkie poranne powietrze, odbierane jako zimno po ciepłych dniach lata. Na bazarkach królowały owoce sezonowe - śliwki, gruszki, jabłka... Babcia zawsze kupowała najlepsze śliwki - twarde, bo wiedziała, że te najbardziej lubię. Ze śliwek robiła knedle, choć najczęściej jednak po prostu jadło się je na surowo. Przez to nie ma dla mnie bardziej jesiennego owocu niż śliwka. Sezon na śliwki się już kończy, ale jeszcze można je kupić tu i ówdzie. Dlatego zanim je pożegnamy na dobre, warto zrobić pyszne proste ciasteczka z ciasta francuskiego.

"Najlepsze kasztany są na Placu Pigalle. Zuzanna najbardziej lubi je jesienią." Kto nie zna tego cytatu?! Nie ma chyba wśród naszych znajomych nikogo, kto by go nie przytoczył, słysząc, że tam właśnie trafiliśmy. Znowu zatrzymaliśmy się bowiem w Paryżu - raptem na kilka godzin; ale nawet ten krótki postój pozwolił nam zobaczyć kolejne miejsca miasta świateł. Tym razem celem naszej wizyty był Monmartre - historyczna dzielnica Paryża. Zawsze chciałam te miejsca odwiedzić, bo kojarzą mi się - być może niesłusznie, z operami (La Boheme) i z malarstwem, przede wszystkim Henri Toulouse-Lautrec'a, którego bardzo lubię. Co prawda Moulin Rouge nie ma szyldu jego autorstwa, ale warto było nawet po prostu zobaczyć to miejsce. Popołudnie i wieczór spędziliśmy więc przechadzając się pomiędzy starymi kamienicami, które ciągną się wzdłuż krętych i ostro wznoszących się, brukowanych uliczek i wąskich przejść ze schodami. Nie ominęliśmy oczywiście też Placu Pigalle - w końcu podobno są tam najlepsze kasztany. Podobno, bo kasztanów nie było. 😉
Zwykle robiłam ogórki kiszone. Tych u nas idzie najwięcej - i jako dodatki do obiadu, i jako dodatki do sałatek, o zupie ogórkowej nie mówiąc. Jednak nigdy nie próbowałam robić ogórków konserwowych, a te bardzo lubię. I te również się przydają do najróżniejszych celów i zwykłego chrupania z kanapkami. Nadszedł więc czas próby. Zalewę przygotowałam korzystając ze sprawdzonego przepisu na paprykę, która udaje się rewelacyjnie. Drobną różnicą było krótkie pasteryzowanie łącznie 15 minut od zagotowania się wody.
Proste w wykonaniu, a przy tym bardzo smaczne ciasteczka z delikatną nutą migdałową. Idealne na pogryzanie z herbatą czy jako dodatek do lodów. Posypane przed pieczeniem grubym cukrem demerera przypominały mi ciasteczka podawane kiedyś przez Babcię Reginę.
Dawno temu odeszłam od używania mięsa mielonego z wołowiny czy wieprzowiny gdyż coraz bardziej smakowało mi lekkie mięso z indyka. Pulpeciki czy kotlety z niego zrobione są delikatne i bardzo smaczne. Z kolei latem i jesienią, kiedy pomidorów w bród, aż chce się szykować dania z pomidorami. Na ciepłe dni, kiedy chce się jeść lekkie potrawy, to właśnie danie jest idealne. Oczywiście będzie pyszne również i wtedy, gdy za oknem zrobi się szaroburo, a do sosu użyjemy pomidorów puszkowych. Sos ten można doprawić w najróżniejszy sposób - papryką, oregano czy bazylią. Albo też i wszystkimi przyprawami. Można też dodać papryczkę jalapeno. Zależy na co mamy w danym momencie smak.